fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

regiony.rp.pl

Warszawa wytyczyła szlak. Samorządy stawiają na in vitro

Fot. Pixabay
Tylko w stolicy dzięki programowi in vitro na świat przyszło ponad 700 maluchów. Kolejne miasta zastanawiają się na uruchomieniem tego typu programów.

– Rada Miasta Krakowa prowadzi działania zmierzające do wdrożenia na terenie Krakowa programu dotyczącego leczenia niepłodności, polegające na przygotowaniu projektu programu oraz przeprowadzeniu odpowiednich procedur, niezbędnych do rozpoczęcia jego realizacji – mówi Dariusz Nowak z krakowskiego magistratu.

Więcej na zapłodnienie pozaustrojowe

W ostatni wtorek przypadał Międzynarodowy Dzień In Vitro. Samorządy pochwaliły się wówczas tym, jakie efekty przynoszą miejskie programy polityki zdrowotnej w zakresie wspierania osób dotkniętych niepłodnością z wykorzystaniem metod zapłodnienia pozaustrojowego.

– In vitro to często ostatnia szansa na potomstwo dla par borykających się z problemem niepłodności. Trzeba o tym mówić nie tylko dziś, w Światowy Dzień In vitro. Trzeba także stwarzać szanse! Tak jak w Warszawie, gdzie niedawno przedłużyliśmy nasz program na kolejne dwa lata – informował Rafał Trzaskowski, prezydent stolicy. W Warszawie, dzięki programowi, na świat przyszło dotąd 743 dzieci, w sumie w ciążę zaszło 2378 kobiet – cześć z nich czeka na urodzenie dziecka.

W stolicy program realizowany jest od 2017 roku. Z pierwszej edycji programu (październik 2017-grudzień 2019) skorzystało 3171 par, a z obecnej edycji (od lutego 2020 roku) skorzystało już 311 par (stan na koniec kwietnia).

– Warszawski program jest dużym sukcesem i został rozszerzony na lata 2020-2022, a maksymalne dofinansowanie do jednej próby zostało zwiększone z 5625 zł do 6 tys. zł. W latach 2019-2022 na program zostało przeznaczone ponad 33 mln zł. Koszt programu w latach 2017-2019 wyniósł 17,3 mln zł – wylicza Karolina Gałecka, rzecznik stołecznego ratusza.

W ramach gdańskiego programu rozrodczości na świat przyszło już 230 maluchów. – To duża radość i bardzo ważny program społeczny. Tylko w tym roku w ramach programu było już 46 urodzeń – mówi Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska.

Dodatkowo kolejnych 68 pań jest w ciąży, w tym 4 w ciąży mnogiej. Środki na realizację gdańskiego programu in vitro zostały zabezpieczone do 2023 roku. – Po tym czasie także planujemy kontynuację programu – mówi Daniel Stenzel, rzecznik prezydent Gdańska.

Miliony na wsparcie

Jednym z pierwszych miast, które zdecydowały się na uruchomienie miejskiego in vitro była Częstochowa.

Od 2012 roku dzięki dofinansowaniu samorządu w ramach programu leczenia bezpłodności metodą in vitro w mieście urodziło się już 49 dzieci – 26 dziewczynek i 23 chłopców – w tym pięć par bliźniąt.

Uczestnikom częstochowskiego programu przysługuje możliwość jednorazowego dofinansowania do zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego wysokości do 5 tys. zł, pod warunkiem przeprowadzenia co najmniej jednej procedury.

Pozostałe koszty procedury ponoszą pacjenci. Do programu zostaną zakwalifikowane pary, które spełniają następujące kryteria: wiek kobiety mieści się w przedziale 20-40 lat według rocznika urodzenia (dopuszcza się możliwość przeprowadzenia procedury u pacjentek w wieku do 42 lat – według rocznika urodzenia – jeżeli stężenie AMH jest powyżej 0,7 ng/ml), pozostają w związku małżeńskim lub w związku partnerskim, mieszkają w Częstochowie, a wcześniej poddały się leczeniu niższego rzędu, które zakończyło się niepowodzeniem lub posiadają bezpośrednie wskazania do zapłodnienia pozaustrojowego.

W Łodzi program funkcjonuje od lipca 2016 roku. Zakłada dofinansowanie dla par starających się o dziecko. Do tej pory złożono blisko tysiąc wniosków o udział w tym programie, a miasto rokrocznie przeznacza na ten cel milion złotych.

– W sumie daje nam to ok. 4,5 mln zł do końca tego roku – mówi Jolanta Baranowska, z biura prasowego łódzkiego ratusza. Do tej pory dzięki miejskiemu in vitro na świat przyszło ok. 220 dzieci.

Będą wspomagać, dopóki nie wspomoże rząd

We Wrocławiu pilotażowy program „Leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego” wystartował w 2019 roku.

Przewidziany był dla 307 par, które mogły w jego ramach otrzymać dofinansowanie do 5 tysięcy złotych na pojedynczy zabieg zapłodnienia pozaustrojowego lub adopcję zarodka.

Na ten cel z budżetu miasta przeznaczono 1,5 mln zł. – Program został przedłużony i od 2020 roku przeznaczamy na ten cel jeszcze więcej pieniędzy, a rocznie do programu będzie kwalifikować się około 420 par zamieszkałych na terenie miasta – mówi Anna Bytońska z wrocławskiego magistratu.

Tylko w 2019 roku do programu zgłosiło się 287 par, z których u 125 przeprowadzono transfer zarodka. Potwierdzono 43 ciąże, w tym 6 bliźniaczych. Pierwsze dziecko – z czwórki, która do tej pory przyszła na świat – urodziło się w pierwszym kwartale 2020 roku.

– W tym roku, w związku z epidemią, przyjmowaliśmy jedynie zgłoszenia do programu: 200 par – mówi Anna Bytońska.

Od 2020 na dofinansowanie do leczenia niepłodności Wrocław planuje zabezpieczyć kwotę 2,1 mln zł rocznie.

We Wrocławiu program ma obowiązywać do czasu wdrożenia do realizacji Narodowego Programu Leczenia Niepłodności Metodą Zapłodnienia Pozaustrojowego lub innej formy finansowania procedury zapłodnienia pozaustrojowego.

Kolejne miasta za in vitro

Programów miejskich regularnie przybywa. W tym roku ich przygotowanie zapowiedziano m.in. w Lublinie, Opolu i Świdnicy.

O programie myśli też Kraków. – Rozpoczęcie wdrożenia, realizacji i finansowania programu polityki zdrowotnej przez jednostkę samorządu terytorialnego może wyłącznie nastąpić m.in. po uzyskaniu pozytywnej lub warunkowo pozytywnej opinii Prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji o projekcie programu – mówi Dariusz Nowak.

Dodaje, że możliwość włączenia do realizacji programów polityki zdrowotnej jest uzależniona od podjęcia przez Radę Miasta Krakowa stosownej uchwały.

Ale mieszkańcy Rzeszowa, którzy borykają się z problemem bezpłodności, raczej nie mają szans na wsparcie ze strony miasta.

– Nie będzie u nas takiego programu. Były próby kilka lat temu. Nic z tego nie wyszło – przyznaje Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa.

Źródło: regiony.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA