fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

regiony.rp.pl

Miasta robią porządek z hulajnogami

Fot. Pixabay
Elektryczne pojazdy można wypożyczyć prawie w każdym większym mieście. Urządzeń przybywa równie szybko, jak związanych z nimi kontrowersji.

Nadal nie ma prawa określającego, czy hulajnogą można jechać po chodniku, ścieżkach rowerowych czy w pasie drogowym. Być może takie zasady zostaną wprowadzone w przyszłym roku.

– Poważnym problemem jest też to, że nie wiadomo, gdzie hulajnogi powinny być odstawiane po wypożyczeniu. W Krakowie można je znaleźć w koszach na śmieci, w rzekach, zawieszone na drzewie, porzucone na chodniku, tarasujące bramy i wejścia. W kwestii parkowania nie ma żadnych uregulowań, więc podobnie jak większość miast staramy się tę sprawę sami rozwiązać – mówi Sebastian Kowal z krakowskiego Zarządu Transportu Publicznego.

Przedmioty porzucone?

Do tej pory władzom żadnego z miast nie udało się zmusić wypożyczających hulajnogi i samych operatorów do pozostawiania urządzeń w bezpiecznych czy wyznaczonych miejscach. Próby były jednak podejmowane. W stolicy Małopolski, gdzie problem od dawna jest wyjątkowo dotkliwy (miasto ze względu na spory ruch turystyczny jest bardzo popularne wśród operatorów hulajnóg), jeszcze w poprzednim sezonie władze wpadły na pomysł, aby traktować pojazdy tarasujące drogi i chodniki jako przedmioty porzucone i odwozić je do biura rzeczy znalezionych. Stąd operator musiałby je odbierać za opłatą, następnie koszt odbioru egzekwować od wypożyczającego, który porzucił hulajnogę byle gdzie.

– Ta akcja trwała krótko, nie sprawdziła się po prostu. Były też wątpliwości natury prawnej, by taki system stosować – podsumowuje Edyta Ćwiklik z krakowskiej straży miejskiej. Porzucone i zagrażające bezpieczeństwu hulajnogi rekwirowały także służby miejskie w Warszawie czy Gdyni, gdzie hulajnogi pozostawione na publicznych chodnikach, ścieżkach rowerowych czy zieleńcach niezgodnie z przepisami były odwożone do magazynów.

Pomysł, by zostawione gdzie popadnie hulajnogi traktować jako mienie porzucone, pojawił się również w tym miesiącu w interpelacji radnego Henryka Dębowskiego z Białegostoku. Raczej jednak nie zostanie wprowadzany w życie jako zbyt kłopotliwy. W swoim wniosku radny podaje też inny sposób na rozwiązanie problemu hulajnóg – „specjalne, gęsto rozmieszczone i wyraźnie oznaczone parkingi (hotspoty), przy których użytkownicy odstawialiby hulajnogi elektryczne, tak aby nie stwarzały zagrożenia dla innych uczestników ruchu”. Dębowski zaznacza, że oznacza to podjęcie rozmów i porozumienie z operatorami urządzeń. Ten sposób rozwiązania problemu porzuconych hulajnóg wydaje się jednak skuteczniejszy i mniej absorbujący.

Punkty mobilności

Pomysł specjalnych parkingów (hotspotów) uznały za najskuteczniejszy władze Krakowa i Lublina. We wrześniu krakowski Zarząd Transportu Publicznego podpisał umowy z firmami Bolt, Bird i Lime (ostatnia z tych umów została potwierdzona 22 września). W ramach umów hulajnogi tych operatorów będzie można wypożyczać i pozostawiać tylko w tzw. punktach mobilności.

W przypadku Krakowa punkty mobilności to miejsca po parkingach nieistniejącego już systemu rowerów miejskich Wavelo. Jak na razie jest ich 160, ale docelowo ma być więcej. Każdy może pomieścić 30 lub 60 pojazdów. W porozumieniach z operatorami hulajnóg zostały też wprowadzone ograniczenia prędkości urządzeń do 15 km na godzinę na terenach zielonych oraz w miejscach o dużym natężeniu ruchu pieszych. Na razie pomysł się sprawdza.

– Operatorzy się starają. Początki zawsze są trudne i bywają zgłoszenia, że któraś hulajnoga raz na jakiś czas stanie gdzieś, gdzie nie powinna, ale to jest zrozumiałe – mówi Sebastian Kowal z ZTP. Dodaje, że operatorzy odwożą hulajnogi do punktów mobilności. – Do punktu przy Wielopolu przyjeżdżają dwa, trzy razy dziennie i układają urządzenia – podkreśla.

W Lublinie powstało 20 parkingów, większość z nich zlokalizowana w sąsiedztwie przystanków komunikacji miejskiej i stacji Lubelskiego Roweru Miejskiego. – To również te miejsca, z których wcześniej najczęściej korzystali użytkownicy hulajnóg – podkreśla Justyna Góźdź z biura prasowego Urzędu Miasta w Lublinie. Parkingi są oznakowane namalowaną na chodniku kopertą i piktogramem hulajnogi. Umowa w sprawie zasad korzystania z nich została podpisana z Boltem i blinkee.city.

– Parkingi funkcjonują od końca sierpnia, natomiast we wrześniu zostały doprecyzowane zasady ograniczenia prędkości hulajnóg i określone miejsca, gdzie nie wolno ich zostawiać – dodaje Góźdź. Po ul. Krakowskie Przedmieście (od ul. Lipowej do ul. Królewskiej), placu Litewskim, ogrodzie Saskim oraz Starym Mieście będzie można jeździć tylko z prędkością 12 km/h.

Źródło: regiony.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA