fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

regiony.rp.pl

KPO: Niezbyt atrakcyjne miliardy euro dla samorządów

fot. adobestock / Artur Henryk
Niemal połowa środków z Krajowego Planu Odbudowy dla miast to pożyczki, a to żadna pomoc – oceniają lokalni włodarze.

Na pierwszej wersji Krajowego Planu Odbudowy samorządowcy nie zostawili suchej nitki. Krytykowano, że pula na projekty lokalne jest w ogóle za mała, a do tego miała być skierowana głównie do mniejszych jednostek, marginalizując metropolie.

W nowym dokumencie, wysłanym już do Brukseli do akceptacji, rząd uwzględnił wiele uwag zgłoszonych podczas konsultacji przez samorządy. Dofinansowanie ma zyskać szerszy obszar zadań, wzrosła ogólna pula z 3,4 mld euro do ponad 11 mld euro, ale środowisko wciąż nie jest zachwycone. Dlaczego?

– Rzeczywiście, środki na działania samorządów zostały wyraźnie zwiększone, co może cieszyć – komentuje Krzysztof Mejer, wiceprezydent Rudy Śląskiej. – Ale jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. A w takim ujęciu nowy KPO już nie jest dla nas taki korzystny – zaznacza.

Parki na kredyt?

Fundamentalnym powodem niezadowolenia jest fakt, że duża część wsparcia ma być uruchomiona z pożyczkowej części unijnego Funduszu Odbudowy. Wedle naszej analizy to ok. 5 mld euro, a więc prawie połowa całej przewidywanej puli.

– Teoretycznie zasady są proste, pożyczki powinny być kierowane do tych sektorów, które mogą na siebie zarabiać i w ten sposób spłacić zaciągnięte kredyty. Granty zaś na takie inwestycje, które są potrzebne i konieczne, ale które bez wsparcia nie są w stanie się utrzymać, a co dopiero zarabiać – wyjaśnia Piotr Grzybowski, wiceprezydent Częstochowy. – Tymczasem w ramach programu „Zielona transformacja miast” z dużą pulą 2,8 mld euro takie projekty jak budowa ścieżek rowerowych czy urządzanie terenów zielonych miałyby być finansowane z części pożyczkowej – wylicza prezydent.

Rząd w zapisach KPO zauważa ten problem i zdaje sobie sprawę, że trudno myśleć o zyskach przy rewitalizacji parku miejskiego czy zadrzewianiu przestrzeni publicznej. I przewiduje nawet, że w odniesieniu do niektórych przedsięwzięć pożyczki mogą być zamienione np. na dotacje. Ale szczegółów brak.

Deficytowy transport

– Mieliśmy plan, by w ramach KPO zagospodarować m.in. brzegi rzeki Bytomka, tak by przekształcić je w tereny rekreacyjno-wypoczynkowe dla mieszkańców. Ale teraz już sami nie wiemy, czy będzie to możliwe – mówi prezydent Mejer. – Na spłatę pożyczek trzeba by zaciągnąć kredyty, a odgórnie narzucone gorsety dyscypliny finansowej nie pozwalają wielu miastom na wzrost zadłużenia – zaznacza.

Z pożyczek mają być finansowane także takie działania jak zakupy taboru kolejowego (500 mln euro), tramwajowego (200 mln euro) czy nawet inwestycje w infrastrukturę szpitali powiatowych (150 mln euro). – Tymczasem transport w miastach jest deficytowy i nie rokuje szans na spłatę zaciągniętych pożyczek z przychodów – zaznacza Piotr Grzymowicz, prezydent Olsztyna.

– Nie mówiąc już o szpitalach, które w ogóle nie powinny być finansowane z długu,  jednocześnie rząd planuje ich przejęcie przez państwo. Nie wiadomo, kto wówczas miałby spłacać kredyt – podkreśla.

– Bezpośrednio uderza to w zamierzenia Gliwic, takie jak np. budowa nowego budynku szpitala miejskiego – mówi z kolei Adam Neumann, prezydent Gliwic. – Wsparcie dla szpitali powiatowych jest ograniczone jedynie do formy zwrotnej, co przy obecnym systemie finansowania ochrony zdrowia jest zupełnie nieuzasadnione – zaznacza.

Utracone zaufanie

Samorządowcy mają też żal, że o ile dla nich połowa środków z KPO ma pochodzić z pożyczek, o tyle rząd sam siebie stawia na dużo lepszej pozycji. Instytucjom centralnym przyznał bowiem ok. 80 proc. dotacji (a tylko 20 proc. finansowania zwrotnego).

Ogromnym niepokojem napawa też kwestia, czy pieniądze z Funduszu Odbudowy zostaną sprawiedliwie podzielone. – Dobrze, że KPO w ogóle powstał, bo to tworzy jakąkolwiek szansę na rozwojowe środki. A czy ta szansa jest prawdziwa czy iluzoryczna – pokaże praktyka – komentuje Jerzy Łużniak, prezydent Jeleniej Góry.

To aluzja do Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych, w ramach którego dotacje dzielono bez jasnych kryteriów, a – jak pokazują zestawienia niezależnych organizacji – do samorządów związanych z PiS trafiło znacząco więcej pieniędzy niż do pozostałych. W efekcie duża część lokalnych włodarzy utraciła zaufanie do rządu co do jego bezstronności.

Długa lista zastrzeżeń

Stąd samorządowcy zgodnie domagają się, by w KPO znalazły się bezpieczniki wykluczające możliwość ręcznego sterowania podziałem unijnego wsparcia. I domagają się silnego Komitetu Monitorującego, mającego realny wpływ na ustalenie kryteriów wyboru projektów i kontrolę wdrażania programu, z przeważającym udziałem strony społecznej (w tym samorządów, organizacji przedsiębiorstw i organizacji pozarządowych).

Lista zastrzeżeń i nowych uwag wobec KPO jest zresztą znacznie dłuższa. Część włodarzy wytyka, że nie będzie mogła rozwijać swoich systemów wodno-kanalizacyjnych, bo pieniądze na oczyszczalnie ścieków zostały zarezerwowano tylko dla obszarów wiejskich (ok. 200 mln euro).

Prawdopodobnie w ramach Funduszu Odbudowy samorządy nie będą się mogły ubiegać o granty na budowę i modernizację dróg, nawet tych powiązanych z innymi inwestycjami z zakresu zwiększania elektromobilności. W zmienionym planie pojawiły się piefot. niądze na wymianę taboru regionalnego transportu kolejowego i na transport szynowy w miastach. Ale prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski ironizował, że taka kwota starczy na zakup zaledwie około 100 tramwajów w całym kraju, za to pieniędzy na stołeczne metro nie ma wcale.

Sporo kontrowersji budzi fakt, że pewna część unijnego wsparcia została przypisana samorządom na papierze, w praktyce jednak lokalne władze będą miały ograniczony wpływ na wydatki. Chodzi głównie o program „Czyste powietrze”, czyli dotacje dla gospodarstw domowych na wymianę starych pieców grzewczych. Tu w grę wchodzi niebagatelna kwota 3,2 mld euro, a więc ok. jednej trzeciej całej puli dla samorządów. Jest to jednak rządowy program, a pieniądze będę tylko „przepływać” przez lokalne budżety.

OPINIE

Krzysztof Żuk, prezydent Lublina

Lublin jest zainteresowany takimi obszarami wsparcia jak zakup zeroemisyjnego taboru, cyfryzacja w edukacji i administracji, budowa żłobków czy zielona transformacja miast. Ale ostateczne decyzje będą podejmowane, gdy pojawią się szczegółowe zasady wdrażania KPO. Przy tak określonych warunkach jak obecnie, pewne zamierzenia trudno będzie zrealizować. Nasza kondycja finansowa będzie miała m.in. kluczowe znaczenie w kwestii ubiegania się o finansowanie inwestycji z części pożyczkowej.

Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni

KPO wymaga poprawek. Należą do nich m.in. zwiększenie części dotacyjnej w stosunku do pożyczkowej dla samorządów, zmiana proporcji podziału środków pomiędzy stroną rządową a samorządową, transparentność co do kompetencji Komitetu Monitorującego. Skok cywilizacyjny naszego kraju jest dziełem samorządów, które sprawnie i rozumnie wydawały środki europejskie. Przyszłość Polski w dużym stopniu zależy od tego, czy ponownie pozwoli nam się na to na uczciwych warunkach.

Jakub Banaszek, prezydent Chełma

Krajowy Plan Odbudowy i Zwiększania Odporności to szansa na szybkie odwrócenie negatywnego, spowodowanego pandemią trendu w gospodarce. To również realne i bardzo potrzebne w tym czasie wsparcie dla jednostek samorządu terytorialnego w Polsce, które także zostały dotknięte kryzysem pandemicznym. Jako miasto Chełm chcemy ubiegać się w ramach konkursów w KPO o środki na rozwój realizowanych przez nas, długofalowych projektów, m.in. takich jak program przebudowy dróg i rozbudowy miejskiej infrastruktury czy rozwój transportu publicznego.

Źródło: regiony.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA