Jeśli jest to długie pożegnanie Vitala Heynena z funkcją trenera reprezentacji, to już można napisać, że wypada nadzwyczaj godnie. Polska odniosła kolejne, siódme zwycięstwo w mistrzostwach, tym razem nad wicemistrzami igrzysk w Tokio, drużyną, która zdobywała wiele razy tytuły wielkich imprez i niezależnie od problemów kadrowych, zawsze jest mocna.

Polacy zrobili to właściwie bez wielkich boiskowych dramatów, po prostu byli lepsi i mieli lepszy plan gry. Ojców zwycięstwa było wielu, można spokojnie wymienić wszystkich, których posłał na boisko Vital Heynen. Spotkanie otworzyli Bartosz Kurek, Wilfredo Leon, Michał Kubiak, Jakub Kochanowski i Mateusz Bieniek, jako rozgrywający Fabian Drzyzga, libero Paweł Zatorski, ale potem wchodzili inni, każda zmiana coś wnosiła.

Czytaj więcej

Wielkie zwycięstwo Polski z Rosją. Polacy półfinalistami mistrzostw Europy

Z historycznego punktu widzenia to spotkanie też miało znaczenie, w mistrzostwach Europy wygrać z Rosją udało się Polakom dopiero czwarty raz (na 23 mecze). Ergo Arena też nie musiała ponieść Kurka i kolegów do zwycięstwa, skoro bywało, że w tej hali Rosjanie zdobywali jeden z 14 tytułów najlepszej drużyny na Starym Kontynencie (w 2013 roku) i wygrywali finał Ligi Światowej (2011).

Cieszymy się i z wygranej, i tego, że wszyscy jesteśmy zdrowi, że gra jest taka radosna.

Damian Wojtaszek

Jednak tym razem role się odwróciły, to Polacy w wyjątkowy sposób zdominowali rywali. – Pierwszy set zagraliśmy z nastawieniem, że wszystko będzie dobrze, kolejne udane akcje nas nakręcały, w ataku i bloku wszystko wyszło nam prawie perfekcyjnie, nawet początkowe problemy z przyjęciem zagrywki nie miały wpływu na wynik. Nasza dobra gra to na pewno także kwestia psychicznej swobody, cieszyliśmy się walką, atmosferą na trybunach, powiedziałbym, że atmosfera była lepsza, niż gra. Teraz mecze w Katowicach, niech Spodek odleci kolejny raz. Włączymy siódmy bieg i może się uniesie – mówił do kamer Polsatu Sport Fabian Drzyzga,

– Zagraliśmy kapitalne spotkanie pod każdym względem, najlepsze na mistrzostwach. Kibice dali nam bardzo dużo, pomagali, nakręcali. Teraz trzeba wsiadać w samolot, lecieć do Katowic. To co się dzieje, to coś wspaniałego. Cieszymy się i z wygranej, i tego, że wszyscy jesteśmy zdrowi, że gra jest taka radosna – wtórował koledze drugi libero Damian Wojtaszek.

Rosjanie na pewno zagrali gorzej, niż podczas igrzysk, wzbudzenie na nowo olimpijskiej temperatury w drużynie nie było możliwe, tak samo jak zbyt trudnym zadaniem okazało się zastąpienie Maksima Michajłowa. Ratunkowe transfery także nie pomogły. Tommas Sammelvuo ocenił, że już pierwszy set narzucił obraz gry, że słaby odbiór i błędy przy zagrywce przybliżyły porażkę.

Czytaj więcej

Trener reprezentacji Polski Vital Heynen
Wyborami jesień się zaczyna

– W drugim secie było trochę lepiej, mówiłem wtedy siatkarzom, żeby się uspokoili, nie dali ponieść tempu narzuconemu przez Polaków, ale kiedy popełnia się proste błędy w końcówce, to dochodzi też sprawa psychiki, gra wygląda gorzej. Nie mieliśmy też odpowiedniego wsparcia dla atakującego Jegora Kliuki, a reprezentacja Polski niesiona przez publiczność cały czas wyglądała doskonale, fizycznie i psychicznie – mówił fiński trener Rosjan.

Ciąg dalszy nastąpi w sobotę i niedzielę w katowickim Spodku. Najpierw na drodze Polaków stanie Słowenia lub Czechy, potem będzie mecz o brąz lub złoto. Polscy siatkarze, także Wilfredo Leon, powtarzali we wtorek w Ergo Arenie: – Musieliśmy powoli budować formę i pokazywać, że potrafimy grać. Wreszcie wracamy do naszej gry. Myślę, że pokazaliśmy, co możemy zrobić lepiej, 3:0 z Rosją to niesamowity wynik.