Po tygodniu działania Polskiego Ładu minister finansów doszedł do wniosku, że trzeba zmienić cały system wyliczania zaliczek na podatek od pracowników. W piątek wieczorem przedstawił projekt rozporządzenia, które tego samego dnia znalazło się w Dzienniku Ustaw i od następnego (czyli soboty 8 grudnia) już obowiązuje. Księgowi są oburzeni takim postępowaniem.

– Nie można z dnia na dzień wydawać przepisów, które wszystko zmieniają – mówi Magdalena Michałowska ze Stowarzyszenia Współpracujących Biur Rachunkowych.

Niemiła niespodzianka

Przypomnijmy, że zgodnie z Polskim Ładem pracownicy zarabiający do 12,8 tys. zł brutto miesięcznie mieli na reformie nie stracić. A ci, którzy mają do 5,7 tys. zł, wręcz zyskać. Po pierwszych styczniowych wypłatach okazało się jednak, że część z tych osób dostała na rękę mniej niż wcześniej. Rząd najpierw sugerował, że to pomyłki pracodawców, potem przeprosił za błąd i przygotował zmiany.

Czytaj więcej

Rzecznik rządu, Piotr Mueller: Zaniżone wynagrodzenia zostaną wyrównane

Czytaj więcej

Jest rozporządzenie zmieniające zasady poboru zaliczek na PIT

Co z nich wynika? – Zaliczka za styczeń, u pracowników czy zleceniobiorców mających miesięcznie do 12,8 tys. zł brutto, powinna być pobierana w wysokości nie wyższej niż kwota zaliczki obliczanej na zasadach działających do 31 grudnia 2021 r. – tłumaczy Ministerstwo Finansów.

Mówiąc prościej, pensje trzeba przeliczyć na dwa sposoby: według Polskiego Ładu oraz przepisów obowiązujących w zeszłym roku. Jeśli okaże się, że nowe zasady powodują obniżkę wypłaty, należy zastosować stare.

– To technicznie niewykonalne – mówi Cezary Szymaś, współwłaściciel biura rachunkowego ASCS-Consulting. – Zadaliśmy sobie wiele trudu, aby przystosować systemy kadrowo-płacowe do Polskiego Ładu. Nie ma możliwości równoległego naliczania pensji według starych i nowych zasad.

– Z rozporządzenia wynika, że od soboty systemy kadrowe mają liczyć zaliczkę według starych przepisów i według nowych. I jak ta druga będzie wyższa, to mają ją pobrać na podstawie starych. A różnicę zostawić gdzieś „w pamięci" i kiedyś tam wyrównać. Ministrowi finansów wydaje się chyba, że systemy kadrowe zmieniają się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – mówi Małgorzata Piszczek, doradca podatkowy w spółce doradztwa podatkowego M. Piszczek.

Autopromocja
Real Estate Impactor

Gala wręczenia nagród liderom w branży nieruchomości

ZOBACZ RELACJĘ

Magdalena Michałowska zwraca uwagę, że wiele firm wypłaca wynagrodzenia 10 stycznia. – Kiedy mamy pozmieniać systemy kadrowe, jeśli rozporządzenie weszło w życie w sobotę, a pensje muszą pójść w poniedziałek rano? – pyta.

To niejedyne zastrzeżenia ekspertów. Duże wątpliwości wzbudza sposób wprowadzenia zmian. – Zasady poboru zaliczek na podatek określone w ustawie minister zmienił w rozporządzeniu. Nazwanym dla niepoznaki „w sprawie przedłużenia terminów". Nie trzeba być prawnikiem, żeby wiedzieć, że tak nie można robić – mówi Cezary Szymaś.

Ministerstwo czatuje

Co na to Ministerstwo Finansów? Rzuciło się w wir tłumaczenia nowych zasad rozliczeń. W sobotę do późnej nocy i w niedzielę odbył się czat z księgowymi, ministerstwo zaprasza też na spotkania w następnych dniach. Obiecuje także dyżury w urzędach skarbowych.

A wątpliwości jest mnóstwo, co widać było chociażby na weekendowych czatach. Pytania były m.in. o przepis nakazujący wyrównanie pensji pracownikom, którym wypłacono je już na początku stycznia. Specjaliści z ministerstwa podkreślali, że różnicę na niekorzyść pracownika należy mu zwrócić „niezwłocznie". Czyli kiedy? W najbliższym możliwym w danym stanie faktycznym terminie – brzmi odpowiedź resortu finansów.

Rezygnacja na wniosek

Księgowi pytali także, czy można zrezygnować ze stosowania rozporządzenia? Tak, jeśli pracownik złoży w tej sprawie wniosek. Ale mogą to zrobić tylko ci, którym pracodawca nie odlicza kwoty zmniejszającej podatek – twierdzi ministerstwo.

Na duży stopień skomplikowania nowych przepisów zwracają też uwagę organizacje przedsiębiorców. – Sposób obliczania dodatnich i ujemnych różnic według obowiązujących oraz ubiegłorocznych przepisów będzie stanowić dodatkowe obciążenie dla i tak obarczonych licznymi nowymi obowiązkami działów księgowo-kadrowych w firmach – pisze Federacja Przedsiębiorców Polskich.

Nowe rozporządzenie jest w Dzienniku Ustaw z 7 stycznia br. pod poz. 28.

Co trzeba naprawić

Na łamach „Rzeczpospolitej" wielokrotnie wskazywaliśmy, że wprowadzana w ostatniej chwili i pełna skomplikowanych przepisów reforma przyniesie wiele niespodzianek podatnikom. Także przy wypłacie styczniowych pensji. Pokazywaliśmy również inne kontrowersyjne rozwiązania, które dotkną podatników w 2022 r. Choćby przedsiębiorców, prowadzących księgę przychodów i rozchodów sprzedających towarów, które im zostały na koniec 2021 r. Nowe zasady rozliczeń powodują, że zapłacą od nich bardzo wysoką składkę zdrowotną. Przy liczeniu dochodu, będącego podstawą wymiaru składki nie uwzględnia się bowiem różnic remanentowych (pisaliśmy o tym w „Rzeczpospolitej" z 22 grudnia 2021 r.).Wskazywaliśmy też, że przedsiębiorcy zapłacą składkę zdrowotną nie tylko od dochodów z podstawowej działalności, ale też wszystkich innych, np. ze sprzedaży firmowego samochodu czy nieruchomości. Przestrzegaliśmy, że będzie liczona na gorszych zasadach niż podatek. Zdaniem ekspertów, jeśli Ministerstwo Finansów tak chętnie poprawia Polski Ład, to powinno złagodzić także te rozwiązania.

Czytaj więcej

Wojciech Tumidalski: Żyjąc w ojczyźnie cwaniaków