Do próby Kamila Stocha mogliśmy patrzeć na kwalifikacje w miarę spokojnie. Skacząca wcześniej polska piątka nadal nie przekroczyła dolnego stopnia stanów średnich, ale wszyscy zakwalifikowali się do dzisiejszego konkursu głównego, co nie było normą.

Stoch skoczył po prostu źle, nie pomógł wiatr, tym razem wiejący mu grzecznie i w miarę mocno pod narty, nie pomogły poprawki pozycji najazdowej ani żadne inne podpowiedzi szkoleniowe.

Na Bergisel 114 m to było dużo za mało, by awansować. Liderzy serii kwalifikacyjnej przekraczali z uśmiechem 125 m, a można tam czasem pofrunąć znacznie dalej (Markus Eisenbichler skoczył podczas treningu 139 m – lepiej od rekordu skoczni). Polskiemu mistrzowi zostało smutne 59. miejsce na 78. uczestników.

Kamil Stoch nie ominął dziennikarzy. W jego słowach przed kamerami był znów ogromny zawód, nadal pomieszany z niewiedzą o przyczynach tak złych wyników. Trzykrotny zdobywca Złotego Orła miał rozpisany z trenerami start na Bergisel, próbował zmieniać detale techniki, ale im bardziej się starał, tym gorzej to wychodziło.

Czytaj więcej

Adam Małysz: Byłem za tym, by Kamil przerwał starty

Wciąż zatem musiał opowiadać, że przyczyn załamania nie zna, że łzy cisną mu się do oczu, a serce mu krwawi, że to niemożliwe, by zapomniał jak się skacze na nartach, że miał jasny plan, lecz nic nie działało.

Na pytanie o ciąg dalszy Stoch odpowiedział, że najpierw przetrawi poniedziałkowy start, potem porozmawia kolejny raz z trenerami i podejmie decyzję, czy zostać w Austrii i startować w Bischofshofen (po finale 70. Turnieju Czterech Skoczni są tam jeszcze dwa indywidualne konkursy Pucharu Świata), czy odjechać na mniejszą skocznię, by bez emocji oddawać treningowy skok za skokiem, do czego zapewne będzie go namawiał Adam Małysz.

W poniedziałek wieczorem Polski Związek Narciarski poinformował o wycofaniu Stocha z turnieju. "Do końca tygodnia ważny będzie odpoczynek, a później trening motoryczny. Trening na skoczni w następnej kolejności" - przekazał PZN.

Czytaj więcej

Kamil Stoch chce skakać dalej

Kwalifikacje wygrał lider turnieju i Pucharu Świata, wciąż znakomity Ryoyu Kobayashi, przed Janem Hoerlem i Killianem Peierem, za nimi znów byli ci, którzy cały czas liczą się tej zimy: Daniel Huber, Lovro Kos, Markus Eisenbichler i Karl Geiger.

Szukając odrobiny optymizmu w polskich startach można pochwalić próbę Andrzeja Stękały, który był w kwalifikacjach 18. Pozostali Polacy awansowali do serii KO jednak lądowali bliżej, miejsca od 26. do 36. oznaczały, że zmierzą się z teoretycznie lepszymi, choć los był dla Polaków w miarę łaskawy i tych naprawdę najsilniejszych na ich drodze nie postawił.

Trzeci turniejowy konkurs zacznie się dziś na wzgórzu Bergisel o 13.30. Transmisje w TVN i Eurosporcie 1.

Polskie pary serii KO

P. Żyła – C. Schmid (Niemcy)

D. Kubacki – T. Zajc (Słowenia)

P. Wąsek – R. Koudelka (Czechy)

A. Stękała – S. Ammann (Szwajcaria)

J. Wolny – D.A. Tande (Norwegia)