Schumacher opuścił w tym tygodniu szpital w Lozannie. Stan jego zdrowia pozwolił na kontynuowanie rehabilitacji we własnym domu. Wokół byłego mistrza Formuły 1 będzie pracować piętnastoosobowy personel.

Opuszczenie szpitala było wielkim wydarzeniem medialnym, dlatego wokół posiadłości Schumacherów zaczęły gromadzić się grupy dziennikarzy. Sabine Kehm, menedżerka Niemca wydała oświadczenie, w którym prosi o zaprzestanie spekulacji wokół zdrowia Schumachera oraz poszanowanie prywatności rodziny.

Posiadłości Schumachera przez całą dobę pilnuje prywatna ochrona oraz miejscowa policja. - Nie chcemy, żeby ludzie zakłócali spokój - powiedział w rozmowie z "Bildem" rzecznik policji w Nyonie.

Doszło też już do jednej interwencji, gdy ochrona zatrzymała rosyjskich dziennikarzy. Zamontowali oni kamery, które przez całą dobę miały transmitować do internetu aktualny obraz sprzed posiadłościi kierowcy. Po kilku godzinach relacje została wyłączona.

29 grudnia w okolicach Meribel w Alpach Schumacher uległ wypadkowi na nartach. Kierowca przewrócił się i uderzył głową w skałę. Miał założony kask, ale siła uderzenia była tak duża, że doznał poważnego urazu mózgu.

Pod koniec stycznia lekarze rozpoczęli fazę wybudzania go ze śpiączki, ale długo nie było zbyt wielu powodów do optymizmu. Eksperci mówili nawet o tym, by "przygotować się na najgorsze". Pod koniec marca podano, że stracił od początku roku 25 procent masy ciała - (blisko 20 kg) i ważył wówczas zaledwie 56 kg.

Ze śpiączki farmakologicznej Schumacher został wybudzony 16 czerwca 2014 roku i z kliniki w Grenoble, gdzie znalazł się bezpośrednio po wypadku, przewieziono go do Lozanny.