Miał rację Daniel Pliński, mówiąc przed wylotem z Warszawy, że pierwszy mecz będzie bardzo trudny. – Zagramy go trzeciego dnia po przylocie, kiedy problemy aklimatyzacyjne są najpoważniejsze, a rywalem będzie drużyna gospodarzy, która broni znakomicie – twierdził nasz środkowy.

Niestety, nie pomylił się. Mistrz Azji był lepszy od mistrzów Europy. – Zagraliśmy słabe spotkanie. Oni lepiej zagrywali, przyjmowali, lepiej bronili i atakowali – powiedział Daniel Castellani, trener Polaków.

Nasi siatkarze rozpoczęli mecz w składzie: Grzegorz Łomacz na rozegraniu, Marcel Gromadowski w ataku, Daniel Pliński i Marcin Możdżonek na środku bloku, Bartosz Kurek i Michał Bąkiewicz w roli przyjmujących i Krzysztof Ignaczak – libero.

W drugim secie nieskutecznego Gromadowskiego zastąpił Jakub Jarosz, na boisko wchodzili też Paweł Woicki (za Łomacza) i Michał Ruciak (za Bąkiewicza), ale niewiele to pomogło.

Tym razem najskuteczniejszy w polskiej drużynie Kurek (23 pkt) nie miał wsparcia kolegów. Co innego kapitan Japończyków Kanihiro Shimizu, najlepszy bombardier meczu (24). Leworęczny Shimizu siał spustoszenie w ataku i zaserwował pięć asów, ale Tutsuya Fukuzawa (23) był tego dnia niewiele gorszy.

Porażka z Japonią to zimny prysznic, a dziś w meczu z Kubą może być równie ciężko. Kubańczycy przegrali z Brazylią dopiero w tie-breaku, tocząc z canarinhos cały czas wyrównaną walkę.

Znakomicie grał 16-letni Wilfredo Leon, zdobywając 22 punkty, najwięcej w tym spotkaniu. Leon (cztery asy) strzela serwisem jak z armaty, a zatrzymać go, gdy atakuje, to nie mniejsza sztuka, niż odebrać jego atomową zagrywkę.

[i]Mecz z Kubą o 7.30 w stacji Eurosport 2.[/i]

[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=j.pindera@rp.pl]j.pindera@rp.pl[/mail][/i]