Liderzy związkowi zastanawiają się, jak nie dopuszczać do powstawania żółtych związków zawodowych działających w interesie pracodawcy.

– Podniesienie kryteriów zakładania związku zawodowego jest trudne ze względu na konstytucję i ratyfikowane przez Polskę konwencje dotyczące swobód związkowych. Co więcej, nawet obecne kryteria niełatwo spełnić w niektórych firmach – mówi Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ.

Jego zdaniem [b]nie można odmówić też prawa tworzenia związków nawet małym, reprezentującym ułamek załogi grupom pracowników[/b], np. zatrudnionych w administracji lub wykonujących konkretny zawód.

[srodtytul]Nielegalne i bezkarne[/srodtytul]

– Uważam, że jeżeli pracodawca inspiruje powstanie organizacji związkowej w celu polepszenia reprezentacji pracowniczych, to nie ma w tym nic złego. Często się zdarza, że istniejąca organizacja reprezentuje interesy tylko bardzo małej grupy pracowników. Gdyby jednak pracodawca działał z zamiarem utrudniania działalności innego związku, byłoby to nielegalne – mówi adwokat Bartłomiej Raczkowski z Bartłomiej Raczkowski Kancelaria Prawa Pracy.

Związki zawodowe nie mogą jednak wiele zrobić. Same podejrzenia to za mało.

– Gdybyśmy mieli dowód, sprawa trafiłaby do prokuratury – mówi Krzysztof Zgoda, szef działu rozwoju związku NSZZ „Solidarność”.

–Jedynym wyjściem jest zwiększanie świadomości załogi, liczby prawdziwych związkowców i wywieranie presji na żółty związek, by nie działał wbrew większości załogi – mówi Andrzej Radzikowki.

[srodtytul]Działania własne[/srodtytul]

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Szansą dla prawdziwych związków jest osiągnięcie tzw. reprezentatywności, czyli skupienie w swoich szeregach odpowiednio dużej liczby pracowników firmy. Bo wtedy jego głos będzie decydujący i związek służący pracodawcy nie będzie w stanie tak skutecznie sabotować inicjatyw prawdziwych przedstawicieli załogi. – Tyle tylko, że związki działające w nieprzyjaznym środowisku są małe, więc często to właśnie związek żółty staje się reprezentatywny – mówi Krzysztof Zgoda.

[ramka][b]Komentuje prof. Krzysztof W. Baran, Uniwersytet Jagielloński[/b]

W systemie polskiego prawa pracy obowiązują mechanizmy antyintegrancyjne. Zakazują one pracodawcom i ich organizacjom podejmowania działań naruszających wolność związków. Niestety, normy te w praktyce są mało skuteczne. Szczególnie perfidnym przejawem manipulowania wolnością związkową jest zainspirowanie przez pracodawcę utworzenia przychylnej mu organizacji związkowej, która ma podsycać antagonizmy w środowisku pracy. Organy rejestrowe są w takiej sytuacji bezradne, ponieważ założyciele żółtego związku zawodowego mają status pracowników, formalnie więc korzystają z konstytucyjnych uprawnień. Obowiązujące przepisy nie pozwalają zablokować utworzenia takiej organizacji związkowej.[/ramka]

[ramka][b][link=http://blog.rp.pl/goracytemat/2009/10/29/posluszne-zwiazki-cenne-dla-szefa/]Skomentuj ten artykuł[/link][/b][/ramka]