fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

regiony.rp.pl

Koszmar z komarem. Czy należy wstrzymać opryski?

Fot. Pixabay
Walka z komarami nie ma końca. Pozostaje kwestia środków.

Działacze Partii Zieloni apelują, by samorządy rezygnowały z oprysków i zastępowały je metodami bardziej przyjaznymi dla środowiska.

Jak podkreśla Wiktoria Sakowicz, rzeczniczka łódzkich Zielonych, nie ma środków owadobójczych, które działałyby wybiórczo na jeden gatunek. Dlatego przy okazji chemicznej walki z komarami ginie wiele innych owadów.

Owszem, zdarza się, że opryski przeprowadzane są po zmierzchu – by ocalić pszczoły – jednak zdaniem Zielonych, nie rozwiązuje to problemu, bo wiele owadzich gatunków prowadzi życie nocne. Przykładem nich będą trzmiele, które żerują jeszcze długo po zachodzie słońca. Także ćmy, pasikoniki czy pająki, są aktywne właśnie nocą.

– W ostatnich latach obserwujemy dramatyczny spadek liczby owadów, co z kolei pociąga za sobą załamanie populacji wielu gatunków ptaków. Giną też owady zapylające. Jedną z głównych przyczyn są wszechobecne insektycydy i herbicydy używane zarówno na wsi, jak i niestety, w mieście – alarmuje Wiktora Sakowicz.

– Te niezliczone organizmy tworzą sieć życia, której elementem jest człowiek, o czym często zapominamy. Nie można bezkarnie niszczyć oczek tej sieci, bo w konsekwencji odbije się to na nas – dodaje Kuba Bilski, radny krajowy Partii Zieloni.

Z ptasią pomocą

Coraz liczniejsze raporty potwierdzają, że ludzkość balansuje na krawędzi katastrofy ekologicznej, dlatego, zdaniem Zielonych, powstrzymanie się od stosowania środków owadobójczych jest konieczne. Zwłaszcza tam, gdzie można je zastąpić innymi metodami.

Naturalnymi wrogami komarów są jerzyki, jaskółki czy nietoperze – przypomina rzeczniczka Zielonych.

I rzeczywiście, część samorządów stara się nakłonić te gatunki do zamieszkania w mieście. Budki dla jerzyków kupiły m.in. władze Częstochowy i Czechowic-Dziedzic. Część miast, m.in. Gdańsk, Gdynia i Lublin postawiła na wieże mieszkalne. Jednak atrakcyjne z ludzkiego punktu widzenia konstrukcje nie zawsze okazują się interesujące dla jerzyków. Wygląda na to, że ptaki te chętniej wybierają skrzynki wieszane na budynkach.

Z kolei na warszawskim osiedlu Chomiczówka stanął pierwszy w Polsce jaskólnik – ponad 8-metrowa wieża z 42 gniazdami.

– Jaskółki oknówki polubiły Chomiczówkę – wyjaśnia Magdalena Borek z urzędu dzielnicy Bielany, dodając, że ptaki chętnie budują gniazda w oknach tutejszych bloków. – Niestety, gniazda były niszczone, a ptaki przepędzane. Celem projektu było stworzenie jaskółkom miejsca do gniazdowania w ustronnej lokalizacji – dodaje. Jaskólnik sfinansowano z tegorocznego budżetu obywatelskiego.

Część miast bez oprysków

Zgodnie z obiegową, choć nieścisłą opinią, jerzyk może w ciągu doby wyłapać 20 tysięcy komarów. Zdaniem prof. Macieja Luniaka z Muzeum i Instytutu Zoologii PAN to bardzo wyśrubowana liczba. – Według literatury, w sprzyjających warunkach jerzyk może złapać 20 tysięcy owadów, ale to są chyba rekordowe osiągi. W dodatku, komary i meszki stanowią niewielką część jego diety, bo ptaki te na ogół polują wysoko, a wymienione owady – jak wiadomo z doświadczenia – w zasadzie występują nisko. Owszem, zdarza się, że jerzyki polują niżej (szczególnie nad wodami) i wtedy, oczywiście, łapią więcej meszek i komarów – wyjaśnia Maciej Luniak.

Można jednak przyjąć, że zarówno jerzyk, jak i jaskółka pożerają tysiące owadów dziennie, a część z nich stanowią komary.

Te ostatnie dają się mocno we znaki. Pod koniec lipca wiele miast, m.in. Wrocław, Zielona Góra, Toruń, Lublin, przeprowadzało opryski. Jednak w innych aglomeracjach, m.in. Warszawie, Krakowie, Łodzi czy Poznaniu, magistraty nie planują takich akcji.

Źródło: regiony.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA