Premier odwołał wczoraj Jacka Sadowego z funkcji prezesa Urzędu Zamówień Publicznych.

– Tak się składa, że ta konferencja zbiega się z podsumowaniem mojej sześcioletniej kadencji – mówił Sadowy podczas wczorajszej konferencji antykorupcyjnej w Sejmie.

Wskazywał, że dla usprawnienia postępowań urząd dąży m.in. do upraszczania procedur, eliminowania formalnych przeszkód do startu w przetargach.

– Poprawia to bowiem konkurencyjność – mówił prezes Sadowy. Podkreślał, że na przetargi dotyczące robót budowlanych w 2008 r. przychodziło średnio 2,5 oferty w jednym, podczas gdy w 2012 r. – sześć.

– Większa konkurencja przekłada się na niższe ceny – zwracał uwagę.

Ostatnio kontrowersje budziły konflikty, w jakie zaangażowany był UZP. Spór z Krajową Izbą Odwoławczą dotyczył m.in. stopnia samodzielności tego organu. Efektem było złożenie przez prezesa UZP premierowi własnej wersji sprawozdania KIO z rocznej działalności. Informacja przyjęta przez izbę w formie uchwały była załącznikiem.

„Rz" pisała także o sporze z prezesem Narodowego Banku Polskiego. Zdaniem UZP działania NBP związane m.in. z obrotem papierami wartościowymi, emisją znaków pieniężnych, gromadzeniem rezerw walutowych, złota i metali szlachetnych podlegają obowiązkowej sprawozdawczości. Prezes NBP ma inne zdanie. Podkreśla, że żaden znany mu bank centralny nie podaje takich danych.

Nieoficjalnie mówi się, że ten konflikt był jednym z powodów decyzji o odwołaniu prezesa UZP. Sam Jacek Sadowy nie chciał mówić wczoraj o powodach swojej dymisji.

Nie wiadomo jeszcze, kto go zastąpi. Zgodnie z ustawą – Prawo zamówień publicznych prezesa UZP powołuje premier „spośród osób wyłonionych w drodze otwartego i konkurencyjnego naboru".

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ