Jak wskazała sędzia Honorata Paluch, sąd okręgowy odrzucił pozew CNT, gdyż między tymi samymi stronami zawisła wcześniej sprawa o to samo roszczenie, a prawo zabrania prowadzenia dwóch spraw o to samo. Zdaniem prawników dobrze, że wyższa instancja to dostrzegła, szkoda jednak, że dopiero po siedmiu miesiącach.

Odrzucenie pozwu oznacza, że nakaz zapłaty podlega uchyleniu. To ważny zwrot w sporze między CNT i KCI oraz ich udziałowcami. Jeśli orzeczenie sądu okręgowego się uprawomocni, nie tylko kwestia nakazu, ale i zabezpieczenie na majątku KCI stanie się bezprzedmiotowe.

CNT może jeszcze zaskarżyć postanowienie krakowskiego sądu. Jeśli tak się stanie, prawnicy mają nadzieję, że zażalenie zostanie tym razem szybko rozpoznane i sprawa definitywnie się zakończy.

Czytaj też:

Sąd przyznał rację KCI. Prawnicy komentują

Grzegorz Hajdarowicz: Wolny rynek, a nie Dziki Zachód

Nakazowe kleszcze wobec KCI  – właściciela „Rzeczpospolitej”

Grzegorz Hajdarowicz: Zadziwiające zbiegi okoliczności

Dwa procesy o to samo

Autopromocja
SZKOLENIE ONLINE

Prawne uwarunkowania prowadzenia e‑sklepu w 2022 roku

WEŹ UDZIAŁ

Owe 5,4 mln zł to pieniądze, które KCI wypłaciła dwa lata temu CNT – swemu byłemu kontrahentowi, pod wpływem sytuacji biznesowo przymusowej, godząc się na ugodę, by ratować inne kontrakty. Wkrótce jednak KCI wystąpiła przed sądem w Katowicach, domagając się zwrotu tych pieniędzy. Uprawdopodobniła przy tym swe roszczenie i katowicki sąd wpisał je na czas procesu do ksiąg wieczystych nieruchomości CNT, więc ta złożyła 5,4 mln zł do depozytu sądowego, by oczyścić księgi z zabezpieczenia. CNT, nie czekając na wynik katowickiego procesu, złożyła pozew nakazowy w Krakowie przeciw KCI, wskazując, że ze złożonych w depozycie pieniędzy nie może korzystać, więc jakby ich nie miała. W dorocznie publikowanym sprawozdaniu przyznała jednak, że pozew nakazowy złożyła na zapas, na wypadek gdyby przegrała sprawę w Katowicach, by mieć drogę do dalszego procesowania się. Eksperci prawni przyglądający się sprawie jednoznacznie ocenili, że taki „pozew na zapas” jest bezprawny.

Szybki nakaz, powolna weryfikacja

Niesamowicie szybko, już w grudniu 2020 r., uzyskała nakaz zapłaty wydany na posiedzeniu niejawnym przez referendarza Jarosława Gruntowicza. I tu zaczęły działać rygory nakazowego postępowania, budząc – nie tylko w kierownictwie KCI – obawy o prawidłowość tego postępowania, ale też o to, czy nie był to element „skoku” na niezależność „Rzeczpospolitej”. KCI chciała ograniczenia zabezpieczenia, ale sędzia Grzegorz Dyrga oddalił ten wniosek.

Taki nakaz, nawet nieprawomocny, jest z automatu tytułem zabezpieczenia, bez uzyskiwania sądowej klauzuli wykonalności, jak w zwykłej sprawie. Na tej podstawie najpierw komornik zajął cały majątek KCI, potem zmniejszono zajęcie do części akcji będącej w jej dyspozycji, a ostatnio jednostronną decyzją CNT zmieniono zajęcie na większość dywidendy za ostatni rok wypłacanej KCI przez wydawcę „Rz”.

Wnioski KCI, że spółka ma znacznie większy majątek i nie trzeba sięgać po te szkodliwe dla działalności gospodarczej rygory, nie odnosiły skutku. Z uzasadnienia ostatniego orzeczenia krakowskiego sądu wynika jednak, że argument KCI, że CNT chce w dwóch równoległych sprawach procesować się o te same pieniądze, był skuteczny.

Rygory i ich wykonawcy

– Zarówno wydając nakaz zapłaty, jak i decydując o zmianie sposobu zabezpieczenia, sąd powinien się kierować dyrektywą określoną w art. 730 § 3 kodeksu postępowania cywilnego, a mianowicie, by zapewnić występującemu z roszczeniem ochronę, a jednocześnie nie obciążać pozwanego ponad miarę. Tą samą dyrektywą powinien się kierować komornik. A wydaje się, że w tej sprawie tego zabrakło, zarówno na etapie wydawania nakazu, jak i później jego zabezpieczenia – ocenia adwokat Zbigniew Krüger, kancelaria Krüger & Partnerzy.

– Wytknięte przez sędzię błędy referendarza są dość oczywiste. Nie można prowadzić dwóch spraw o to samo roszczenie, dlatego ich konsekwencja jest poważna: odrzucenie pozwu – wskazuje dr Jarosław Świeczkowski, Uniwersytet Gdański, komornik. I dodaje: – Nie mogę zrozumieć, jak referendarz mógł tego nie zauważyć. Być może dlatego kompetencje referendarzy powinny mieć granice, np. do pewnej kwoty sporu. Tym bardziej że nie są oni niezawiśli jak sędziowie.

– Ale także składający pozew, zwłaszcza nakazowy, winien się liczyć z odpowiedzialnością odszkodowawczą za nadużycie na podstawie art. 746 kodeksu postępowania cywilnego – podkreśla dr Świeczkowski.

Przepis ten stanowi, że gdy sąd pozew odrzuci, pozwanemu przysługuje przeciwko powodowi roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej wykonaniem zabezpieczenia.

Opinie dla "Rzeczpospolitej"

Marcin Szymański adwokat, partner w kancelarii Drzewiecki, Tomaszek i Wspólnicy

W niniejszej sprawie sąd stwierdził, że o domniemany obowiązek zapłaty przez KCI na rzecz CNT 5,4 mln zł, z uwagi na wadę prawną, jaka miała obciążać nieruchomość będącą przedmiotem transakcji, toczy się już postępowanie. Wobec tego niedopuszczalne jest występowanie z kolejnym powództwem o zapłatę tej kwoty. Wnoszenie pozwu, „na zapas", na wypadek przegrania toczącego się już sporu o to samo, nie korzysta z ochrony prawnej. Tym bardziej że nakaz zapłaty skutkuje z automatu zajęciem żądanej kwoty, a w tej sprawie została ona już zapłacona. Więc działanie takie sprawia wrażenie szykany, nie zaś poszukiwania ochrony prawnej. Postanowienie sądu krakowskiego prawdopodobnie zostanie zaskarżone. Należy mieć nadzieję, że zażalenie zostanie szybko rozpoznane, a sprawa zasadności zabezpieczenia definitywnie rozstrzygnięta.

prof. Michał Romanowski adwokat, kancelaria Romanowski i Wspólnicy

Ta sprawa dowodzi ignorancji w stosowaniu przepisów. Wymagają one odczytania w kontekście sporu. Nie działa tu teoria „ślepych" bagnetów. Organy stosujące przepisy w tej sprawie, czyli sąd, komornik, powinny były mieć na uwadze, że nadużywanie uprawnień procesowych jest bezprawne, a stosowanie przepisów w oderwaniu od ich funkcji jest ich złamaniem. Nie potrafię w szczególności zrozumieć, jak może ewentualny wierzyciel wystąpić z roszczeniem na zapas, bo prawo nie zna roszczenia na zapas, wierzyciela na zapas, dłużnika na zapas ani nakazu zapłaty i zabezpieczenia na zapas. Dobrze, że – wprawdzie po pół roku – jednak wyższa instancja – sąd okręgowy – dostrzegła to. Młyny sprawiedliwości mielą jednak zdecydowanie za wolno. Sprawa ta dowodzi, jak ważne są wolne media w komentowaniu działania sądów i komorników.