Nawet jeśli wykonawca zawarł kontrakt „zaprojektuj i wybuduj", a wynagrodzenie było ryczałtowe, to ma prawo do ekstrawynagrodzenia za ekstrawydatki i uzyskanie niezbędnych zgód, np. konserwatora.

To sedno piątkowego wyroku Sądu Najwyższego.

Polichromie zza tynku

Kwestia ta wynikła w sporze o dopłatę 180 tys. zł do kontraktu opiewającego na prawie 12 mln zł na remont Zespołu Pocysterskiego w Cieplicach (Jelenia Góra), który w przetargu wygrało Przedsiębiorstwo Budowlano-Konserwatorskie Castellum sp. z o.o. z Wrocławia. Podczas prac odkryto tam pod warstwą tynku duże fragmenty barokowych polichromii oraz zamurowaną klatkę schodową. Te odkrycia uniemożliwiły zbudowanie windy. Konserwator zabytków godził się tylko na wybudowanie windy zewnętrznej, ale to pociągało za sobą ekstrawydatek właśnie 180 tys. zł, który wykonawca poniósł.

Miasto odmówiło jednak zapłaty – bo wynagrodzenie było ryczałtowe – i tak sprawa trafiła do sądu.

Sąd Okręgowy zasądził sporną kwotę, ale Sąd Apelacyjny we Wrocławiu żądanie oddalił. W ocenie SA firma specjalistyczna i doświadczony wykonawca powinien przewidzieć takie dodatkowe prace i wydatki.

Ryczałt z wyjątkami

Zgodnie z art. 632 kodeksu cywilnego, jeżeli strony umówiły się o wynagrodzenie ryczałtowe, przyjmujący zamówienie nie może żądać jego podwyższenia, choćby w czasie zawarcia umowy nie można było przewidzieć rozmiaru lub kosztów prac. Z kolei § 2 stanowi, że jeżeli wskutek zmiany stosunków, której nie można było przewidzieć, dodatkowe prace groziłoby wykonawcy rażącą stratą, sąd może podwyższyć ryczałt.

W tym wypadku chodziło o umowę typu „zaprojektuj i wybuduj", w której na wykonawcy ciąży obowiązek sporządzenia dokumentacji i uzyskania wymaganych pozwoleń na prace, wreszcie uzyskanie zakontraktowanego efektu.

Autopromocja
PRENUMERATA 2022

Znacznie więcej o biznesie, finansach oraz prawie

Zaprenumeruj

Pełnomocnicy wykonawcy mecenasi Michał Bera i Piotr Gil przekonywali Sąd Najwyższy, że oczekiwanie, aby wykonawca przewidział już na etapie zawierania umowy wszystkie okoliczności i wydatki, jakie mogą się zdarzyć podczas prac, oznaczałoby, że jego zysk zależałby od jego szczęścia, że nic takiego się nie zdarzy.

SN przychylił się do jego argumentacji i uchylił wyrok SA.

– Trzeba pamiętać, że chodzi o kontrakt na remont, na dodatek zabytkowego obiektu, gdzie niespodzianki mogą się zdarzyć i nawet od doświadczonego wykonawcy nie można wymagać, że przewidzi je wszystkie – wskazała w uzasadnieniu wyroku sędzia SN Marta Romańska. – Tym bardziej nie można wykonawcy obciążać skutkami ograniczeń administracyjnych, pozwoleń władzy publicznej, w tym wypadku konserwatora zabytków. Jeśli nawet nie byłoby podstawy do modyfikacji ryczałtu (skorzystania z art. 632 § 2 k.c.), inwestor (miasto) zostawał wzbogacony i bezpodstawnie uzyskaną korzyść powinien powódce zwrócić. ©?

sygnatura akt: I CSK 245/16

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: m.domagalski@rp.pl

Opinia

Stefan Jacyno, adwokat, Kancelaria Wardyński i Wspólnicy

Stanowisko SN zasługuje na aprobatę również dlatego, że jeżeli nawet w przepisach o robotach budowlanych czy o dzieło nie znajdziemy bezpośredniej podstawy, to roszczenie będzie słuszne ze względu na bezpodstawne wzbogacenie. Można wskazać jeszcze ustawę o ochronie zabytków, nakładającą obowiązki na ich właścicieli. Nie chodziło wszak o remont zwykłego obiektu, gdzie profesjonalista jest w stanie obliczyć niezbędną ilość materiałów i robocizny oraz przewidzieć, zgodnie z wiedzą techniczną, ryzyka. Konserwacja zabytku to przede wszystkim zadanie z dziedziny ochrony dziedzictwa kulturowego. Jeśli dopiero w toku prac okaże się, że obiekt jest inny, niż przedstawiono do kalkulacji, ryzyko takiej zmiany musi obciążać właściciela, a nie przedsiębiorcę.