- Serbowie nie zagrają tak jak w wygranym meczu z Włochami, my też tak jak w niedzielę w Warnie, gdy pokonaliśmy Serbów po znakomitym pojedynku, ale mam nadzieję, że znów to my będziemy górą – mówił przed tym spotkanie trener naszych siatkarzy Vital Heynen.

Trener widać uznał, że tak wspaniałe, bezbłędne mecze nie zdarzają się na zawołanie, ale oczywiście nie zakładał, że jego zespół zagra znacznie gorzej. I słusznie, bo Polacy pokazali bardzo dobrą dyspozycję, a w pierwszych dwóch setach Bartosz Kurek pomylił się zaledwie kilka razy. Z zawodnika, który w początkowej fazie był jednym ze słabszych ogniw drużyny, stał się jej filarem.
Serbowie zaczęli tak, jakby chcieli potraktować Polaków tak jak Włochów, których roznieśli dzień wcześniej. Włosi dali się złamać, ale nasi siatkarze postawili się Serbom twardo. Podopieczni Nikoli Grbicia byli jednak w komfortowej sytuacji. Wystarczył im jeden wygrany lub 54 zdobyte punkty w całym spotkaniu, by bez względu na ostateczny wynik awansować do strefy medalowej mistrzostw świata.

Polacy wiedzieli, że muszą z nimi wygrać, bo wówczas w spotkaniu z Włochami będą w znacznie lepszej sytuacji od gospodarzy.
Zaczęli tradycyjnie z Fabianem Drzyzgą na rozegraniu, Bartoszem Kurkiem w ataku, Michałem Kubiakiem i Arturem Szalpukiem na przyjęciu, Piotrem Nowakowskim i Jakubem Kochanowskim na środku bloku i z naszym żelaznym libero, Pawłem Zatorskim.
Dość szybko, po kilku nieudanych akcjach Heynen zdjął Kochanowskiego i w jego miejsce wprowadził Mateusza Bieńka. Jak zwykle dobrze funkcjonowała też podwójna zmiana, gdy w miejsce Drzyzgi i Kurka wchodzili Grzegorz Łomacz i Damian Schulz.
W pierwszym secie dość długo prowadzili jednak Serbowie, najwyżej 17:13, ale nie dowieźli jej do końca. Rywalom nie pomogła zmiana atakujących (Aleksandara Anatasijevicia zastąpił w końcówce Drażen Luburić), ostatni cios w tej partii (28:26), zadał Szalpuk.

W drugim było podobnie, Serbowie uciekali na kilka punktów, ale nasi siatkarze likwidowali przewagę i znów, tak jak w pierwszej partii w grze na przewagi (28:26) byli lepsi, a seta zakończył efektownym atakiem Kubiak.

Trzeci i ostatni potwierdził przewagę naszego zespołu, który wygrał pewnie 25:22, ukoronowaniem tej przewagi były siatkarski gwóźdź jakim zakończył to spotkanie najwyższy na boisku (210 cm) polski środkowy Mateusz Bieniek.

Polacy mieli w meczu więcej punktowych bloków (8:5), skuteczniej zagrywali co odzwierciedla również statystyka asów (6:4). 
Wygrana z Serbią 3:0, przy wcześniejszym zwycięstwie Serbów z Włochami (też 3:0) stawia Polaków w bardzo korzystnej sytuacji w jutrzejszym spotkaniu z gospodarzami. Praktycznie jesteśmy już jedną nogą w półfinale, brakuje jednego wygranego seta z Włochami.