Jak wynika z badań, aż 70 proc. firm z sektora MSP w ostatnich sześciu miesiącach miało problem z brakiem zapłaty za wykonaną usługę lub sprzedany towar. To, że przedsiębiorcy borykają się z brakiem płatności, zaskoczeniem nie jest. Zaskakuje natomiast skala zjawiska. Odnotowany wskaźnik oznacza bowiem, że tylko co trzeci przedsiębiorca może mieć pewność, że otrzyma pieniądze za wykonane prace.

Stosunkowo ponury obraz finansowej codzienności małych i średnich firm dopełnia informacja, że jedynie 17,3 proc. ankietowanych w ogóle nie doświadcza opóźnień w płatnościach. Pozostali (łącznie aż 81,4 proc.) przywykli już do regulowania zobowiązań przez kontrahentów z poślizgiem. Co piąta firma (20 proc.) wskazuje na zwłokę wynoszącą do 60 dni. 16 proc. badanych ma do czynienia z opóźnieniami wynoszącymi 90 dni i więcej. Do krótkiej, dwutygodniowej zwłoki przyznaje się 9,3 proc. firm. Najczęściej opóźnienie sięga miesiąca (25,3 proc.).

Jak dużej części portfela należności dotyczą przelewy robione przez klientów po terminie? W 63,9 proc. firm, które potwierdziły, że mają taki problem, mniej więcej jedna piąta portfela to należności regulowane po terminie. U pozostałych ankietowanych mających ten sam problem rozmiar opóźnionych płatności jest nawet większy. W przypadku 29 proc. badanych jest to 21 – 50 proc. wszystkich należnych płatności, a u 5 proc. sięga 51 – 80 proc.

W jaki sposób firmy radzą sobie z problemem przeterminowanych płatności? Przekazują trudną do odzyskania należność do windykacji (32 proc.), korzystają z faktoringu, by skrócić czas oczekiwania na należność(8,9 proc.), wpisują ociągającą się w płatnościach firmę do baz dłużników (7,6 proc.). Niewiele małych i średnich firm wierzy w skuteczność sądu. Po takie rozstrzygnięcie sięga 6,4 proc.

Najpopularniejszą postawą jest cierpliwe czekanie. To rozwiązanie stosuje 42,9 proc. ankietowanych. Kredytują oni w ten sposób kontrahenta, często w obawie przed jego definitywną utratą. Właśnie strach, że klient odejdzie, to najczęściej podawany powód niezgłaszania przeterminowanej płatności np. do windykacji. Twierdzi tak 12,4 proc. badanych. Pozostałe firmy uznają taką usługę za drogą (12,1 proc.), nieskuteczną (10,1 proc.) i w ogóle nieprzeznaczoną dla sektora MSP. O tym, że windykacja „nie jest usługą dla mnie", jest przekonanych 53 proc. małych firm mających problem ze ściąganiem należności od klientów.

Wśród przedsiębiorstw, które z windykacji nie korzystają, absolutna większość (88,9 proc.) jest zdania, że poradzi sobie bez tego typu wsparcia. Przychylniej na usługę windykatora patrzy 9,5 proc. badanych.

Przedsiębiorcy, którzy nie zamawiają usług windykacyjnych, wśród przyczyn podawali m.in. nieskuteczność (10,1 proc. ankietowanych.). Także firmy korzystające z takich usług oceniły skuteczność nie najlepiej. Aż 32,6 proc. uznało ją za przeciętną. Łącznie 22,2 proc. twierdzi, że jest ona poniżej oczekiwań. Zdecydowane zadowolenie ze skuteczności windykacji wykazuje 24,3 proc., a umiarkowane zadowolenie 16,7 proc. badanych.

—opr. j. gr.

Opinie

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Tomasz Rodak, kierownik ds. rozwoju biznesu w Integral Collections

Badania, które przeprowadziliśmy, potwierdzają nasze obserwacje, że firmy z sektora MSP w relacjach ze swoimi partnerami biznesowymi często występują jako podmioty o słabszej pozycji rynkowej, są podwykonawcami lub jednym z wielu dostawców. Jednocześnie nie posiadają rozproszonego portfela odbiorców. Trudno z takiej pozycji narzucać restrykcyjne warunki płatności czy intensywnie prowadzić zarządzanie należnościami. W obawie przed utratą kontrahenta niewielkie przedsiębiorstwa są w stanie zaakceptować opóźnienia w płatnościach nawet do 90 dni. Funkcjonują w przekonaniu, że podjęcie działań monitujących będzie równoznaczne z brakiem kolejnego zamówienia.

Jednocześnie widzimy, że firmy MSP to bardzo samodzielne, zaradne i elastyczne podmioty, które jednak – ze względu na niewielką skalę działalności – nie mają wyodrębnionych komórek zajmujących się poszczególnymi obszarami biznesu. Jedna osoba ma więc do wykonania wiele zadań, np. zajmuje się i księgowością, i zarządzaniem należnościami. Strategiczne decyzje podejmowane są przez osoby zarządzające, którymi w większości przypadków są właściciele.

Firmy MSP są przekonane, że muszą polegać na sobie także w obszarze zarządzania należnościami. Aż 43 proc. badanych próbuje radzić sobie samodzielnie z przeterminowanymi płatnościami. 64 proc. jest przekonanych, że przekazywanie obsługi wierzytelności firmie zewnętrznej nie jest usługą dla MSP. Firmy te wierzą, że w przyszłości poradzą sobie bez tego typu wsparcia.

W odpowiedziach ujawnia się także mocne bazowanie na wyczuciu w prowadzeniu biznesu, a nie na racjonalnej ocenie okoliczności i ryzyka.

Te firmy, które już korzystają z usługi windykacji, na ogół są zadowolone. Jedynie 11 proc. z nich twierdzi, że profesjonalizm jest poniżej oczekiwań. Negatywne opinie na temat ceny usług ma 27 proc. ankietowanych, na temat skuteczności – 22 proc., a szybkości działania – 19 proc.

Jest to dobry wynik, jeśli weźmie się pod uwagę dużą nieufność wobec windykatorów.

Widać, że firmy zajmujące się obrotem wierzytelnościami odrobiły lekcję i stają się profesjonalnymi podmiotami. Wyniki badań dają podstawę do stwierdzenia, że dobry kierunek obrały te firmy, które są w stanie zaoferować coś więcej niż tylko egzekwowanie należności za wszelką cenę. Na rynku pojawiają się zmodyfikowane nowatorskie usługi, które pozwalają wyegzekwować należności w sposób niekoniecznie zagrażający dotychczasowym relacjom handlowym. Firmy mające doświadczenie i odpowiednie zaplecze, w tym kapitałowe, są w stanie przeprowadzić restrukturyzację zadłużenia w taki sposób, aby wierzycielowi – na bazie nawet przeterminowanych należności – dostarczyć zastrzyk kapitału niezbędnego do dalszego funkcjonowania lub rozwoju, a dłużnikowi zaproponować realną i niewyniszczającą formułę spłat lub innego rodzaju wsparcie.

Świadomość istnienia tego typu firm i produktów – szczególnie wśród tej części podmiotów, które teraz twierdzą, że usługa windykacji jest nie dla nich lub zagraża utratą klienta – mogłaby zmienić punkt widzenia i pokazać wiele możliwości. Skorzystanie z takich produktów nie oznacza utraty klienta. Wejście do współpracy profesjonalnego, stabilnego podmiotu w postaci firmy zarządzającej i finansującej należności poprawia pozycję dostawcy wobec odbiorcy, co może mieć tylko pozytywny wpływ na dalszą współpracę.

Transparentne zasady współpracy, wiarygodny i przewidywalny partner powinny być wartością skłaniającą do tego, by spraw przeterminowanych wierzytelności nie zostawiać na ostatnią chwilę, ale szukać dobrych rozwiązań już w pierwszej fazie pojawienia się problemu.

Jacek Świeca radca prawny, Kancelaria Kalwas i Wspólnicy, ekspert Business Centre Club

Przedsiębiorcom zdarzają się nieuczciwi kontrahenci. Jak widać, z problemem takim styka się 70 proc. firm. Każde, nawet drobne opóźnienie powinno zapalić światełko ostrzegawcze. Jeśli płatność od kontrahenta się spóźnia, należy niezwłocznie się zastanowić nad uruchomieniem procedury windykacyjnej i poinformować stronę o takiej możliwości. Tak przekazany sygnał nie powinien popsuć dobrych stosunków z kontrahentem. Wręcz przeciwnie, pokazujemy, że jesteśmy solidną firmą, która dba o swoje finanse i wymaga profesjonalizmu także od współpracujących przedsiębiorstw. Gdy zostaniemy zmuszeni do powzięcia radykalnych kroków, czyli wszczęcia procedury windykacyjnej, musimy zdawać sobie sprawę, że polska procedura sądowa charakteryzuje się przewlekłością. Nie znaczy to, że nie możemy z niej skutecznie skorzystać np. poprzez złożenie wniosku o wszczęcie postępowania zabezpieczającego. Przy konstruowaniu wezwania do zapłaty konieczne jest nie tyle straszenie, ile po prostu uświadomienie kontrahentowi wszelkich konsekwencji, takich jak wpis do określonego rejestru czy możliwość zgłoszenia wniosku o ogłoszenie upadłości. Niestety przedsiębiorcy ociągają się z podjęciem właściwych kroków. Zachęcam nie tylko do podejmowania natychmiastowych działań, ale również korzystania z usług profesjonalnych prawników lub windykatorów.

Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów

Z najnowszego raportu „Portfel należności polskich przedsiębiorstw" (badanie przeprowadzone w pierwszej połowie kwietnia na próbie ponad 1900 firm) wynika, że zatory płatnicze maleją. Od kilku kwartałów jest to stała tendencja. Jednak nadal stanowią one poważną barierę w rozwoju firm zwłaszcza z sektora MSP. Zatory sprawiają mniejsze lub większe problemy 35 proc. największych przedsiębiorstw (powyżej 250 zatrudnionych) i aż 72 proc. firm, które zatrudniają do 49 osób. Dysproporcja jest zatem olbrzymia.

Niestety bardzo często małe i średnie firmy z dużym opóźnieniem reagują na opóźnienia w zapłacie. Z naszych badań wynika, że tylko 7,1 proc. firm wysyła do dłużnika wezwanie do zapłaty przed upływem 30 dni od przeterminowania faktury, 6,2 proc. między 31. a 60. dniem, 20,1 proc. między 61. a 90. dniem, a aż 66,6 proc. po 90 dniach od powstania przeterminowania. Bardzo często jest to dłużej niż pół roku, a nawet rok. A im później zaczyna się windykować należności, tym trudniej je odzyskać. Taka opieszałość wynika z kilku powodów. Po pierwsze, bardzo często obsługą faktur zajmują się właściciele firm. Nie mają oni czasu, aby na bieżąco śledzić, czy wpływają płatności za faktury. Boją się też, że stracą klienta, bo może się on obrazić.

A przecież nie od razu trzeba występować ze stanowczym żądaniem zapłaty. Wystarczy zadzwonić i zapytać o powód opóźnienia, o to, kiedy wpłata wpłynie. Opóźnienie mogło być spowodowane chwilowymi kłopotami klienta albo po prostu tym, że zapomniał on o terminie. Jeśli jednak kontrahent unika kontaktu albo nie dotrzymuje danego słowa, wtedy nie należy czekać. Trzeba stanowczo reagować. Im szybciej to zrobimy, tym większa szansa na odzyskanie pieniędzy.

Badanie Integral Collections „Postawy sektora MSP wobec windykacji"