Skoki w piątek w Ruce jednak były – przeprowadzono trzy serie treningowe, w których wedle chronologii wydarzeń najdalej skakali Austriak Stefan Kraft (dwukrotnie był najlepszy) i Słoweniec Anze Lanisek, przekraczając znacznie granicę 140 m.

Ważnym elementem imprezy była obecność prawdziwego śniegu na skoczni i w okolicy. Po lodowo-igielitowych konkursach w Wiśle wracają skoki bliższe natury i widać, że ta zmiana sprzyja niektórym uczestnikom. Dobrze pokazali się w treningch Norwegowie Marius Lindvik, Robert Johansson, Kristoffer Eriksen Sundal i Halvor Egner Granerud, Austriak Michael Hayboeck oraz Słoweńcy Ziga Jelr i Timi Zajc.

Na ich tle Polacy skakali nieco słabiej, co nie znaczy, że byli niewidoczni. Każdy z wielkiej trójki, obecny lider PŚ Dawid Kubacki, Kamil Stoch i Piotr Żyła pojawili się raz w pierwszej dziesiątce startujących. Aleksander Zniszczoł, Jakub Wolny, Paweł Wąsek i Tomasz Pilch mieścili się między 20. a 51. miejscem na 60 uczestników treningów.

Czytaj więcej

Dwa zwycięstwa Dawida Kubackiego w Wiśle

Nie było wśród nich skoczków niemieckich, którzy wprawdzie są w Kuusamo, lecz ich narty i pozostały sprzęt nie dotarł na czas na fińską skocznię. Wobec takich trudności pierwsze kwalifikacje zaplanowane w piątek na 16.45 za zgodą wszystkich ekip przeniesiono na 7.30 w sobotni ranek. Termin pierwszego konkursu indywidualnego nie uległ zmianie – pierwsza seria zacznie się o 9. Podobnie będzie w niedzielę: seria kwalifikacyjna o 7.30, skoki konkursowe od 9 (transmisje w Eurosporcie 1).

Drużyna niemiecka dostała szansę na krótki trening na Rukatunturi, ale musi wstać wcześniej od innych i skoczyć raz bladym świtem w sobotę, przed kwalifikacjami.