Korespondencja z La Baule

Fabiański był jednym z bohaterów czwartkowego meczu z Niemcami (0:0). W bramce zastąpił kontuzjowanego Wojciecha Szczęsnego. W piątek spotkał się z dziennikarzami podczas konferencji prasowej.

Jak wpłynęło na pana zamieszanie z wyborem pierwszego bramkarza?

– Odciąłem się od tych spekulacji, nie śledziłem informacji, które pojawiały się w mediach. Koncentrowałem się na tym, by być jak najlepiej przygotowanym do meczu. Decyzję o tym, że zagram od pierwszej minuty trener Nawałka przekazał mi po przedmeczowym treningu. Miałem więc trochę czasu na to, by się jeszcze lepiej przygotować, przeanalizować atuty przeciwników. Ale wcześniej nie zaprzątałem sobie głowy domysłami mediów.

Jak przyjął pan informację o tym, że selekcjoner woli postawić na Wojciecha Szczęsnego?

– Trener przekazał nam tę informację przed pierwszym meczem. Oczywiście, była we mnie sportowa złość. Wiadomo, to reprezentacja i grać w niej to duży prestiż. Ale rozumiem też trenera, zdaję sobie sprawę, że nie była to łatwa decyzja, wybór, którego musiał dokonać był naprawdę trudny. Musiałem się jednak z tym pogodzić, zakasać rękawy i dalej pracować.

Los pana nie oszczędzał, miejsce w bramce reprezentacji tracił pan kilkakrotnie. Czy czuje pan, że teraz oddaje to, co zabrał wcześniej?

– Nie odczuwam tego w ten sposób, dlatego ciężko mi się do tego odnieść. Do mojej kariery piłkarskiej zawsze podchodziłem z nastawieniem do ciężkiej pracy. Moim celem było być gotowym do gry bez względu na okoliczności. To pozwala mi wciąż się podnosić i dalej rywalizować. Teraz też zachowuję spokój, razem z kolegami z zespołu nie popadamy w euforię po tym meczu. Taka nasza natura. Skoro to spokój zapewnia nam dobre rezultaty, nie ma potrzeby tego zmieniać. Mamy świadomość, że nasza pozycja jest dobra, ale może być jeszcze lepiej.

Na Euro nie straciliście jeszcze gola. Skąd wynika tak dobra gra w obronie?

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

– Ważną rolę odgrywają zgranie formacji i komunikacja, ale i przygotowanie poza boiskiem. Mamy świadomość mocnych stron naszych rywali, zespół analityków na czele z Hubertem Małomiejskim przekazuje nam mnóstwo pożytecznych informacji, dzięki którym możemy zneutralizować najlepsze cechy rywali.

Czy już jest pan pewien gry w następnym meczu?

– Nie, nie jestem.