Materiał powstał we współpracy ze stowarzyszeniem Krajowa Unia Producentów Soków

Dlaczego KUPS protestuje przeciwko wprowadzeniu systemu Nutri-Score?

Nie tylko my protestujemy, w Polsce pod protestami podpisało się 25 różnych izb, federacji i stowarzyszeń branżowych producentów i przetwórców, owoców, w tym jabłek, warzyw, przetworów z owoców i warzyw, ziemniaków, oleju, mięsa i przetworów, ryb mleka i przetworów mięsnych wyrobów cukierniczych oraz produktów lokalnych i regionalnych a nawet ekologicznych. Zatem cała krajowa branża producentów i przetwórstwa żywności dostrzega duże zagrożenie w przypadku wprowadzenia systemu znakowania Nutri-Score.

Na czym polega ten system?

Nutri-Score to kolorystyczne i literowe oznaczenie zamieszczane na froncie opakowań żywności na podstawie algorytmu uwzględniającego tylko 6 parametrów, czyli wartość energetyczną, zawartość cukrów, nasyconych kwasów tłuszczowych, błonnika, białka, sodu oraz wybrane składniki produktu, uznane przez twórców systemu za korzystne dla zdrowia. Według systemu Nutri-Score produkty opatrzone literą A i ciemnozielonym kolorem powinny znaleźć się w diecie jak najczęściej. Za najmniej korzystne dla zdrowia uznane są produkty oznaczone literą E na czerwonym tle. W założeniu brzmi to bardzo dobrze, gorzej gdy popatrzymy na praktykę stosowania systemu przez sieci handlowe oraz międzynarodowych producentów żywności.

Systemy znakowania żywności mają ułatwiać decyzje konsumentom. Co złego jest w tym systemie?

Na jego negatywną ocenę składa się wiele elementów i każdy z nich jest bardzo istotny. Ten system znacznie upraszcza komunikat odnośnie ogólnej oceny żywieniowej produktu, chociaż stwarza pozory, że kolorowe oznakowanie jest dobre i łatwe do zrozumienia przez konsumenta. Główne przyczyny negatywnego podejścia to fakt, że system uwzględnia tylko wybrane składniki produktu spożywczego i pomija wiele kluczowych dla zdrowia człowieka, w tym zawartość witamin, minerałów czy antyoksydantów oraz fakt, że system zostawia nieuczciwym producentom żywności furtkę i pozwala tak manipulować składem produktu, że dzisiaj na półkach można znaleźć pizzę z oznaczeniem A na ciemnozielonym tle. Niezwykle istotny jest też fakt, że system wprowadza w błąd konsumentów, co może mieć dramatyczne skutki dla osób w każdym wieku.

Jaki jest obecnie status uchwalania tego systemu?

Nutri-Score został stworzony we Francji i przyjęty – co warto podkreślić – jako dobrowolny system znakowania żywności. Podobne decyzje podjęły Belgia i Holandia czy Niemcy. Wszystko to zadziało się pomiędzy rokiem 2017 a pierwszym kwartałem 2019, kiedy to niewiele było badań naukowych dotyczących systemu Nutri-Score, opracowanych przez innych naukowców niż sami twórcy systemu. Od tego czasu dużo się zmieniło, widać, że praktyka stosowania systemu jest bardzo zła. Być może dlatego rządy pozostałych krajów Unii Europejskiej albo się zastanawiają, albo póki co zajmują neutralne stanowisko, jak Polska, albo bardzo mocno protestują, jak np. Włosi. Nie dziwi to, ponieważ Włosi wytwarzają dużo produktów naturalnych, o krótkiej liście składników, jak sery, oliwa. Te produkty, których składu nie można modyfikować, ucierpią na etykietowaniu Nutri-Score najbardziej. To paradoks, ponieważ są na rynku np. gotowe napoje gazowane, które mają wiele różnych składników, więc można je podrasować pod potrzeby systemu, np. użyć słodzika zamiast cukru i wtedy te napoje zamiast czerwonego, otrzymają zielony kolor. To wprowadzanie konsumenta w błąd, co jest szczególnie niebezpieczne dla młodych konsumentów.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Jakie są według pana szanse, że ten system zostanie wprowadzony na szczeblu unijnym?

Widoczne są silne naciski, by Komisja Europejska wprowadziła ten system jako oficjalny. Ale od pewnego czasu pojawia się też coraz więcej głosów przeciwko, które powoli stają się naprawdę widoczne. KE zleciła EFSA (Europejski urząd ds. bezpieczeństwa żywności) opracowanie ekspertyzy, jaki powinien być system znakowania żywności. EFSA opublikowała wyniki swojej pracy kilka tygodni temu. W wydanym raporcie urząd podkreśla, jakie elementy powinna uwzględniać metodologia uproszczonego systemu znakowania żywności wartością odżywczą oraz że oznaczenie wartości odżywczej powinno być zrozumiałe dla konsumenta i porównywalne i że warto wprowadzić jeden jednolity system oznaczeń żywności w Europie. Nie trzeba być ekspertem, żeby zauważyć, że, system Nutri Score zupełnie nie spełnia wymagań tego raportu.

Czego możemy się spodziewać teraz, jakich kroków?

Raport EFSA daje nadzieję, że powstrzymani zostaną wszyscy Ci, którzy lobbują za Nutri-Score i oczywiście samo wdrożenie systemu jako obowiązującego we wszystkich krajach Unii. Spodziewamy się, że Komisja Europejska chce przyjąć na bazie tych wniosków jakiś system, albo ogłosić pod koniec roku, jak ten system będzie wyglądał.

Ale co konkretnie zarzuca Pan rozwiązaniom Nutri-Score?

Nierzetelność i – pod przykrywką dbałości o zdrowie konsumenta – promocję żywności wysoko przetworzonej. Produkty lokalne, nisko przetworzone, ekologiczne są w nim oceniane w większości najniżej - na czerwono. Naszym zdaniem, ten system prowadzi do niezdrowej rywalizacji rynkowej, gdzie produkty wysoko przetworzone wygrywają z nisko przetworzonymi.

Zagrożone są nawet łosoś, miód czy oliwa, a także sery, ponieważ zawierają składniki źle oceniane w tym systemie, otrzymają więc kolory pomarańczowe czy czerwone. Można podać wiele przykładów z rynku, tu podam tylko ten z naszej branży:

Napój gazowany typu light o składzie: woda, dwutlenek węgla, barwnik E150d, kwas: kwas fosforowy, Substancje słodzące: cyklaminiany, acesulfam K, aspartam, naturalne aromaty w tym kofeina, regulator kwasowości: cytryniany sodu. Zawiera źródło fenyloalaniny. Otrzymuje literę B i kolor zielony. Natomiast np. sok jabłkowy 100%, wytworzony tylko z jabłek, otrzymuje literę C lub D i kolor ciemnopomarańczowy w zależności od odmiany jabłek. To porównanie mówi samo za siebie jakie są intencje i jakie będą skutki dalszego przyzwolenia na wdrażanie systemu Nutri-Score.

Zarzucam również manipulację faktami i danymi np. powoływanie się na rzekome poparcie systemu przez renomowane instytucje, na wyniki bardzo wąskiego badania, bo wykonanego na grupie 135 respondentów dowodzące, że system Nutri-Score jest doskonałym rozwiązaniem. Nasze analizy wykazały, że 42% badań na temat Nutri-Score, indeksowanych w bazie PubMed/Medline, zostało opublikowanych przez samych twórców systemu. W ostatnim czasie bardzo dokładnie przeanalizowaliśmy komunikację promującą system Nutri-Score i rzekome badania naukowe, które w tej komunikacji są przywoływane. To co odkryliśmy, czyli poziom i sposób manipulacji danymi, jest dla mnie szokujący. Ale to pewnie wątek na osobną rozmowę.

Czy gdyby konsument wybrał podczas zakupów żywności tylko produkty oznaczone na zielono, stworzyłby zdrową dietę?

Nie. Uważamy, że system wprowadza w błąd konsumenta, jest niejednoznaczny i dezorientuje. Konsument potrzebuję prawdziwej, spójnej i opartej na naukowych podstawach edukacji żywieniowej. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że żyjemy w społeczeństwie gdzie większość komunikatów opiera się na piktogramach, ale nie może to dotyczyć tak fundamentalnej kwestii jak zdrowie i żywienie człowieka. Jeśli chcemy walczyć z epidemią otyłości i wynikających z niej chorób cywilizacyjnych, to nie możemy pozwolić sobie na system, który nie ma pokrycia w niezależnych, rzetelnych badaniach naukowych, promujący żywność wysoko przetworzoną, dający furtkę na takie modyfikacje składu produktu, aby pizza otrzymała literę A i sugerujący, że dany produkt można konsumować bez ograniczeń.

Jednak system Nutri-Score, nawet jeśli by był wprowadzony, nie zastąpi przecież informacji o składnikach, która jest obowiązkowa na opakowaniu żywności.

Formalnie nie zastąpi, ale konsument z natury wybiera najłatwiej dostępną informację, więc będzie się sugerował oznaczeniem Nutri-Score. Obowiązkowa tabela wartości odżywczej znajduje się z tyłu lub z boku opakowania, a oznakowanie Nutri-Score znajduje się na jego froncie i wabi kolorem. Oznaczenie kolorem i literą jest dużo prostsze dla konsumenta do przyjęcia, niż czytanie i analiza tabeli wartości odżywczych. Znając dotychczas prowadzone badania zachowań konsumentów jestem przekonany, że większość z nich będzie kierować się tym uproszczonym oznaczeniem, pomimo braku zrozumienia, jak została wygenerowana dana ocena. Oficjalnie więc tabela wartości odżywczej pozostanie, ale realnie konsument sięgnie po tę informację, którą potrafi szybko i łatwo odczytać. To bardzo niebezpieczna droga również dlatego, że nie zachęca konsumentów do pogłębia wiedzy z zakresu żywienia.

Czy organizacje międzynarodowe wypowiedziały się na jego temat?

Tak i to bardzo poważne instytucje. Poza wspomnianą wcześniej EFSA, również Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) całkiem niedawno opublikowała swoje stanowisko dotyczące etykietowania żywności uproszczonym systemem. WHO stwierdza, że nie jest w stanie zarekomendować żadnego konkretnego funkcjonującego dzisiaj systemu znakowania, a jednocześnie zachęca do dalszych prac nad znalezieniem najlepszego systemu. To niezwykle ważny głos dementujący też rozpowszechniane przez niektóre firmy wdrażające system na własną rękę informacje, jakoby WHO rekomendowała Nutri-Score. Protestuje też organizacja rolników i ich spółdzielni w UE Copa-Cogeca która wskazuje, że system ten zagrozi całej branży rolnej w Europie, ponieważ uderzy we wszystkie produkty naturalne, nisko przetworzone, mocno powiązane z rolnictwem a nie z pracą laboratoryjną. To największe europejskie forum rolnicze, które skupia rolnicze związki zawodowe i spółdzielnie, ma te same obawy, co Polska – że Nutri-Score uderzy w małe i średnie firmy, które produkują żywność nisko przetworzoną, jak np. soki. Ten system zaprzecza unijnej strategii „Od Pola do Stołu", która stawia na produkty naturalne, a ten system to deprecjonuje.

Z perspektywy Pana Stowarzyszenia, Krajowej Unii Producentów Soków, kto odniesie korzyść z wprowadzenia tego systemu?

Naszym zdaniem, Nutri-Score jest korzystny tylko dla producentów produktów wysoko przetworzonych, bo produkty o długiej etykiecie, dużej liczbie składników, można łatwiej modyfikować, zastępować jeden składnik innym, tak by dojść do zielonego koloru. A skład produktów naturalnych albo regionalnych jest niemożliwy do zmiany. A wszystko to zadzieje się kosztem zdrowia konsumenta i uczciwych producentów żywności.

Czego się boi wasza branża?

Obawiamy się, że nasze nisko przetworzone produkty będą zgodnie z tym systemem oznakowane jako niebezpieczne dla zdrowia, choć to nieprawda. Ale nasze produkty powstają z owoców, w których naturalnie występuje cukier. I ta zawartość cukrów sprawi, że system Nutri-Score oceni je literą E i kolorem czerwonym, który działa ostrzegawczo. Produkujemy soki owocowe, które zgodnie z przepisami – nie zawierają dodanego cukru, poza tym nektary i napoje. Jednak nie wszyscy pamiętają, że np. napoju z czarnej porzeczki nie da się wyprodukować w formie soku, bo czystego soku z czarnej porzeczki, wiśni czy aronii bez dodatku cukru nie da się wypić, są zbyt kwaśne, one muszą być dosładzane. Zawartość cukru pozycjonuje je więc automatycznie w strefie czerwonej, z literkami D i E. A tymczasem to one zawierają dużą ilość witamin, antyoksydantów, zwłaszcza czarna porzeczka i aronia. Dlatego obawiamy się, że przy wprowadzeniu powszechnego oznakowania Nutri-Score, te produkty zaczną znikać z rynku, także z eksportu. Jeśli zniknie popyt na owoce, to ucierpi na tym także rolnictwo, zwłaszcza małoobszarowe, bo te krzewy uprawia się na małych obszarach, a także szeroka gama małych i średnich firm, które przetwarzają te owoce. W Polsce spożywamy ok 25 proc. owoców, reszta jest eksportowana. Powstanie więc spory problem dla rolnictwa.

Co na to polskie instytucje?

Swoje opinie przekazaliśmy do resortu rolnictwa, resortu zdrowia, Państwowego Zakładu Higieny i innych decydentów. Polska ma w sprawie Nutri-Score na razie oficjalnie neutralne stanowisko. My chcemy, by to neutralne stanowisko przemienić na sprzeciw, mamy dużo do stracenia zarówno w obszarze produkcji żywności, jak i w zdrowiu publicznym.

Julian Pawlak (ur. 1953 r.), od 2004 r. prezes stowarzyszenia Krajowa Unia Producentów Soków. Od blisko 50 lat związany z firmą Tymbark, obecnie przewodniczący rady nadzorczej spółki Tymbark należącej do grupy Maspex. KUPS działa od 1993 r. Zrzesza 43 producentów soków, nektarów i napojów z owoców i warzyw. Reprezentuje firmy dostarczające ok. 70 proc. soków na polski rynek.

Materiał powstał we współpracy ze stowarzyszeniem Krajowa Unia Producentów Soków