Osoby prowadzące działalność gospodarczą, w odróżnieniu od pracowników nie zawsze mogą liczyć na świadczenie z  ubezpieczenia wypadkowego jeśli do takiego zdarzenia dojdzie w drodze do lub z pracy.

W myśl przepisów ustawy o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (art. 3 ust ust. 1 pkt 8), za wypadek przy pracy uważa się nagłe zdarzenie wywołane przyczyną zewnętrzną powodujące uraz lub śmierć, które nastąpiło w związku z wykonywaniem zwykłych czynności w trakcie prowadzenia działalności pozarolniczej (w tym gospodarczej).

ZUS właśnie na podstawie tego przepisu często odmawia wypłaty świadczenia z ubezpieczenia wypadkowego przedsiębiorcom. Powołuje się przy tym na brak związku wypadku z prowadzeniem działalności gospodarczej. A spór często idzie o niemałe pieniądze. Od 1 kwietnia 2013 r. za każdy procent uszczerbku na zdrowiu ZUS płaci 704 zł. Jeśli w wyniku wypadku doszło do orzeczenia całkowitej niezdolności do pracy oraz niezdolności do samodzielnej egzystencji ubezpieczonego może liczyć na 12 326 zł jednorazowego odszkodowania. W razie śmierci rodzina zmarłego może otrzymać odszkodowanie przekraczające 60 tys. zł.

Z orzecznictwa Sądu Najwyższego wynika, że z wypłatą odszkodowania nie ma najmniejszego problemu, gdy do wypadku dojdzie w drodze do klienta, czyli jeszcze przed rozpoczęciem prowadzenia działalności. Tak orzekł SN w wyroku z 8 czerwca 2010 r. (sygn. II UK 407/09).

SN nie ma też wątpliwości co do uprawnień przedsiębiorcy, który co prawda zakończył działalność u jednego klienta, uległ jednak wypadkowi w drodze na spotkanie z przyszłym kontrahentem. W wyroku z 12 marca 2013 r., (sygn. I UK 567/12), SN uznał, że takie czynności pozostają w zwykłym związku z prowadzeniem działalności gospodarczej, odszkodowanie się więc należy.

Problemy zaczynają się jednak, gdy zmęczony po całym dniu pracy przedsiębiorca wraca wieczorem do domu. Zgodnie z orzeczeniami SN (z 8 lipca 2009 r., sygn. I UK 60/09 i 24 lipca 2009 r., sygn. I UK 55/09), takie wypadki należy traktować jako zaistniałe po zakończeniu prowadzenia działalności gospodarczej w danym dniu. Z tytułu takiego wypadku przedsiębiorcy nie należy się odszkodowanie.

W jednej z powołanych wyżej spraw prowadzący działalność gospodarczą na rzecz sieci salonów samochodowych, odwołał się od odmownej decyzji ZUS. Przed sądem rejonowym dowodził, że zarejestrował działalność pod swoim adresem zamieszkania, a jako miejsce jej wykonywania wskazał terytorium całej Polski.

Sąd Rejonowy w wyroku uznał, że skoro miejsce wykonywania działalności obejmowało cały kraj, to zarówno dojazdy w poszczególne miejsca pracy, jak i powroty z tych miejsc były ściśle związane z wykonywaniem obowiązków wynikających z prowadzenia działalności. Przyznał więc przedsiębiorcy prawo do odszkodowania.

Po złożeniu apelacji ZUS, sąd okręgowy zmienił jednak to rozstrzygnięcie. Sędziowie uznali bowiem, że w sprawie zostało bez najmniejszej wątpliwości ustalone, że przedsiębiorca w tym dniu zakończył już prowadzenie swojej działalności. I po prostu wracał do domu. Odszkodowanie więc mu się nie należało. Gdyby na etapie postępowania powypadkowego udało się udowodnić w ZUS, że po powrocie do domu przedsiębiorca planował rozesłać jeszcze oferty współpracy do kontrahentów, lub tego dnia mijał mu termin na rozliczenie pracy, wówczas śmiało mógłby walczyć o wypłatę należnych mu świadczeń.

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ

podstawa prawna: ustawa z 30 października 2002 r. – o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (tekst jednolity: DzU z 2009 r., nr 167, poz. 1322)