Oficjalne potwierdzenie ze strony zespołu Williams pojawiło się dziś, dzień przed rozpoczęciem ostatniego wyścigowego weekendu w tym sezonie, na torze Yas Marina w Abu Zabi.

Uzgodniono wszystkie szczegóły umowy między kierowcą, zespołem i głównym partnerem zawodnika, firmą Orlen. Polski koncern zostanie jednym ze sponsorów zasłużonej brytyjskiej ekipy. Nieoficjalnie mówi się o zasileniu budżetu Williamsa kwotą ponad 10 milionów euro za sezon.

Miało być szybko

Czas odgrywał tu kluczową rolę, bo Kubica nie zamierzał czekać w nieskończoność na sfinalizowanie rozmów, mając w pamięci zeszłoroczne rozstrzygnięcia. Brał wówczas udział w testach po ostatnim wyścigu sezonu ze świadomością, że szykuje się do startu w pierwszej rundzie kolejnego. Tymczasem na finiszu Williams postawił na debiutanta Siergieja Sirotkina, dysponującego znacznie większym funduszem od rosyjskich sponsorów. Kubicy pozostała rola kierowcy rezerwowego i udział w testach oraz trzech sesjach treningowych – w Hiszpanii, Austrii i Abu Zabi.

W tym roku Kubica nie chciał już brać udziału w takiej rozgrywce o fotel. Miał inne możliwości, np. pracę w symulatorze Ferrari, ale ostatecznie zdecydował się na Williamsa, z zastrzeżeniem, że umowa musi być sfinalizowana szybko. Na tym powinno zależeć także zespołowi, który ma za sobą najgorszy sezon w bogatej i pełnej tytułów historii. Wieść o powrocie Kubicy ogłoszona podczas ostatniej rundy MŚ nieco poprawi wizerunek Williamsa.

Zespołowym partnerem polskiego kierowcy będzie 20-letni George Russell. Brytyjczyk zadebiutuje w F1. Obecnie jeździ w Formule 2 i podczas weekendu w Abu Zabi ma szansę na przypieczętowanie mistrzowskiego tytułu. Williams widzi w nim przyszłego lidera zespołu, ale najpierw Russell musi zebrać doświadczenie, a więc większy wpływ na pracę w garażu będzie miał Kubica.

Polak zadebiutował w Formule 1 w sezonie 2006, ogółem stawał na podium dwanaście razy – w tym raz na najwyższym stopniu, w Grand Prix Kanady 2008. Był to jego najlepszy sezon w mistrzostwach świata: zajął czwarte miejsce, a poza zwycięstwem wywalczył też pierwsze w karierze pole position, w GP Bahrajnu.

Po odejściu BMW z Formuły 1 przeszedł do zespołu Lotus Renault i w trakcie przygotowań do drugiego sezonu w barwach tej ekipy uległ rajdowemu wypadkowi we Włoszech. Miał to być jego ostatni rajdowy start, bo na sezon 2012 miał już parafowaną umowę z Ferrari i słynna włoska ekipa miała zabronić mu udziału w rajdach.

Powrót Kubicy jest historią bez precedensu w dziejach Formuły 1 i jedną z najpiękniejszych w całym sportowym świecie. Zdarzało się, że kierowcy znikali ze stawki po to, by później do niej powrócić – z różnymi efektami, bo Niki Lauda czy Alain Prost zdobywali swoje ostatnie mistrzowskie tytuły po przerwach, ale Michael Schumacher nie nawiązał do dawnych sukcesów po trzyletnim rozbracie z F1. Jednak nikt nie przerwał kariery na tak długo i w tak dramatycznych okolicznościach.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Po pamiętnym rajdowym wypadku przed sezonem 2011 lekarze najpierw zajmowali się ratowaniem życia Kubicy, a dopiero w dalszej kolejności ramieniem i dłonią. Na jego ciele do dziś widać skutki kilkunastu operacji, z których nie wszystkie przynosiły oczekiwane postępy. W codziennym życiu niemal wszystkie czynności Kubica musi wykonywać lewą ręką, ale po zajęciu miejsca za kierownicą większość ograniczeń fizycznych przestają mieć znaczenie.

Nowy początek

Poza romantyczną historią Kubica ma coś jeszcze do zaoferowania Formule 1. Powtarzał przez cały rok, że jego celem jest powrót do rywalizacji, ale teraz ten cel zamienia się w nowy początek. Nigdy nie zamierzał wracać tylko po to, żeby wrócić i symbolicznie spiąć klamrą swoją karierę. Wciąż ma wiele do zaoferowania – doświadczenie, dryg inżynieryjny, talent i szybkość też nie zniknęły w salach operacyjnych po rajdowym wypadku.

Kubica może pomóc Williamsowi dźwignąć się z dna, jeszcze wzmocnić swoje notowania i pracować nad rozwojem przerwanej na długie lata kariery.

Autor jest komentatorem telewizji Eleven Sport