fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

regiony.rp.pl

Wybory za pasem. Przed urzędami moc pracy

Fot. Pixabay
Samorządy czekają na zgłoszenia kandydatów do obwodowych komisji wyborczych, a także na uregulowania odnośnie warunków ich pracy.

– Im później zostaną wydane przepisy wykonawcze przez konkretne ministerstwa, i uchwały przez PKW, o wytycznych dla obwodowych komisji wyborczych (OKW), tym bardziej termin realizacji poszczególnych zadań może być zagrożony – zauważa Arkadiusz Filipowski z wrocławskiego ratusza.

W środę marszałek Sejmu podała termin wyborów prezydenckich – 28 czerwca. A to oznacza tylko trzy tygodnie przygotowań dla samorządów.

Muszą powołać obwodowe komisje wyborcze, przeszkolić członków – a także zaopatrzyć ich w środki ochrony osobistej.

Potrzeba ludzi

W Krakowie będzie ok. 450 obwodowych komisji wyborczych, w których powinno zasiąść ok. 4 tys. osób. – W ramach poprzedniego terminu wyborów utworzono 272 komisje z 450. Zgodnie z przepisami zachowują ważność ówczesne zgłoszenia kandydatów. Oznacza to, że w ciągu najbliższych kilkunastu dni niezbędne będzie powołanie ok. 70 osób, w minimalnych składach. Aktualny przepis mówi o 3-osobowych składach, a wcześniej pięcioosobowych – tłumaczy Dariusz Nowak, z krakowskiego magistratu.

Przyznaje, że w aktualnej sytuacji epidemicznej robi się z tego spory problem techniczny i logistyczny. O ile przepisy przewidują możliwość przeprowadzenia szkoleń w systemie zdalnym dla członków, o tyle kwestia ukonstytuowania się OKW (przeprowadzenie przez członków OKW wyborów przewodniczących i zastępców, podjęcie uchwały, sporządzenie protokołu) stanowi niewiadomą. – Konstytuowanie obwodowych komisji wymusza fizyczne zebranie pełnych składów komisji, krótkie przeszkolenie, przeprowadzenie wyborów osób funkcyjnych i dokonanie czynności formalnych, a to średnio zajmuje ok 30-45 min. – dodaje Dariusz Nowak.

We Wrocławiu trwają uzgodnienia z Komisarzem Wyborczym w możliwości łączenia obwodów. – Jeśli nie będzie zgody na łączenie, to będą 282 obwodowe komisje wyborcze. Natomiast obwody odrębne (szpitale, domy pomocy społecznej, zakłady karne, areszty śledcze, domy studenckie) tworzy Komisarz Wyborczy do dnia 10 czerwca (było 28) – wylicza Arkadiusz Filipowski.

Przy minimalnych składach 3-osobowych dla 282 obwodów stałych potrzeba 846 osób do komisji. – Trudno stwierdzić, ilu jest kandydatów, ponieważ teraz trwa weryfikacja tych zgłoszeń, które posiadamy. Sprawdzamy, czy te osoby nadal są chętne do tej pracy – dodaje przedstawiciel wrocławskiego ratusza.

Przypomina, że przyjmowanie zgłoszeń trwa do 12 czerwca. Na chwilę obecną we Wrocławiu jest wystarczająca liczba do powołania składów minimalnych.

W Łodzi najprawdopodobniej powołanych będzie 317 obwodowych komisji, w których powinno zasiąść co najmniej 951 członków, a maksymalnie – 3117.

– Na razie nie wiemy, ilu jest kandydatów – przyznaje biuro prasowe łódzkiego ratusza. Z kolei w Warszawie ma powstać blisko 800 komisji, a w Rzeszowie powstanie 98 komisji wyborczych. W tej chwili rozpoczął się nowy nabór na członków tych komisji. – Aby je wszystkie obsadzić, potrzebnych będzie ok. 500 osób – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa.
Samorządy widzą problem z inną rzeczą związaną z wyborami: chodzi o głosowanie korespondencyjne.

Wyzwania logistyczne

– To duża doza niepewności i ryzyka dla urzędu. Możliwość powszechnego głosowania korespondencyjnego jest wprowadzana po raz pierwszy, stąd nieznana jest skala ilości wniosków, z jaką możemy mieć do czynienia. Dotychczasowe ilości, od kilkudziesięciu do kilkuset, to liczby, które najprawdopodobniej będą zwielokrotnione – przyznaje Dariusz Nowak, z krakowskiego magistratu.

I tłumaczy, że obsługa np. kilku czy kilkudziesięciu tysięcy wniosków będzie wielkim wyzwaniem logistycznym i technicznym. – Zgodnie z przepisem wyborca będzie mógł do dwunastego dnia przed datą wyborów zgłosić wniosek (osoby będące na kwarantannie do dwóch dni przed dniem wyborów), a to oznacza to ryzyko lawinowego strumienia dużej ilości wniosków przesyłanych w połowie czerwca i koniecznych do obsługi przez urzędników – tłumaczy Dariusz Nowak.

Zauważa też, że projektowany przepis ministerialnego rozporządzenia mówi, iż do 10. dnia przed wyborami koperty zwrotne dostarcza Poczta Polska, po tym terminie – urząd gminy.

Jak zauważa Karolina Gałecka, rzecznik stołecznego ratusza, gdyby tylko 10 proc. warszawskich wyborców chciało głosować korespondencyjnie, oznaczałoby to konieczność przyjęcia 130 000 wniosków i sporządzenia 130 tys. pakietów wyborczych. – Czas tworzenia jednego pakietu wstępnie oceniamy na ok. 5 minut. Przy 130 000 pakietów oznacza to ok. 650 tys. minut – wylicza Karolina Gałecka.

Prawne luki

Dodaje, że kalendarz wyborczy jest bardzo napięty, a ustawa jest pełna dziur, brakuje rozporządzeń wykonawczych do ustawy, które podobno miały być gotowe już dawno. – Samorządy, oczywiście, będą musiały jak zawsze stanąć na wysokości zadania, ale będzie to bardzo trudne – uważa rzecznik stołecznego ratusza.

Zagadką dla samorządów są też nieokreślone jeszcze zasady bezpieczeństwa sanitarnego związane z funkcjonowaniem komisji oraz obsługą wyborców, bo stwarzają ryzyko, że kierujący instytucjami/placówkami, w których zlokalizowane mają być OKW, mogą mieć bardzo duże obiekcje i wątpliwości dotyczące możliwości udostępnienia lokali i budynków.

– Ryzyko to dotyczy zwłaszcza podmiotów, gdzie mają funkcjonować tzw. obwody odrębne (m.in. szpitale), bowiem zgodnie z kodeksem wyborczym komisarz wyborczy tworzy odrębny obwód głosowania w zakładzie leczniczym, domu pomocy społecznej, zakładzie karnym i areszcie śledczym oraz w oddziale zewnętrznym takiego zakładu i aresztu, jeżeli w dniu wyborów będzie w nim przebywać co najmniej 15 wyborców – tłumaczy Dariusz Nowak.

Przypomina, że nieutworzenie obwodu jest możliwe wyłącznie w uzasadnionych przypadkach na wniosek osoby kierującej daną jednostką. – Ryzyko takie dotyczy również lokali tworzonych w budynkach komercyjnych, zależni wówczas jesteśmy od dobrej woli zarządzającego – dodaje krakowski urzędnik.

Samorządy czekają też na rozporządzenie ministra zdrowia i zalecenia Głównego Inspektora Sanitarnego w sprawie wyposażenia lokali wyborczych i członkowie komisji w środki ochrony dla członków komisji i dla głosujących.

– Na pewno będzie zapewnione tyle, ile będzie wskazane w przepisach – mówi Arkadiusz Filipowski. Przyznaje, że bez wskazania faktycznych ilości dla jednostkowej komisji (liczby rękawic na członka, maseczek, przyłbic i innych) trudno szacować koszty takich środków.

A Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa, zapewnia, że miasto na pewno będzie do tych wyborów w pełni przygotowane.

Źródło: regiony.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA