[b]To prawdziwa rewolucja, bo dotychczas Państwowa Inspekcja Pracy badała tylko zagadnienia związane z czasem pracy, naruszeniem doby roboczej czy godzinami nadliczbowymi, nie angażując się w kwestie dotyczące czasu jazdy.[/b] Te zostawiała Inspekcji Transportu Drogowego. Nie oznacza to jednak, że ITD ograniczy się teraz do dróg, nadal będzie też badała przestrzeganie przepisów w zakładach. Do pomocy na drogach uprawnione są także Straż Graniczna, Służba Celna i policja.

Współpraca między PIP i ITD to skutek zawartego porozumienia, przyjętego w zakresie „Krajowej strategii kontroli przepisów w zakresie czasu jazdy i czasu postoju, obowiązkowych przerw i czasu odpoczynku kierowców na lata 2009 – 2010”. Zatwierdziła ją Rada Ministrów. Chodzi o to, aby inspektorzy pracy pomogli kolegom z ITD w sprawdzeniu tzw. roboczogodzin szoferów. Podział jest prosty: ITD sprawdzi ich na drogach i w przedsiębiorstwach, a PIP tylko w zakładach. Według krajowej strategii w 2009 r. ITD przypadnie zbadanie około 74 proc. czasu pracy kierowców, a PIP – 26 proc. W 2010 r. te proporcje niemal się wyrównają (ITD 56 proc., PIP 44 proc.).

[srodtytul]Multum inspekcji[/srodtytul]

Wymóg kontroli wynika z dyrektywy 2006/22/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 15 marca 2006 r. w sprawie minimalnych warunków wykonania rozporządzeń Rady (EWG) nr 3820/85 i nr 3821/85 dotyczących przepisów socjalnych o działalności w transporcie drogowym oraz uchylającej dyrektywę Rady 88/599/EWG.

Jako członek Unii Europejskiej Polska musi sprawdzić określoną liczbę dni pracy kierowców w 2009 i 2010 r. W 2009 r. jest to 2 proc. dni przepracowanych przez kierowców pojazdów objętych rozporządzeniami nr 3820/85 i nr 3821/ 85. Odsetek ten wzrośnie do co najmniej 3 proc. od następnego roku. Od 1 stycznia 2012 r. Komisja może podwyższyć ten pułap do 4 proc.

Sprawdzeniu może podlegać w Polsce około 0,5 mln pojazdów, i przemnożenie tej liczby przez dni pracy w 2009 r. daje ponad 111 mln roboczogodzin. Służby zobowiązane przepisami unijnymi do skontrolowania zbadają więc ok. 2,2 mln (2 proc.) roboczogodzin szoferów, a w 2010 r. 3,3 mln, czyli 3 proc.

Ponadto, zgodnie z art. 5 tej dyrektywy, państwa UE co najmniej sześć razy w roku muszą przeprowadzić na drogach skoordynowane kontrole kierowców i pojazdów objętych tymi rozporządzeniami. Takie naloty zorganizują w tym samym czasie służby dwóch lub więcej państw, ale każda ze służb będzie działała na swoim terytorium.

[srodtytul]Szkolenia pełną parą[/srodtytul]

Na współpracę ITD i PIP zezwala art. 67 ust. 1 ustawy z 6 września 2001 r. o transporcie drogowym (DzU z 2007 r. nr 125, poz. 874 ze zm.). Umożliwia on Inspekcji Transportu Drogowego realizację z PIP tej strategii oraz innych zadań związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa na drogach publicznych.

Autopromocja
Historia Uważam Rze

Teraz z darmową dostawą i e‑wydaniem gratis!

ZAMÓW

Do pomocy około 500 kontrolerom ITD dołączy wkrótce 40 kolegów z PIP. Od grudnia ub.r. intensywnie szkolą ich inspektorzy ITD we wszystkich okręgowych inspekcjach pracy. W każdym regionie ma być czterech, pięciu inspektorów pracy, którzy wyłącznie zajmą się badaniem firm transportowych i szoferów. Wykłady ITD dotyczą obsługi analogowych i cyfrowych urządzeń rejestrujących pracę kierowców, analizy danych z tachografów, aby sprawdzić, czy przedsiębiorcy i szoferzy przestrzegają przepisów krajowych i wspólnotowych.

Aby jednak wykluczyć dwutorowość kontroli sprawowanej przez PIP i ITD oraz odmienność interpretacji przepisów i zachowań pracodawców i kierowców oraz ewentualnej wysokości kar, w obu służbach trwają prace na ustalaniem procedur i zasad badań. Mają być one znane w połowie marca.

[ramka][b]Naruszony czas pracy i odpoczynki[/b]

Według Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego od stycznia do końca listopada 2008 r. na drogach 74 proc. łamanych przepisów dotyczyło norm prowadzenia pojazdów i odpoczynków, a ponad 10 proc. nieprawidłowości w urządzeniach rejestrujących (np. w tachografach). Natomiast w zakładach kontrole wykazały 40 proc. naruszeń norm prowadzenia aut i udzielanego szoferom od tego oddechu, a 57 proc. stosowania niewłaściwych urządzeń rejestrujących. [/ramka]