fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

regiony.rp.pl

Prezydent Suwałk: Na dole, lokalnie, trzeba współpracować

mat.pras.
Coraz więcej pieniędzy budżetowych będziemy musieli „przejadać”. Nie pójdą na cele rozwojowe, inwestycyjne, ale na bieżące funkcjonowanie miasta – mówi Czesław Renkiewicz, prezydent Suwałk.

Pod koniec września Urząd Miasta w Suwałkach poinformował, że jest pan zakażony koronawirusem. Gdzie mógł się pan zakazić?

Nie mam pewności, gdzie mogło dojść do zakażenia. Typuję dwa źródła. Mieliśmy we wrześniu dużą uroczystość w WOSiR w Szelmencie pod Suwałkami. Przyjechało dużo gości z Polski. Później przemieściliśmy się do Suwałk, gdzie odsłonięto rondo Olimpijczyków Polskich, potem było spotkanie w Arena Suwałki, a na koniec dnia uroczysty obiad i być może wtedy doszło do zakażenia. A druga ewentualność to kontakt z siatkarzami Ślepska Malow Suwałki z naszą drużyną, która grała w Plus Lidze. W niej też doszło do zakażeń, większość drużyny chorowała.

Jak pan przeszedł  zakażenie?

Myślałem, że to zwykłe przeziębienie. Najpierw leczyłem się domowymi metodami. Nic mi nie pomogło. Kolejny krok to lekarz rodzinny i teleporada. Dostałem antybiotyk na przeziębienie, bo słabo się czułem. Ból mięśni, kaszel, byłem cały obolały, a temperatura była znośna – między 37 a 38 st. C. Antybiotyk nie pomógł. Wobec tego postanowiłem zrobić prywatnie test. Mamy w Suwałkach laboratorium, więc się do niego udałem. Pobrany został wymaz. Okazało się, że mam wynik dodatni. Wtedy też zacząłem się gorzej czuć. Temperatura podskoczyła, choć zbijałem ją domowymi sposobami, brałem leki przeciwgorączkowe. Na dwie–trzy godziny pomagało. Ale temperatura nadal wynosiła 38–39 st. C.

Trafił pan do szpitala?

Tak. Po nocy, gdy leki nie pomagały, znów skontaktowałem się z lekarzem rodzinnym, a ten dał mi skierowanie do szpitala. Przedzwoniłem do dyrektora z pytaniem, czy jest wolne łóżko na oddziale zakaźnym. Akurat było. Trafiłem na oddział zakaźny, gdzie przeleżałem 11 dni.

Wszystko już w porządku z pana zdrowiem?

Tak. wszystko w porządku. Czuję się dobrze. W zasadzie w ciągu dwóch–trzech dni zostałem w szpitalu postawiony na nogi. Podawano mi antybiotyki i tlen. Respirator nie był konieczny. Jest dobrze. Wróciłem do normalnych zadań.

mat.pras.

Dużo jest zakażeń na terenie miasta? To są większe skupiska, czy rozproszone przypadki?

Mamy kilkanaście rozproszonych źródeł. Na czwartek według informacji sanepidu mieliśmy 133 zakażone osoby, a w samych Suwałkach – 111. Hospitalizowanych w czwartek było 21 suwałczan, o dwie osoby mniej niż w środę wtorek. Mieszkańcy przebywają głównie w izolacji domowej i utworzonym przez szpital izolatorium.

W strefie czerwonej – a taką są Suwałki od ub. soboty – są mocniejsze restrykcje w komunikacji miejskiej. Miejski przewoźnik musiał więcej autobusów wysłać na miasto?

Zwiększyliśmy liczbę autobusów. Sytuacja w komunikacji jest zła. Niedawno podczas kolegium prezydenckiego analizowaliśmy sytuację przewoźnika – spółki komunalnej.

Okazało się, że na koniec września mamy milion złotych mniej ze sprzedaży biletów niż w ub. roku.

Czy pandemia bardzo uderzyła w dochody miasta?  Z jakich źródeł spadły najbardziej?

Milion ze sprzedaży biletów, a do końca roku ta kwota może być wyższa i wyniesie 1,2–1,3 mln zł. Ubytek przychodów z działalności Ośrodka Sportu i Rekreacji (Aquapark, Arena Suwałki) to kwota ok. 1,8 mln zł. Szacujemy, że z podatku PIT dochód nam spadnie o ok. 7 mln zł, a z CIT to już tragedia. Po pierwszym półroczu dochody z tego podatku wynosiły zaledwie 48 proc. spodziewanej kwoty. Stracimy z tego tytułu ok. 2 mln zł. Przez Covid-19 straciliśmy też dochody z najmu lokali użytkowych, dochody z funkcjonowania targowisk oraz dochody z podatków lokalnych, które zostały przedsiębiorcom umorzone. Szacujemy, że łącznie dochody spadną nam o ok. 20 mln zł.

Z czego trzeba było zrezygnować?

Wiosną skorygowany został budżet miasta i niektóre inwestycje z niego wypadły – m.in. remont zaplecza basenu szkolnego, odnowienie elewacji ratusza, remont elewacji jednej ze szkół średnich i utwardzenie drogi biegnącej wzdłuż suwalskiej obwodnicy. Trochę tych inwestycji było.

Tarcza dla samorządów pomogła Suwałkom?

Dostaliśmy jako miasto 7 mln 175 tys. zł. To trochę nas podratowało. Otrzymane pieniądze zagospodarowaliśmy na inwestycje ujęte w budżecie miasta na ten rok. Ale mnie martwi inna rzecz. Już w ub. roku rząd i parlament podjęły decyzje podatkowe, które miały wpływ na tegoroczne dochody samorządów, a planują teraz kolejne, jak przeniesienie części przedsiębiorców do ryczałtu, co też odbije się negatywnie na naszych dochodach. Nie wiem, ile stracimy. Ale to też będą setki tysięcy złotych, jeśli te przepisy wejdą w życie.

Czy konieczne były lub będą podwyżki opłat za usługi komunalne: śmiecie, bilety, parkowanie?

Od lipca podnieśliśmy opłaty za odbiór odpadów komunalnych. Ta podwyżka była dość duża, ale teraz zabezpiecza dochody, które pozwalają nam na zbilansowanie całego systemu zagospodarowania odpadów. Była też ok. 12-, 15-proc. podwyżka cen ciepła. Spółka komunalna przymierza się do podwyższenia o kilka procent opłat za dostarczanie wody i odbiór ścieków, ale to wejdzie w życie pewnie w przyszłym roku. Mimo podwyżek wciąż jesteśmy w czołówce miast tanich dla mieszkańców. Cen biletów komunikacji miejskiej nie podnosiliśmy od 2011 roku. Nie podnosimy opłat za parkowanie pojazdów.

Staramy się trzymać w ryzach ceny usług komunalnych i kontrolować działalność naszych spółek, aby opłaty były akceptowalne dla mieszkańców. Ale jest coraz  trudniej.

Jak rysuje się przyszłoroczny budżet miasta. Będzie dobry, czy jednak pandemia mocno go nadweręży?

To będzie trudny budżet. Na pewno będziemy musieli ograniczyć wydatki inwestycyjne, bo większość wydatków bieżących to tzw. wydatki sztywne. W tym roku inwestycje mamy po obniżeniu na poziomie 80 mln zł, gdy w ub. były to 153 mln. W przyszłym roku szacuję  będzie to ok. 40 mln zł. Coraz więcej pieniędzy budżetowych będziemy musieli „przejadać”, nie pójdą one na cele rozwojowe, inwestycyjne, ale na bieżące funkcjonowanie miasta.

Miasto będzie musiało się zadłużać?

Jest zadłużone. Na koniec ubiegłego roku na 212 mln zł. W tym roku też mamy budżet z deficytem. Miasto będzie musiało się dalej zadłużać, chociaż w mniejszym stopniu niż dotychczas. Rząd z uwagi na Covid-19 chce rozluźnić ograniczenia dotyczące zadłużania się samorządów. Przed nami debata z radnymi nad tym, w którym kierunku mamy iść. Mam pomysły na podreperowanie finansów miasta, ale to wymaga strategicznych i politycznych decyzji. Nie wiem, czy będzie na to zgoda radnych.

W tym roku Suwałki świętują 300-lecie nadania praw miejskich. Co pana zdaniem jest największym sukcesem miasta – zwłaszcza w ostatnich latach – a co porażką?

Świętowanie nam nie wyszło, bo Covid pokrzyżował plany. Największym sukcesem miasta było otrząśnięcie się po utracie statusu miasta wojewódzkiego, co stało się 21 lat temu. A druga rzecz – rozwój gospodarczy. Ten impet rozwojowy widać. Pracuje u nas bardzo dużo osób z zagranicy, głównie Ukraińców.

Martwi mnie sytuacja demograficzna miasta. Z jednej strony starzenie się społeczeństwa, a z drugiej ujemne saldo w migracjach krajowych. Wprawdzie mamy jeszcze dodatni przyrost naturalny, ale jego dynamika słabnie. Część mieszkańców opuszcza Suwałki. Najbardziej mi żal ludzi młodych i wykształconych. Oni poszukują swojej drogi życiowej w dużych aglomeracjach miejskich, jak Warszawa, Kraków, Wrocław czy Trójmiasto. Również część mieszkańców Suwałk buduje swoje domy poza miastem i tam się przeprowadza. To są zamożniejsi mieszkańcy, czyli tracimy dochody z PIT.

Nad tym ubolewam. To dotyka wielu miast średniej wielkości, nie tylko Suwałk. Zatrzymałem część mieszkańców, wprowadzając w życie Suwalską Kartę Mieszkańca (przywileje finansowe w dostępie do infrastruktury sportowej, kulturalnej i rekreacyjnej) oraz oferując im działki, by się u nas budowali, a nie na terenach sąsiednich gmin. Widzę, że są efekty.

Dwa lata temu głośno było o pana konflikcie z ówczesnym wiceszefem MSWiA Jarosławem Zielińskim…

To był okres wyborczy. Teraz nasze relacje są znacznie lepsze. Ja z posłem Zielińskim znamy się od  szkoły średniej, chodziliśmy do równoległych klas. Poseł pomaga nam w wielu sprawach i w Warszawie, i w Białymstoku. Za co mu dziękuję. Tu na dole, lokalnie, trzeba współpracować.

Źródło: regiony.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA