fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

regiony.rp.pl

Podkarpackie samorządy stracą miliony

AdobeStock
W efekcie przymusowej restrukturyzacji Podkarpackiego Banku Spółdzielczego lokalne samorządy stracą ponad 40 proc. depozytów powierzonych tej instytucji. Rachunki w PBS Sanok mogło mieć około 35 samorządów, w tym wiele małych gmin, dla których straty będą najdotkliwsze.

Bankowy Fundusz Gwarancyjny rozpoczął w piątek przymusową restrukturyzację PBS Sanok, drugiego co do wielkości banku spółdzielczego w Polsce. To pierwszy w Polsce przypadek użycia tego mechanizmu, którego alternatywą jest upadłość. Ma on na celu chronić pieniądze klientów i ograniczyć użycie publicznych funduszy w razie restrukturyzacji, której koszty w pierwszej kolejności mają ponieść właściciele i obligatariusze.

Alternatywne rozwiązanie

Wcześniej, jeszcze na początku grudnia, Komisja Nadzoru Finansowego oceniła, że PBS zagrożony jest upadłością i nie ma przesłanek poprawy jego sytuacji. Spełnione zostały zatem dwa z trzech niezbędnych warunków do uruchomienia resolution. Trzeci to wykonywanie przez bank funkcji krytycznych. BFG uznał, że obsługa jednostek samorządu terytorialnego (JST) jest funkcją PBS ze względu na wysoką wartość depozytów do nich należących. W ocenie BFG przymusowa restrukturyzacja była konieczna, aby zapewnić kontynuację funkcji krytycznej. Alternatywnym rozwiązaniem byłaby możliwa upadłość PBS, ale środki JST nie są objęte gwarancjami BFG i w takiej sytuacji JST straciłyby je w całości (na to wskazują szacunki BFG).

Luka kapitałowa PBS została oszacowana na 182 mln zł. Aby ją pokryć, zgodnie z mechanizmem przymusowej restrukturyzacji, umorzono warte około 100 mln zł obligacje, ale kolejne 82 mln zł musiały zostać umorzone z depozytów. Przede wszystkim dotknęło to JST (utraciły 43 proc. zgromadzonych depozytów PBS) i prawdopodobnie w znacznie mniejszym stopniu duże firmy (utraciły 43 proc. depozytów w PBS ponad kwotę 100 tys. euro). To jedyni klienci PBS, którzy stracili pieniądze z powodu restrukturyzacji. Pieniądze klientów indywidualnych, mikrofirm oraz małych i średnich firm zostały w całości przeniesione (nawet jeśli opiewały na sumę wyższą od gwarantowanych 100 tys. euro) do Banku Nowego BFG, czyli instytucji pomostowej należącej do BFG i służącej restrukturyzacji, którą fundusz zasilił kapitałem 100 mln zł. – Część depozytów JST i dużych firm zostanie utracona. Pokrycie straty kosztem właścicieli i niektórych wierzycieli jest warunkiem zaangażowania środków BFG i przeprowadzenia restrukturyzacji – tłumaczy Mirosław Panek, prezes BFG.

Skala kosztów całej operacji nie jest duża w porównaniu z wielkością PBS (2,82 mld zł aktywów i prawie 2,5 mld zł depozytów). Jednak dla gmin i powiatów z okolic Sanoka to potencjalnie duży problem. Z doniesień lokalnych mediów wynika, że niektóre instytucje miały w banku ulokowane po kilka mln zł, co w stosunku do wielkości ich wszystkich środków i zobowiązań może być wysoką kwotą. Rachunki w PBS Sanok mogło mieć około 35 samorządów, w tym wiele małych gmin, dla których straty byłyby najdotkliwsze.

W Sanoku odbyło się spotkanie samorządowców z wojewodą podkarpackim i przedstawicielami BFG.  Wsparcie samorządom zaoferował Bank Gospodarstwa Krajowego, który może dostarczyć im finansowanie pomostowe zapewniające płynność.

Lokalni włodarze twierdzą, że są zaskoczoni kłopotami sanockiego banku. To zaskakujące, bo bank w trudnej sytuacji był od lat i nie spełniał wymogów kapitałowych. Opublikowany pod koniec września raport za I półrocze 2019 r. pokazał spadek najważniejszego dla banków współczynnika kapitału Tier 1 do zaledwie 0,3 proc. z 3,9 proc. na koniec 2018 r., gdy wymagane minimum to 6 proc.

Klienci zaniepokojeni

Dotychczasowi klienci PBS od piątku do wtorku rano nie byli obsługiwani ze względu na konieczność przeniesienia pasywów i aktywów do Banku Nowego BFG. Wprawdzie w nowej instytucji BFG gwarantuje oszczędności klientów banku na niezmienionych zasadach, czyli do równowartości 100 tys. euro (ok. 420 tys. zł), ale i tak nie przekonało to zaniepokojonych klientów. Od samego rana we wtorek pod placówkami PBS w Sanoku ustawiali się w długich kolejkach chcący wypłacić pieniądze.

Na ile pod względem płynności nowy bank jest na to przygotowany? – Wsparcie NBP nie jest potrzebne, bank jest odpowiednio wyposażony w gotówkę i płynność. Działamy w ramach sieci bezpieczeństwa finansowego, czyli współpracujemy z Komisją Nadzoru Finansowego, Ministerstwem Finansów i Narodowym Bankiem Polskim – mówi Filip Dutkowski, rzecznik Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.

Źródło: regiony.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA