To kulminacja wielotygodniowych starań o przejęcie siatkarskich mistrzostw świata, które pierwotnie miały odbyć się na terytorium Rosji — pierwszy raz od 60 lat. Agresja na Ukrainę zmieniła wszystko.

Polski Związek Piłki Siatkowej ogłosił, że nasza reprezentacja nie wystąpi w zawodach, jeśli zostaną zorganizowane przez Rosję. Po naciskach środowiska rosyjskie drużyny narodowe i kluby zostały zawieszone we wszelkich rozgrywkach siatkarskich, a kraj stracił prawo do organizacji turnieju.

Jak dowiedział się Onet, Polska (organizator mistrzostw w 2014 r.) będzie jednym z państw, które ugoszczą imprezę u siebie. Światowa federacja siatkarska (FIVB) ma ogłosić tę decyzję w ciągu kilku dni. Niewykluczone, że zostanie u nas rozegrany m.in. wielki finał.

Polska od początku rosyjskiej agresji zgłaszała gotowość do przejęcia części mistrzostw.

"W przypadku nałożenia na Rosję sankcji w sferze sportu, jesteśmy gotowi zorganizować tegoroczne MŚ w siatkówce. Rozmawialiśmy już o tym z premierem Morawieckim oraz prezesem PZPS Sebastianem Świderskim" — pisał jeszcze w lutym na Twitterze minister sportu Kamil Bortniczuk.

Rosjanie chcą pieniędzy

Szef resortu sportu był osobiście zaangażowany w starania o mistrzostwa i współpracował w tej sprawie z człowiekiem numer jeden w polskiej siatkówce, czyli Sebastianem Świderskim, prezesem związku siatkówki. Świderski już wiele tygodni temu mówił, że oprócz kobiecego mundialu, który odbędzie się jesienią w Polsce i Holandii, możemy zorganizować też częściowo męski turniej.

Częściowo, bo czasu jest mało (impreza miała się rozpocząć 26 sierpnia), a potencjalne koszty są ogromne. Inna sprawa, że Rosjanie w swoim stylu postanowili opróżnić najbardziej przepastne skrzynie z pieniędzmi. Samo wpisowe kosztowało ich ok. 40 mln dol., a budżet turnieju oscylował wokół 100 mln dol.

W połowie marca, już po zabraniu Rosji imprezy, rosyjski minister sportu twierdził, że kraj będzie domagać się zwrotu części tych środków:

– Federacja Rosyjska przygotowywała się do zorganizowania dużego turnieju, budowała areny i liczyła również na sukces materialny. Składki zostały wpłacone do międzynarodowej federacji. Będziemy domagać się zwrotu tych wkładów pieniężnych, a także zadośćuczynienia za krzywdę. Teraz trwają wyliczenia i przygotowywany jest wniosek do federacji międzynarodowej – powiedział Oleg Matytsin portalowi matchtv.ru.

Oprócz Polski chęć współorganizowania imprezy wyrażało wiele krajów z trzech różnych kontynentów, w tym m.in. Australia i Katar.

W mistrzostwach świata wystąpią 24 reprezentacje. Bezpośredni awans miały zapewniony Rosja jako gospodarz i Polska jako obrońca tytułu. Dziesięć kolejnych miejsc przypadło drużynom, które zajęły dwie czołowe lokaty w mistrzostwach poszczególnych kontynentów. Chodzi o Włochy, Słowenię, Brazylię, Argentynę, Iran, Japonię, Tunezję, Kamerun, Portoryko i Kanadę.

Do tego dochodziło dwanaście najlepszych drużyn z rankingu FIVB z 20 września 2021 roku, które wcześniej nie uzyskały awansu. To Francja, USA, Serbia, Kuba, Holandia, Niemcy, Meksyk, Turcja, Egipt, Katar, Bułgaria, Chiny.

Ktoś będzie musiał zastąpić wyrzuconą z mistrzostw Rosję. Wiele wskazuje na to, że będzie to… Ukraina, która zajmuje 23. miejsce w światowym rankingu i dokładnie na nią wskazywałyby przepisy, jeśli nowym gospodarzem mistrzostw będzie kraj, którego drużyna ma już zapewniony awans.