fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

regiony.rp.pl

Kolej+ przed pierwszym testem

Fot. Pixabay
26 sierpnia mija termin składania wniosków do programu Kolej+. Tymczasem wnioski jeszcze nie wpływają.

– Obecnie nie mamy złożonych wniosków, spodziewamy się ich w ostatnich dniach – przyznaje Mirosław Siemieniec z PKP Polskie Linie Kolejowe. – Widzimy natomiast zainteresowanie samorządów i miast – dodaje.

Rzecznik PKP PLK wylicza, że do kolejowej spółki wpłynęło już blisko 50 pytań, m.in. od samorządów województw śląskiego, lubuskiego, podlaskiego, lubelskiego, małopolskiego i mazowieckiego. Były pytania też z urzędów miast, m.in. Bielska Białej, Raciborza, Piaseczna, Wodzisławia Śląskiego, Radomia i Świebodzina.

Pisze się

Pytania dotyczą propozycji zawartych w załączniku do uchwały Rady Ministrów w sprawie ustanowienia programu Kolej+, czyli listy 20 odcinków wytypowanych przez rząd do rewitalizacji. Katalog propozycji jest otwarty, więc – informuje Mirosław Siemieniec – były też pytania o inne lokalizacje. – Liczymy na merytoryczne i przemyślane wnioski – dodaje Ireneusz Merchel, prezes PKP PLK.

Sprawdziliśmy – prace nad wnioskami trwają. Na przykład w Świętokrzyskiem i Łódzkiem. Jak informuje Agnieszka Kołacz-Sarnowska z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Świętokrzyskiego, zarząd województwa przygotowuje, we współpracy z samorządem województwa łódzkiego, wspólny wniosek dotyczący modernizacji i elektryfikacji linii kolejowej nr 25 na odcinku Tomaszów Mazowiecki – Skarżysko-Kamienna.

– Pracownicy obydwu urzędów marszałkowskich pracują od początku lipca nad treścią wniosku do PKP PLK. Termin jego złożenia nie jest zagrożony – zapewnia Agnieszka Kołacz-Sarnowska.

Bariera wejścia

Zadaniem programu Kolej+, zgodnie z pełną nazwą, ma być uzupełnianie lokalnej i regionalnej infrastruktury kolejowej. Chodzi głównie o połączenie miejscowości liczących powyżej 10 tys. mieszkańców z miastami wojewódzkimi.

Z danych Ministerstwa Infrastruktury wynika, że od 1990 r. – gdy w Polsce było blisko 26 tys. km linii kolejowych – rozebrano 7 tys. km torów. To spowodowało, że do ok. 100 miejscowości powyżej 10 tys. mieszkańców nie można już dojechać koleją. Rządowy program ma temu zaradzić.

Jednak Kolej+ wymaga 15-proc. wkładu własnego ze strony zainteresowanego samorządu. Biorąc pod uwagę szacunkowe koszty inwestycji przedstawione przez PKP PLK (jedyny realizator kontraktów na Kolej+) to „wpisowe” może okazać się wysokie. Przykładowo koszt przywrócenia ruchu osobowego na odcinku Jastrzębie-Zdrój – Wodzisław Śląski oszacowano na 500 mln zł.

– Niewinne 15 proc. wkładu własnego przy bardzo wysokich szacunkowych kosztach inwestycji może okazać się dla samorządów barierą nie do pokonania – potwierdza Michał Beim, ekspert Instytutu Sobieskiego, dodając, że samorządowcy i tak mierzą się z problemem rosnących cen taboru szynowego oraz świadczenia przewozów.

Daleka droga

Budżet programu Kolej+ wynosi 5,6 mld zł, co przy 15-proc. udziale samorządów daje szansę zrealizowania inwestycji o wartości 6,6 mld zł. Jednak harmonogram programu przewiduje odległą perspektywę – odbudowa połączeń ma trwać do 2028 r.

Początku prac budowlanych też nie należy się spodziewać szybko. Po zakończeniu naboru zgłoszenia zostaną ocenione i ewentualnie zakwalifikowane do drugiego etapu. Wówczas samorządy dostaną 12 miesięcy na opracowanie wstępnego studium planistyczno-prognostycznego. Wtedy nastąpi kolejna ocena, utworzenie listy rankingowej projektów i kwalifikacja ich do programu. Większe kwoty na realizację Kolei+ mają być przekazywane dopiero od 2024 roku.

Źródło: regiony.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA