Relacja z La Baule

Mecz z Irlandią Północną jest nie tylko pierwszym, ale też absolutnie kluczowym spotkaniem dla zawodników Adama Nawałki. Zwycięstwo z wyspiarzami spowoduje, że będą już niemal pewni awansu. A przy dobrych wiatrach może kwalifikację do fazy pucharowej nawet zapewnić. Euro 2016 to bowiem pierwszy turniej o mistrzostwo Starego Kontynentu na który zaproszono aż 24 uczestników i pierwszy, w którym nawet trzecie miejsce w grupie (awansują cztery najlepsze zespoły, które zajmą tę lokatę) może dawać występ w 1/8 finału.

Jeśli jednak z Irlandią z północy trzech punktów zawodnicy Nawałki nie zdobędą, niesamowicie skomplikują sobie życie. Spotkanie przeciwko Niemcom urośnie nagle do kategorii meczu o życie.

Nawałka ma nieco problemów przed spotkaniem w Nicei. Kamil Grosicki jeszcze w piątek trenował tylko indywidualnie – biegał wokół boiska, nawet nie kopał piłki. W sobotnim oficjalnym treningu w Nicei wziął jednak udział. A jak ważnym zawodnikiem dla tej drużyny stał się w ostatnim czasie Grosicki świadczą liczby. Skrzydłowy Rennes, które jest oddalone od bazy Polaków w La Baule o nieco ponad 100 kilometrów, za kadencji Nawałki zdobył osiem goli w reprezentacji – więcej mają tylko Robert Lewandowski oraz Arkadiusz Milik – a także zaliczył osiem asyst. Od kiedy selekcjoner na niego postawił i wystawił do pierwszego składu w towarzyskim meczu przeciwko Litwie (czerwiec 2014), Grosicki opuścił zaledwie jeden mecz kadry – i to z powodu urazu ręki.

Jeśli więc dynamiczny pomocnik faktycznie miałby zostać wyłączony ze spotkania z Irlandią Północną, wyrwa na lewej stronie jawi się jako bardzo niepokojąca. Kto wie czy w takiej sytuacji do pierwszego składu nie awansuje jeden z najmłodszych zawodników, których selekcjonerzy 24 reprezentacji powołali na Euro – zaledwie 19-letni Bartosz Kapustka z Cracovii.

Kapustka miał imponujące wprost wejście do kadry – w debiucie przeciwko Gibraltarowi zdobył gola. Przeciwko Islandii, kolejnym spotkaniu, w którym dostał szansę, do gola dorzucił asystę. To także jego podanie zamienił na bramkę Arkadiusz Milik, w trzecim występie Kapustki w reprezentacji – meczu towarzyskim z Czechami (3:1).

Uznany za Odkrycie Roku 2015 przez tygodnik „Piłka Nożna” zawodnik jest jednym z ulubieńców trenera Nawałki, ale nawet chyba on nie mógł przypuszczać, że w tak ekspresowym tempie może stać się podstawowym lewoskrzydłowym. Ci, którzy znają Kapustkę dobrze, twierdzą, że to zawodnik, na którym ewentualny występ w pierwszym meczu reprezentacji na Euro nie zrobi większego znaczenia. – To chłopak, który nie ma układu nerwowego – mówi z uśmiechem Jacek Zieliński, człowiek, który zna go doskonale, ponieważ na co dzień trenuje tego zawodnika w Cracovii. – Gra w piłkę sprawia mu mnóstwo przyjemności, a na boisku, niezależnie od klasy rywala, potrafi pokazać, to co ma najlepszego. Tak było w naszej lidze, gdy spotkania z Legią czy Lechem nie pętały mu nóg, a wręcz przeciwnie.

- Nie jest tak, że po Kapustce wszystko spływa, on po prostu sam sobie nie narzuca jeszcze dodatkowej presji – mówi Zieliński, który jednak nie chce jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy gdyby Nawałka zadzwonił do niego i chciał ostatecznej opinii, czy to właśnie Kapustkę powinien wystawić w składzie zamiast Grosickiego, odważyłby się powiedzieć „tak”. – Rozmawiałem z selekcjonerem wielokrotnie, przecież Adam Nawałka przyjeżdżał do Krakowa by monitorować zarówno Bartka jak i Damiana Dąbrowskiego. Wie doskonale jakie Kapustka ma atuty, wie też, czego się po nim może spodziewać.

Pomocnik Cracovii jest nie tylko młody, utalentowany i z ogromną odpornością psychiczną, ale także bardzo wszechstronny. W reprezentacji występował już na lewym skrzydle, jako środkowy pomocnik, a w ostatnim spotkaniu przed Euro, przeciwko Litwie, Nawałka sprawdzał go nawet na prawej obronie. W klubie to on odgrywał rolę defensywnego pomocnika, gdy kontuzji doznał Dąbrowski.

Kapustka już w trakcie przerwy zimowej miał oferty z zagranicznych klubów i sporo mówiło się o jego transferze. Media były pełne doniesień, że zgłosiła się po niego chociażby Borussia Dortmund. 19-latek został jednak w Cracovii. Wydaje się jednak, że szanse iż w przyszłym sezonie to wciąż Jacek Zieliński będzie jego szkoleniowcem, a kibice wciąż będą oklaskiwać jego zagrania na stadionie przy ulicy Kałuży są wręcz minimalne.

Adam Nawałka ma jednak także inne zadania do rozwiązania przed meczem z Irlandią Północną. Michał Pazdan nie popisał się w sparingu z Holandią i partnerem Kamila Glika na środku obrony może zostać Bartosz Salamon. Wciąż nie jest jasne, czy na lewej obronie wystąpi Artur Jędrzejczyk (prawonożny) czy jednak Jakub Wawrzyniak, aczkolwiek zdecydowanie większe szanse ma jednak legionista.

W końcu Nawałka musi zadecydować, co począć z Piotrem Zielińskim. Środkowy pomocnik Empoli wskoczył do pierwszego składu już po eliminacjach. To on zaczął regularnie tworzyć parę z Grzegorzem Krychowiakiem i u jego boku wyglądał nieźle. W żadnym ze spotkań towarzyskich nikogo na kolana swoją grą być może nie rzucił, ale po pojedynczych zagraniach widać było jak wielki ma potencjał, jak może wpływać korzystnie na ofensywę reprezentacji. Gdy przeciwko Holandii jednak Krychowiaka zabrakło, gra Zielińskiego stała się momentami wręcz irytująca.

Sam zawodnik przyznawał już tutaj w La Baule, że trzy głupie straty ma początku meczu wytrąciły go z równowagi i sprawiły, że się pogubił. A to właśnie odpowiednie przygotowanie mentalne piłkarzy jest dla selekcjonera szalenie istotne. Coraz więcej wskazuje na to, że przeciwko Irlandii Północnej do środka pola wróci jeden z tych zawodników, którym Nawałka od samego początku – ku zdziwieniu wielu kibiców i ekspertów – ufał bezgranicznie, i na którym się nie zawiódł – Krzysztof Mączyński.