fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

regiony.rp.pl

W Mikołajkach szok. "Zostaliśmy ukarani dla przykładu”

Fot. Pixabay
Obawiam się zniszczenia lokalnego kapitału, a to będzie duży cios dla gospodarki regionu, bo lokalni przedsiębiorcy działają w symbiozie z resztą społeczeństwa, mają tutaj swoje domy, rodziny i patrzą na ten teren jak na swoją małą ojczyznę, nie chodzi im tylko o same zyski lecz tworzenie kapitału społecznego, kadr – mówi nam Piotr Jakubowski, burmistrz Mikołajek.

Panie burmistrzu, od soboty na Warmii i Mazurach dodatkowe obostrzenia. Jak pan przyjął środową decyzję rządu? Była ona zaskoczeniem?

Piotr Jakubowski, burmistrz Mikołajek: Tak, decyzja była zaskoczeniem – nie tylko dla mnie, ale przede wszystkim dla lokalnej społeczności. Należy pamiętać, że zaledwie dwa tygodnie temu zniesiono część obostrzeń, stopniowo zaczęły uruchamiać się obiekty turystyczne, głównie hotele i część restauracji, które w normalnych warunkach pracują przez cały rok i stanowią miejsce zatrudnienia naszych mieszkańców.

Nasi przedsiębiorcy nie czekali z założonymi rękami, lecz starali się utrzymać swoje obiekty przez dotychczasowy okres zamknięcia, przygotowali je do funkcjonowania w reżimie sanitarnym, ponosząc na ten cel znaczne nakłady, bo widzieli szansę dla siebie w luzowaniu obostrzeń. Przyjęli szereg rezerwacji na najbliższe tygodnie, przywrócili pracowników do pracy. Pytanie, co teraz?

Chciałbym zauważyć, że ostatnie dwa tygodnie przywiodły na Mazury szereg turystów, którzy pozwolili branży zarobić pierwsze od miesięcy pieniądze, ale nie są to takie tłumy, jak w górach, dlatego też utrzymanie reżimu sanitarnego jest u nas dużo łatwiejsze niż w miejscowościach narciarskich. To można zaobserwować na pierwszy rzut oka.

W Mikołajkach nie ma dużych sklepów, galerii i miejsc, gdzie mogłyby gromadzić się większe grupy osób, a właściciele drobnego handlu czy usług bardzo dbają o przestrzeganie zasad sanitarnych.

Uważam, że podobnie się ma sytuacja w pozostałych miejscach naszego regionu. Biorąc pod uwagę nie tylko przelicznik ilości chorych w stosunku do liczby mieszkańców, ale przede wszystkim zaludnienie, które – jak wszystkim wiadomo – nie jest zbyt duże w naszym województwie, to jak sądzę, nie generujemy większego zagrożenia niż w innych regionach Polski.

Uważam więc, że zostaliśmy ukarani tak, jak to się kiedyś mówiło w szkole – „dla przykładu”. Podejmując takie decyzje, nie można posługiwać się tylko jednym wskaźnikiem w oderwaniu od reszty.

Ile osób jest obecnie zakażonych w mieście? Są problemy z miejscami dla pacjentów?

Niestety, od dłuższego czasu nie dostajemy informacji z Sanepidu, bo podobno nie mogą one być przekazywane. Na początku pandemii było inaczej. Mamy wszyscy korzystać z portalu rządowego: według informacji tam zawartych wczoraj zachorowało w całym powiecie 14 osób, 378 jest na kwarantannie.

Jak mogę przypuszczać, znaczna część osób na kwarantannie to całe szkolne klasy, bo w szkołach jedna chora osoba wywołuje efekt domina. Nadmieniam, że w całym powiecie mieszka ponad 50 tys. mieszkańców.

Jakie głosy docierają do pana od przedsiębiorców z miasta po kolejnym lockdownie?

Firmy turystyczne od listopada wykorzystują do utrzymania swoich pracowników i obiektów środki wypracowane latem, jednak te możliwości wielu firmom już się kończą, część firm wstrzymało planowane inwestycje. Inni, tak jak już wspomniałem, ograniczają zatrudnienie.

Należy pamiętać, że problem dotknął szczególnie obiekty całoroczne, a te zwykle posiadają rozwiniętą infrastrukturę rekreacyjną, której utrzymanie kosztuje duże pieniądze.

Zwykle okres zimowy pozwalał tym firmom utrzymać zatrudnienie i popłacić zobowiązania, w tym regionie Polski o wypracowaniu zysków mówi się tylko w dwóch, maksymalnie trzech, miesiącach letnich. To nas różni od górali, gdzie turystyka kwitnie i zimą, i latem. Oczywiście, przyjmując różne formy. Część przedsiębiorstw może tego nie przetrwać.

Razem z burmistrzami Giżycka i Mrągowa ogłosił pan, że ten kolejny lockdown dla regionu to katastrofa. Czy pan i samorządowcy z Giżycka i Mrągowa będą występować do rządu o dodatkowe wsparcie, nie tylko dla samorządu, ale też przedsiębiorców?

Swoje zdanie wraz innymi gminami z obszaru Mazur wyraziliśmy w apelu, który skierowaliśmy do premiera. Wszystkie analizy ekonomiczne wskazują, że w naszym regionie wciąż lokalny kapitał nie jest zbyt silny. Jeśli nie zadbamy, by mógł przetrwać ten czas zamrożenia, to zostanie wyparty stąd na długie lata, to jeszcze bardziej zwiększy dysproporcję gospodarczą między Warmią i Mazurami, a resztą Polski. Niestety, w odpowiedzi na apel wskazano nam, że przedsiębiorcy i samorządy mają szereg źródeł wsparcia. Wskazano nawet te, z których nie udało nam się jeszcze skorzystać.

Ponadto użyto argumentu, że zimą turystyka w tym regionie nie odgrywa większej roli na tle kraju. To przykre.

Tak jak już wspomniałem, obawiam się zniszczenia lokalnego kapitału, a to będzie duży cios dla gospodarki regionu, bo lokalni przedsiębiorcy działają w symbiozie z resztą społeczeństwa, mają tutaj swoje domy, rodziny i patrzą na ten teren jak na swoją małą ojczyznę. Nie chodzi im tylko o same zyski lecz tworzenie kapitału społecznego, kadr.

Kapitał zewnętrzny, niestety, w większości działa inaczej, chce u nas wypracować zyski, by zainwestować gdzie indziej. Obawiam się też znacznego wzrostu bezrobocia, a to pociągnie kolejną falę emigracji do dużych miast czy zagranicę. Nie chciałbym też, żeby gminy, mając niższe dochody przy większych problemach społecznych, musiały ograniczyć swoje działania rozwojowe. Powtórzę slogan, ale jak bardzo prawdziwy: kto się nie rozwija, ten się cofa.

A sam samorząd może im pomóc? Ma na to środki?

Niestety, ze względu na strukturę przedsiębiorstw w naszej gminie, każde umorzenie podatkowe wiąże się z utratą znacznej części budżetu gminy, a to są środki, które przede wszystkim wykorzystywane są na finansowanie oświaty i działań społecznych, inwestycji. Przeprowadziliśmy w tym tygodniu dyskusję z naszymi radnymi i spróbujemy, tak jak przy wiosennym lockdownie, przede wszystkim stosować odroczenia terminu płatności podatku czy zaległości podatkowej, rozkładać zapłaty na raty, umarzać odsetki i opłaty prolongacyjne, przesuwać terminy opłat za dzierżawę czy wynajem, co da przedsiębiorcom wytchnienie do sezonu. Potem zobaczymy, co się wydarzy.

Jak idą szczepienia przeciwko koronawirusowi? Dużo osób z miasta jest już zaszczepionych?

Póki co, ze względu na małe dawki szczepionek, zaszczepionych zostało 150 mieszkańców z grupy wiekowej 70+ (2 dawkami) oraz 102 – jedną dawką. Dodatkowo szczepienia przeszedł personel i podopieczni domu opieki, pracownicy opieki społecznej i część nauczycieli.

Czy samo miasto bardzo ucierpiało na pandemii? Na czym musiało i musi oszczędzać? Czy jakieś inwestycje wypadną z planów?

Oczywiście, tym bardziej, że ograniczenia finansowe dotknęły też nasze jednostki: najwyraźniej odczuł to Zakład Wodociągów i Kanalizacji. W ubiegłym roku realizację części mniejszych, jednorocznych inwestycji przesunęliśmy na II półrocze i dopiero wtedy udało się je zrealizować. Ze względu na brak wykonawców lub bardzo niekorzystne ceny 2 większe inwestycje przesunięte zostały na 2021 rok.

Teraz funkcjonujemy z jeszcze większymi obawami, już nie tylko o realizację inwestycji, ale też utrzymanie naszych jednostek.

Źródło: regiony.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA