Rz: Dziś mecz z Brazylią, faworytem turnieju. Wie pan, jak trzeba grać, żeby wygrać?

Marco Bonitta:

Recepta jest rozpisana bardzo dokładnie. Do tego starcia przygotowujemy się przecież od dawna, o Brazylijkach wiemy wszystko. Kluczem do sukcesu będzie nasza agresywna zagrywka, która ma za zadanie odrzucić je od siatki i wyłączyć z gry ich bardzo dobre środkowe.

Ale one też potrafią zamęczyć kąśliwym, mocnym serwisem, a mądrość taktyczna Brazylijek jest powszechnie znana...

Dlatego równie ważne jak zagrywka będzie nasze przyjęcie. To dwa najbardziej istotne składniki recepty na sukces.

Naprawdę wierzy pan, że z Brazylią można wygrać?

Najważniejsze, by im od początku pokazać, że jesteśmy tu, żeby je pokonać. Powinny zobaczyć to przekonanie w oczach Polek. Musimy realizować założenia taktyczne w 100 procentach, spokojnie, z chłodną głową.

Przed wyjazdem do Japonii powiedział pan, że polski zespół jest teraz lepiej przygotowany niż na mistrzostwa Europy...

Powiedziałem, że widać lepsze przygotowanie fizyczne. Dziewczyny są sprawniejsze, lepiej się prezentują.

Dwa sparingowe mecze w Tendo z Pioneer Red Wings nie zmieniły tej opinii?

To były bardzo ważne sprawdziany, bo pozwoliły mi dostrzec pewne detale, które możemy jeszcze poprawić. Mogłem też pozwolić zagrać wszystkim. To cenne doświadczenie przed tak długim i męczącym turniejem.

Nad czym szczególnie pracowaliście, co poprawialiście?

Największy nacisk kładliśmy na przyjęcie i wyprowadzenie ataku. Pracowaliśmy też więcej niż zwykle nad kierunkami rozegrania.

Brak rozgrywającej Izabeli Bełcik jest dużym zaskoczeniem. Pan zdecydował, by na tej newralgicznej pozycji, obok Mileny Sadurek, grała pana niedawna asystentka Magdalena Śliwa. Dlaczego?

Według mojej opinii Bełcik nie zregenerowała się dostatecznie ani fizycznie, ani psychicznie po zabiegu operacyjnym, który przeszła w tym roku. Dlatego postawiłem na Śliwę i twierdzę, że był to najlepszy wybór. Wszyscy w drużynie mają ogromny szacunek dla jej umiejętności i doświadczenia. I co bardzo ważne, to dzięki niej spokojniejsza jest Milena Sadurek. Między nimi nie ma rywalizacji. Milena wie, że może się od Magdy jeszcze wiele nauczyć, i tak to traktuje.

Trzy najlepsze drużyny w tym turnieju wywalczą awans na igrzyska w Pekinie. Nie ma tu Chinek i Rosjanek, więc szanse rosną. Czuje pan już presję?

Nie, śpię spokojnie i mam nadzieję, że tak będzie do końca. Zrobiliśmy wszystko jak najlepiej, nie mamy sobie nic do zarzucenia. Teraz tylko musimy dobrze wystartować do wyścigu o olimpijskie paszporty. Rywalki są jednak bardzo wymagające.O Brazylii wiecie wszystko, drużyna USA też jest rozpisana na czynniki pierwsze. A Peru, jaki to zespół?Na średnim poziomie. Ma kilka dobrych zawodniczek i poważne kłopoty z przyjęciem. Ale dokładniej przyjrzymy się im dopiero przed meczem. Teraz myślimy tylko o Brazylii.

Kto ma największe szanse wygrać Puchar Świata, kto się zakwalifikuje na igrzyska?

Faworyci to Brazylia i Włochy. Według mnie są jeszcze cztery drużyny: Kuba, USA, Serbia i Polska, które mogą realnie myśleć o miejscu na podium.

Co odegra w tym siatkarskim maratonie decydującą rolę?

Wygrają te, które potrafią regenerować się szybciej.