fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

regiony.rp.pl

Studenci w trybie hybrydowym. Samorządowcy liczą straty

Większość uczelni w Polsce podjęła decyzję o hybrydowym nauczaniu
adobestock
Uczelnie będą kształciły w trybie mieszanym. Stacjonarnie mają być niektóre ćwiczenia i praktyki zawodowe.

Za kilka dni początek nowego roku akademickiego. Jednak, z uwagi na trwającą od miesięcy pandemię koronawirusa, studia nadal nie będą typowe. A zdecydowana większość studentów będzie pojawiała się w murach swoich uczelni sporadycznie.

– Przy zachowaniu zasad bezpieczeństwa – wracajmy do pracy na uczelni. Władze szkół wyższych powinny tak dobierać metody pracy, by jednocześnie zachować jakość nauczania i zadbać o bezpieczeństwo wszystkich – mówił w TVP Info szef resortu nauki Wojciech Murdzek.

Jednak o tym, jak będzie wyglądało kształcenie w poszczególnych jednostkach, zgodnie z zasadą autonomii decydują władze uczelni. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego rekomenduje, by w roku akademickim 2020/2021 było hybrydowe. „Zalecanym sposobem organizacji kształcenia jest model mieszany, w którym duża część zajęć wykładowych, konwersatoryjnych i seminaryjnych, a także niektóre zajęcia ćwiczeniowe i projektowe, odbywają się z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość” – zapisano w ministerialnych wytycznych. Resort zaleca także, by w trosce o bezpieczeństwo studentów zmniejszyć liczebność grup uczących się stacjonarnie oraz „także takie zmiany w planie zajęć, które nie pozwolą na jednoczesną kumulację zbyt dużej liczby osób”.

Wolą system mieszany

Wytyczne ministerstwa co do mieszanego systemu nauczania to odpowiedź na reakcje uczelni związane z organizacją nowego roku akademickiego. Decyzje o hybrydowym kształceniu podjęła większość uczelni w Polsce.

Przykładowo władze Uniwersytetu Warszawskiego zdecydowały, że wykłady będą odbywały się online, a ćwiczenia mogą stacjonarnie, ale w małych grupach. – Są rzeczy, których nie da się przenieść do sieci. Uniwersytet nie jest szkołą internetową, organizującą różne kursy. Życie uniwersyteckie formuje tych, którzy w nim uczestniczą – wyjaśnia rektor UW, prof. Marcin Pałys. „W szczególności dotyczy to zajęć o charakterze laboratoryjnym, terenowym lub integrującym studentów pierwszego roku studiów pierwszego stopnia i jednolitych studiów magisterskich oraz studenckich praktyk zawodowych” – czytamy w zarządzeniu rektora.

Zajęcia na tej warszawskiej uczelni rozpoczną się 15 października, co też oznacza, że studenci – zanim zasiądą w uczelnianych ławach – przejdą „powakacyjną kwarantannę”.

W systemie hybrydowym będzie także pracował Uniwersytet im. Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie (wykłady online, ćwiczenia stacjonarnie). Stacjonarnie będą uczyli się zwłaszcza studenci I roku. Na uczelni będzie obowiązywał nakaz używania maseczek i rękawiczek, zmniejszy się również liczba studentów w grupach.

W podobnym trybie będą pracowały także inne m.in. Katolicki Uniwersytet Lubelski, Uniwersytet Jagielloński czy Szkoła Główna Handlowa.

Problemy z praktykami

Ale nie każde studia da się prowadzić na odległość.

Kłopot mają np. uczelnie medyczne. Z jednej strony są one zobowiązane do zapewnienia studentom bezpieczeństwa sanitarnego i niedopuszczenia do powstania ogniska koronawirusa w murach uczelni. Jednak z drugiej strony trudno sobie wyobrazić studia medyczne bez zajęć praktycznych.

Przykładowo, pod koniec ubiegłego tygodnia prorektor ds. Collegium Medicum, prof. dr hab. Tomasz Grodzicki poinformował studentów, że w tym roku akademickim zostaną zakupione ubrania ochronne i przekazane do użytkowania studentom. „Każdy student zobowiązany jest do posiadania dwóch kompletów ubrań ochronnych, które wymiennie muszą być noszone podczas wyżej wskazanych zajęć” – podkreślają władze uczelni.

Z kolei według wytycznych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi ćwiczenia kliniczne oraz zajęcia praktyczne prowadzone są stacjonarnie. Z zachowaniem reżimu sanitarnego: studenci zobowiązani są do codziennego prania i prasowania fartuchów, a czasem – dezynfekcji obuwia.

Nie wszyscy zadowoleni

Zdalny czy też mieszany, system studiowania nie wszystkim się jednak podoba. Część studentów niestacjonarnych uważa, że studiując online, nie powinni płacić pełnego czesnego. Buntują się m.in. studenci prawa na Uniwersytecie Warszawskim, na którym czesne wynosi niemal 10 tys. zł. Myślą też o proteście. Na Facebooku powstała grupa „Pozew zbiorowy UW opłaty”, która liczy już 1700 członków. Argumentują to tym, że studia w systemie zdalnym są niższej jakości niż wówczas, gdy dochodzi do bezpośredniego kontaktu z wykładowcą. Uczelnia także, ich zdaniem, ponosi mniejsze koszty, przestawiając się na e-learning. Niezadowoleni są także studenci, którzy na studia przyjeżdżali z odległych miejscowości i wynajmowali mieszkania. Teraz, gdy zajęcia mają tylko przez jeden dzień w tygodniu, a w pozostałe dni zdalnie, zmiana miejsca zamieszkania nie jest dla nich opłacalna. Wielu wykładowców nieoficjalnie przyznaje, że studia w trybie zdalnym są niższej jakości, co przełoży się na poziom wykształcenia absolwentów.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA