fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

regiony.rp.pl

Tadeusz Truskolaski: Samorządy traktowane są jak ciało obce

fot. mat.pras.
Im bardziej przyglądam się KPO, tym bardziej nie widzę tam pieniędzy dla Białegostoku – mówi Tadeusz Truskolaski, prezydent Białegostoku i prezes Unii Metropolii Polskich.

Sejm zagłosował za przyjęciem Krajowego Planu Odbudowy. Samorządowcy, w tym Unia Metropolii Polskich, mieli do niego sporo zastrzeżeń. Nadal zostały?

Oczywiście, że zostały. Po pierwsze, było bardzo mało czasu, żeby tę ostatnią wersję, z 30 kwietnia, dobrze zweryfikować, chociaż prace nad tym trwały. Przeanalizowaliśmy, co się ostatecznie zmieniło. I okazało się, że w ostatniej wersji ukryto jedną rzecz w stosunku do tej z 28 kwietnia. Tabelkę z udziałami w alokacji  poszczególnych sektorów. Niby została „uproszczona” i teraz nie widać w żaden sposób części dotacyjnej i pożyczkowej.

Wcześniej samorządowcy głośno protestowali, że mają mieć 30 procent udziału, ale już w ramach części dotacyjnej jedynie 20 procent, a pozostała część to pożyczka. Po dokładanych analizach naszych ekspertów okazało się, że zostały dodane poszczególne wiązki projektów i alokacje dla sektorów. W ten sposób wyszło, że sektorowi prywatnemu przypadnie 11 mld 231 mln euro, w  tym 68,4 procent to dotacje, a 31,6 procent – pożyczki. Sektor rządowy to 13 mld 295,5 mln euro i tutaj odpowiednio 80,5 procent – to dotacje, a pożyczki – 19,5 procent.

Z kolei dla sektora samorządowego zaplanowano 11 mld 443,5 mln euro, z czego 47,9 procent to dotacje, a 52,1 procent – pożyczki. Jasno z tego widać, że samorządy są gorzej traktowane.

Podział pieniędzy między rządem, a samorządem nie jest sprawiedliwy?

Uważam, że tych pieniędzy powinno być mniej więcej po tyle samo. Około 35 procent dla samorządów. Gdyby przeanalizować udział samorządów w inwestycjach w Polsce,  to jest to zdecydowanie ponad 40 procent.  I odpowiednio mniej więcej tyle środków powinny otrzymać samorządy z KPO.

My też walczymy z  wyzwaniami. Jeżeli w KPO część środków ma być przeznaczona na tak zwany zielony ład, walkę ze smogiem,  to wiadomo, że powinny one przede wszystkim trafić do samorządów, do miast i miasteczek. To w nich jest największy problem z zanieczyszczeniem powietrza.

W KPO są jeszcze zapisy trudne do przyjęcia przez samorządy?

Tam jest wiele rzeczy poukrywanych. Na przykład 700 mln euro dotacji przewidzianych dla szpitali powiatowych. To nie jest odrębna wiązka projektów. Gdy dokładnie się wczytamy, to okazuje się, że dla sektora rządowego są to dotacje dla szpitali. A dla lecznic powiatowych z sektora samorządowego jest 150 mln euro, ale z pożyczek.

Na każdym kroku widzimy próbę obejścia, ominięcia samorządów. To jest niepokojące.

Coś jeszcze budzi pana niepokój?

Jest jeszcze bardzo ważna sprawa. To kwestia zasad podziału pieniędzy z KPO. Środki z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych – w sumie 6,2 mld zł – zostały, mówiąc kolokwialnie, rozdysponowane po uważaniu. Białystok nie otrzymał nic. Zero. Ale już  marszałek województwa, który jest z PiS, otrzymał 60 mln zł, w tym 9 milionów przyznano na remont Urzędu Marszałkowskiego. A dla miasta Białystok na sale gimnastyczne w szkołach dla dzieci z niepełnosprawnościami nie było nic. To po prostu jest zwykły skandal i nie ma na to żadnego wyjaśnienia.

Pisaliśmy w tej sprawie do rządu. Bez odpowiedzi. Jest jakaś jedna wielka tajemnica. Więc teraz też się tego obawiam.

fot. mat.pras.

To dlatego jest potrzeby ten specjalny komitet monitorujący, żeby nie było jak z RFIL?

Tak. Tylko jego rola nie jest decyzyjna. W tym względzie Włodzimierz Czarzasty się myli mówiąc, że jest inaczej. Rola komitetu byłaby raczej rekomendująca. Taka funkcja kontrolna ex post, czyli już w trakcie wydawania pieniędzy i po ich wydaniu. Komitet monitorujący nie przydziela projektów, tylko śledzi, jak one są realizowane. A kto wydaje pieniądze, to już zupełnie inna sprawa.

Mam takie odczucie Kubusia Puchatka, który im bardziej zaglądał w dziurę, tym bardziej nie było tam miodu. Tak samo ja. Im bardziej przyglądam się KPO, tym bardziej nie widzę tam pieniędzy dla Białegostoku. Jeśli to rząd będzie je dzielił, pewnie nie dostaniemy nic. Jeśli zadanie to przypadnie samorządowi województwa podlaskiego, z nieprzychylnym Białemustokowi marszałkiem, to będzie podobnie… Wygląda to tak, że Białystok i jego mieszkańców – choć nie tylko – traktuje się jak mieszkańców drugiej kategorii. To jest skandal.

Niektórzy samorządowcy, jak prezydent stolicy Rafał Trzaskowski, podnoszą, że przy pożyczkach istnieje dodatkowe ryzyko dla samorządów, bo ich dalsze zadłużanie może być pretekstem do wprowadzenia komisarza. Pan też tak uważa?

Takie niebezpieczeństwo oczywiście istnieje. Nawet bez KPO, PiS  może chcieć doprowadzić do tego, by pokazać nieudolność gospodarzy miast czy gmin. A później wchodzi dobry rząd i spłaca długi, przynajmniej część. I to jest właśnie ta walka z samorządami. Proszę zwrócić uwagę, na ile rząd zadłużył Polskę? Przez ostatnie sześć lat aż na prawie 400 miliardów zł. W przypadku samorządów ten dług jest dużo mniejszy. Jedynie w tym roku gorset dyscypliny finansów mamy nieco rozluźniony. Ale jak będzie w następnych  latach? Nie wiadomo.

Nie wiadomo też, czy artykuły 242 i 243 ustawy o finansach  publicznych będą dalej zawieszone, czy trzeba będzie inaczej liczyć dług samorządów. Nawet biorąc pod uwagę stare zasady, gdzie dług liczony jest do dochodów, to  wystarczy tylko jedną rzecz zrobić, by wskaźnik zadłużenia samorządów wzrósł.

Jeśli środki na Program 500 + nie będą „przechodziły” przez budżet miejski, a na przykład przez budżet wojewodów, od razu wskaźniki zadłużenia poszybują w górę. W naszym przypadku to 350 mln  zł, które są wliczane do dochodów i  pompują je sztucznie.

Sytuacja finansowa samorządów jest trudna. Ale mimo to my pieniądze przeznaczaliśmy na inwestycje.

Wystarczy, żeby nadwyżka operacyjna była przynajmniej na poziomie zero, czyli dochody bieżące mają pokrywać wydatki bieżące. To oznacza, że samorząd nie przejada budżetu. Więc jeśli miasto inwestuje, to banki decydują o tym, czy udzielają kredytu, czy nie.

W KPO, w pędzie rządu do centralizacji, samorządy z każdej strony są traktowane jak ciało obce.

Czy pieniądze z pożyczek w ramach KPO będą dobrym źródłem finansowania przez samorządy np. zielonych inwestycji?

Niekonieczne. Zielone inwestycje są bezpośrednio dla obywateli, mają poprawiać komfort życia. Powinny być realizowane z dotacji. Jeżeli miasto inwestuje na przykład w uzbrojenie strefy przemysłowej, to jest szansa, że ją sprzedamy, że będą z tego podatki. A z tych zielonych inwestycji przychodów nie będzie. Może jakieś symboliczne, ale raczej nie można na nie liczyć, dlatego powinny być na nie dotacje.

Nierówne traktowanie samorządu dotyczy też transportu kolejowego. Dla rządu na ten cel  mają być dotacje, dla samorządu znowu pożyczki.

My chcemy tylko równego traktowania i  transparentnego podziału środków. Obawiamy się tego podziału, bo przekonaliśmy się już, jak rząd dzieli pieniądze publiczne przy 6,2 miliarda zł z Funduszu Inwestycji Lokalnych.

To jest absolutny skandal, że pieniądze te zostały podzielone bez żadnych procedur.

Jeśli KPO zostanie w takim kształcie jak jest, to ostatecznie Białystok skorzysta z tego wsparcia?

Jeżeli będzie taka możliwość, to będziemy się starali o to wsparcie, ale jestem sceptyczny po ostatnich doświadczeniach. Przygotowaliśmy różne projekty – związane z ochroną środowiska, podniesieniem efektywności energetycznej i transportem publicznym – na kwotę dwóch miliardów złotych. Środki na nie chcielibyśmy dostać i z KPO, i z funduszy strukturalnych, w tym także z programu Polska Wschodnia, który i tak będzie okrojony, bo pojawił się nowy beneficjent: znaczna część województwa mazowieckiego. Czy uda nam się dostać wsparcie? Zobaczymy.

Źródło: regiony.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA