Rzeczpospolita: W niedzielę siatkarska reprezentacja Polski obroniła mistrzostwo świata. Jakie są pana wrażenia po finałowym meczu z Brazylią?

Paweł Papke: Trzeba sobie uświadomić, jak olbrzymi sukces osiągnęła polska reprezentacja. Nasza drużyna przeszła do historii nie tylko polskiego, ale i światowego sportu.

Wyróżni pan kogoś z naszej drużyny?

Właściwie każdemu można wystawić laurkę. Jednak najważniejsza była jedność drużyny i wiara w sukces. Byli oczywiście zawodnicy, którzy grali więcej; czterech naszych siatkarzy zostało wyróżnionych, w tym MVP turnieju – Bartosz Kurek, który zagrał fenomenalny turniej. Mam nadzieję, że również w przyszłości będzie prezentował tak wysoką formę.

Podczas turnieju drużyna miała mały kryzys, przegraliśmy dwa mecze z rzędu, z Argentyną i Francją. Na szczęście udało się podnieść.

Porażki nas budowały. W tych meczach odczuwalny był brak naszego kapitana – Michała Kubiaka, który mentalnie trzymał drużynę w ryzach. Ale to nie zmienia faktu, że mecz z Argentyną powinniśmy wygrać, prowadziliśmy przecież w tie-breaku 14-11... Drużyna zagrała jednak fenomenalny mecz z Serbami i weszliśmy do najlepszej szóstki turnieju. A potem to, co chłopcy grali w pierwszym secie z Włochami, w półfinale z Amerykanami czy w finale z Brazylią – coś niesamowitego!

Jaka jest w tym zasługa trenera?

Polski Związek Piłki Siatkowej znalazł odpowiedniego człowieka. Vital Heynen jest niesztampowy, nie chodzi klasycznymi ścieżkami, szuka rozwiązań, a przede wszystkim dobrze dogaduje się z zawodnikami. Czasem trudno jest opanować drużynę, w końcu tworzą ją dorośli mężczyźni z różnymi charakterami. Jemu się udało. Uwierzył w zespół, a zawodnicy uwierzyli w niego.

Jakie są kolejne cele reprezentacji?

W przyszłym roku mamy Ligę Narodów; trener wówczas będzie chciał sprawdzić młodych zawodników, rotować składem. Będą też Mistrzostwa Europy. Ale dla nas najważniejszym wydarzeniem są kwalifikacje olimpijskie, które rozpoczną się 8 sierpnia.

Do drużyny dołączy Wilfredo Leon.

Pod koniec lipca minie dwuletnia karencja. Wilfredo Leon to klasowy zawodnik, będzie dużym wzmocnieniem. Choć wyniki pokazują, że nie narzekamy na brak ludzi potrafiących grać w siatkówkę. A w obwodzie jest jeszcze kilu zawodników, którzy z różnych przyczyn nie pojechali na mistrzostwa, tacy jak mistrz świata juniorów Tomek Fornal, Mateusz Mika czy Bartek Lemański.

- rozmawiał Łukasz Lubański