Tak się może stać, jeśli wejdzie w życie nowa definicja zagranicznej spółki kontrolowanej (CFC). Dziś uważa się za nią spółkę, w której polski podmiot wraz z podmiotami z nim powiązanymi ma ponad 50 proc. udziałów. Według nowej definicji za CFC będzie uważana także spółka, w której obok podatnika udział mają też inne polskie podmioty, i to z nim niepowiązane, jeśli ich udział przekracza 25 proc. Wówczas fiskus będzie mógł się domagać polskiego podatku od CFC nawet bez „polskiej" większości.

W ten sposób za CFC będą mogły zostać uznane np. zagraniczne fundusze inwestycyjne z różnymi polskimi udziałowcami. Nowe przepisy mogą przysporzyć kłopotów także w sytuacjach, gdy dwie lub więcej niepowiązanych polskich firm połączy siły i utworzy za granicą spółkę dla wspólnego przedsięwzięcia. Owa zagraniczna spółka też może zostać opodatkowana dwukrotnie: w kraju swojej rejestracji oraz w Polsce. Jak zauważa Bartłomiej Biały, radca prawny i partner w kancelarii Ożóg Tomczykowski, nowe przepisy mogą nie tylko nie uszczelnić systemu podatkowego, ale wręcz przysporzyć kłopotów polskim podatnikom podejmującym ekspansję zagraniczną.

Czytaj też:

O tym jakie przepisy stosować decyduje status firmy

– Kwestia tego, czy zagraniczna spółka kontrolowana prowadzi realną działalność, jest niejednoznaczna i różnie interpretowana przez organy skarbowe – przypomina ekspert. Wskazuje, że w ten sposób fiskus dostaje jeszcze więcej swobody w interpretacjach. – Administracji skarbowej łatwiej niż polskiemu podatnikowi sprawdzić strukturę udziałów zagranicznego funduszu. Może zatem wymierzyć podatek, a polski podatnik stanie przed koniecznością żmudnego dochodzenia swoich racji w sądzie – przewiduje Bartłomiej Biały. W jego ocenie tak szeroka definicja CFC może powstrzymać niektóre polskie firmy od inwestowania za granicą i zakładania tam przedsiębiorstw, mimo że w Polskim Ładzie przewidziano też udogodnienia na zagraniczną ekspansję rodzimych firm.

Podobne obawy o nowo tworzone polskie firmy za granicą ma Patrycja Goździowska, doradca podatkowy i partner w SSW. Wskazuje na propozycję wprowadzenia domniemanego dochodu spółki, która posiada aktywa w postaci m.in. nieruchomości, udziałów, akcji w spółkach, a jednocześnie osiągane przez nią przychody są niższe niż 30 proc. wartości tych aktywów. – Dosłownie czytając przepis, w takim przypadku podatek będzie należny od 8 proc. wartości tych aktywów, nawet jeżeli spółka nie osiągnie żadnych realnych wpływów. Taka sytuacja może dotyczyć wielu inwestycji w początkowych fazach – ocenia ekspertka.

Etap legislacyjny: konsultacje publiczne