fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

regiony.rp.pl

Jerzy Buzek: działania rządzących wyprowadziły ludzi na ulice

Jerzy Buzek
fot. European Union 2019 - Source : EP/ Thierry ROGE
Praca władz samorządowych to obecnie rozwiązywanie kwadratury koła – mówi Jerzy Buzek, europoseł i były premier.

Czasy dla samorządów są trudne. Jakie jest teraz znaczenie Rankingu Samorządów „Rzeczpospolitej”?

Jerzy Buzek: Ogłoszenie wyników Rankingu zawsze było świętem samorządu. Dziś – w wyjątkowo trudnym okresie – takie święto jest jeszcze bardziej potrzebne. Przez moment możemy się skupić na tym, co – mimo trudności – nam się udało. Zwycięzcom Rankingu najserdeczniej gratuluję!
Ale gorące gratulacje i podziękowania należą się wszystkim naszym samorządowcom: od członków rad aż po administrację samorządową. Dokonujecie państwo rzeczy niezwykłych i to w atmosferze częstych ataków ze strony władz centralnych. Szczególnie teraz trudno sobie po prostu wyobrazić, jak bez waszej ciężkiej pracy i odpowiedzialności wyglądałoby życie w naszym kraju.

Co najważniejszego wydarzyło się dla wspólnoty samorządowej od poprzedniego roku, poza pandemią Covid-19?

To zacznijmy jednak od samej pandemii, bo ta przecież zdarzyła się po raz pierwszy w życiu każdego z nas. Już w czasie wiosennej narodowej kwarantanny zamknięci w domach nie martwiliśmy się przecież, czy płynie w kranach woda, wywożone są śmieci, kursują autobusy i tramwaje. Szkoły działały zdalnie mimo braku realnego wsparcia z ministerstwa. Wszystko to zapewnili nam nasi samorządowcy!

W dodatku znaczna część obowiązków związanych z naszym zdrowotnym bezpieczeństwem, w tym wsparcie szpitali, spadła także na ludzi samorządów. Stąd nasza – obywatelek i obywateli, społeczności lokalnych – głęboka wdzięczność.

Skorzystam też z okazji, żeby złożyć wyrazy najwyższego uznania dla pracowników służby zdrowia w naszym kraju, dla ich wielkiego poświęcenia i odpowiedzialności w walce o nasze zdrowie i życie.

Jak ocenia pan obecną sytuację?

Mierzymy się z najpoważniejszymi wyzwaniami i zagrożeniami od kilkudziesięciu ostatnich lat. Wirus nie dość, że nie przestał być groźny, jak zapewniał nas premier w kampanii wyborczej, to jeszcze uderzył ze zwielokrotnioną siłą. W dodatku skrajnie nieodpowiedzialne działania rządzących wyprowadziły na ulice setki tysięcy obywatelek i obywateli. Przed laty, tworząc Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Solidarność, oparty bez wyjątku na zasadzie działań bez przemocy, nie wyobrażaliśmy sobie, że legalnie wybrany przedstawiciel polskich władz może w jakichkolwiek warunkach zachęcić do przemocy w naszej ojczyźnie. Rządowi, który bez przerwy powołuje się na wartości katolickie, chciałbym przypomnieć słowa prymasa Polski abp Wojciecha Polaka, że moralnym obowiązkiem chrześcijanina jest działać na rzecz deeskalacji konfliktu, a nie podżegać do niego.

A jakie będą skutki dalekosiężne obecnego kryzysu?

Zaobserwować można bardzo niekorzystny proces zmian w systemie dochodów komunalnych. W tym roku samorządy już mocno odczuwają skutki zmian w PIT wprowadzonych w zeszłym roku.

Rząd zapowiada dalsze zmiany – podniesienie limitu, do którego możliwe będzie płacenie PIT od działalności gospodarczej w formie ryczałtu. To znowu uderzy w finanse samorządowe, bo wpływy z tej formy PIT nie są dzielone pomiędzy państwo i samorządy, ale w całości trafiają do budżetu państwa.

Dochodzą do tego projektowane zmiany w CIT, które wpłyną negatywnie przede wszystkim na dochody województw. Równocześnie bardzo znacząco rosną dotacje – przede wszystkim na wykonywane przez samorządy zadania administracji rządowej. Rośnie więc znaczenie dochodów „znaczonych”, spada znaczenie dochodów wydawanych swobodnie decyzją samorządów. W oczywisty sposób jest to zagrożenie dla samodzielności ich działania.

Zawsze przy tym podkreślam, i robię to ponownie, że pieniądze samorządów to są pieniądze nas mieszkańców i muszą być wydawane lokalnie na nasze podstawowe potrzeby.

Jeśli chodzi o Ranking, to obecna sytuacja spowodowała, że po raz pierwszy w historii gala i przyznanie nagród odbędą się wirtualne. A jakie największe wyzwania dla samorządów i samorządowców niesie Covid-19?

Odpowiedź jest – niestety – chyba oczywista. Dzisiaj praca władz samorządowych to codzienne rozwiązywanie kwadratury koła: jak zrobić więcej za mniej. Pogorszyły się wyniki finansowe, natomiast trzeba dbać o zachowanie poziomu usług publicznych, starać się o utrzymanie tempa inwestycji, podejmować nowe zadania związane ze zwalczeniem epidemii i jej skutków.

Bo pamiętajmy: działania samorządów są także niezbędne do przezwyciężenia skutków kryzysu gospodarczego. Do tego mamy dziś na ulicach ogromne – całkowicie uzasadnione protesty.

Sprowokował je obóz władzy, a konsekwencje znów spadają na samorządowców. Oni wiedzą, że komunikacja, służba zdrowia, szkoły, wodociągi, wywóz śmieci – czyli podstawowe zadania władz lokalnych – nie są dedykowane obywatelom o określonych poglądach i przekonaniach. Na co dzień starają się tworzyć publiczną przestrzeń dla wszystkich mieszkańców – o bardzo różnych poglądach – tych z prawicy i lewicy, wierzących i niewierzących i dla tych, których aktywność polityczna zupełnie nie interesuje.

Jak pan teraz ocenia relacje władza centralna–samorządy?

Z przykrością muszę stwierdzić, że jak najgorzej. Brak dialogu z samorządowcami, zaskakiwanie ich z dnia na dzień decyzjami, które znacząco wpływają na życie mieszkańców, w tym przedsiębiorców, zrzucanie na samorządowców całej odpowiedzialności przy jednoczesnym zabieraniu finansów, podgrzewanie konfliktów przez rządzących – to nie jest dobry sposób na funkcjonowanie demokratycznego państwa. Partnerskie współdziałanie z samorządami wszystkich szczebli jest niezbędne, aby państwo dobrze działało. Wydaje mi się, że obecny obóz władzy albo kompletnie tego nie rozumie, albo zwyczajnie ten fakt ignoruje.

Czy pana zdaniem Covid-19 zmienił podejście PiS do centralizacji/decentralizacji?

To ciekawe pytanie. Przyznam, że ja zadaję sobie pytanie idące w przeciwnym kierunku: jak obawy obozu rządzącego przed decentralizacją, które przecież od lat obserwujemy, wpływają na konstrukcję zarządzania kryzysowego w trakcie epidemii. Niestety, mamy liczne przykłady niepotrzebnej centralizacji decyzji w sprawach, które sensowniej przesądzić na dole, jak chociażby w kwestii form nauczania w szkołach.

Jak pana zdaniem gminy, miasta, powiaty radzą sobie z obecnym kryzysem budżetowym?

Kryzys najbardziej dotknął miasta na prawach powiatu. Ich budżety w największym stopniu opierają się na dochodach podatkowych, zwłaszcza wpływach z PIT. A są one zauważalnie niższe. Raz, ponieważ w zeszłym roku obniżono obciążenia podatkowe bez rekompensaty dla samorządów, które tracą na zmianach nawet 6 mld zł rocznie. I, dwa, ponieważ lockdown spowodował recesję i dalsze zmniejszenie wpływów podatkowych. Obserwuję działania władz polskich miast – wprowadzanie oszczędności, starania o podtrzymanie inwestycji – i trzymam za nie kciuki. Natomiast to właśnie przede wszystkim miasta potrzebują wsparcia ze strony państwa. Zwłaszcza jeżeli potrzebne będzie powtórne wprowadzenie lockdownu, który może wywołać kolejny okres recesji.

Czy w tej sytuacji ważniejsze jest utrzymanie niskiego zadłużenia, czy podtrzymanie inwestycji?

Nie ma jednej cudownej recepty na zarządzanie finansami komunalnymi w dobie pandemii. Każda jednostka samorządowa jest nieco inna. Jest zbyt wiele niewiadomych, żeby być stuprocentowo pewnym strategii finansowych absolutyzujących którąś z tych opcji. Polska rzeczywistość obfituje zresztą w paradoksy.

Wydawało się, że samorządy stoją przed taką właśnie alternatywą: albo zahamowanie inwestycji, albo ryzykowne być może zadłużanie się. Tymczasem rząd zdecydował się wesprzeć samorządy dotacjami, które można przeznaczyć tylko na inwestycje. I, jeżeli przyjdzie znowu pogorszenie wpływów budżetowych, to alternatywa będzie brzmiała chyba inaczej: zadłużać się czy oszczędzać na podstawowych usługach publicznych, nawet kosztem ich jakości.

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski i były prezydent Słupska Robert Biedroń kandydowali w tych wyborach prezydenckich. Czy to coś zmieniło, jeśli chodzi o percepcję samorządów w tym roku?

Przypomnę, że już 15 lat temu w wyborach prezydenckich kandydował – i to skutecznie! – prezydent Warszawy. Taka droga kariery politycznej wydaje się całkiem naturalna, jest częsta także w innych europejskich krajach. Przechodzenie osób z polityki lokalnej do krajowej i na odwrót jeszcze nie polityzuje samorządów. Źle się dzieje natomiast wtedy, kiedy ta „wielka” partyjna polityka wchodzi do samorządów i zarządzanie sprawami lokalnymi w interesie mieszkańców przestaje być podstawową wartością.

Prezydent Trzaskowski tworzy ruch Wspólna Polska, oparty m.in. na samorządowcach. To dobry pomysł?

Dobry skuteczny samorządowiec jest z racji swojego autorytetu cennym nabytkiem dla każdego ruchu społecznego czy politycznego. Obecni rządzący wyeliminowali jakikolwiek dialog, konsultacje, debatę publiczną, a wszystko to jest przecież podstawą demokracji. Dlatego też każda inicjatywa, która jest skierowana na budowę społeczeństwa obywatelskiego, a wierzę, że taką jest inicjatywa Rafała Trzaskowskiego, jest w dzisiejszych czasach bardzo cenna.

Z ogromną satysfakcją obserwuję rozwój budżetów obywatelskich, które są dowodem na aktywność i odpowiedzialność mieszkańców, na ich chęć udziału w rozwoju swoich lokalnych ojczyzn. A to przecież inicjatywa samorządowców. Ich obecność w każdym ruchu społecznym jest niezwykle ważna.

Źródło: regiony.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA