Pozwy do sądów składają przedsiębiorcy stratni z powodu naśladownictwa ich marek przez inne firmy. Pozwanymi są ci, którzy z powodu własnej nieuwagi sięgają po znaki zbyt podobne do już zarejestrowanych.

Czasami mamy do czynienia z przykładami ewidentnie złej woli. Chodzi w szczególności o podrabianie znaków renomowanych, by wykorzystać ich popularność. Wiele z tych powszechnie znanych marek należy do firm zagranicznych, które bardzo dbają o ich ochronę. Przedstawiamy przegląd orzecznictwa z ostatniego miesiąca dotyczącego znaków towarowych.

Toruńska spółka Nadwiślanka SA zarejestrowała w 2002 r. znak Pico Polo dla wafli. Sprzeciwiła się temu firma Kraft Foods Polska, producent m.in. wafelków Prince Polo.

Urząd Patentowy dwukrotnie oddalał sprzeciw. W ocenie UP nazwy nie są podobne, różni je pierwszy człon. Występują także różnice w grafice. Kraft złożył skargę do sądu.

Podczas rozprawy w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie przedstawiciel firmy zwrócił uwagę, że znak Pico Polo zarejestrowany dla tych samych wyrobów cukierniczych jest w warstwie graficzno-słownej łudząco podobny do Prince Polo. Ta druga marka jest renomowana, długotrwale używana, z pierwszej dziesiątki znanych znaków. Oznaczone nią wafelki należą do towarów tanich (kosztują 1 – 1,50 zł), nabywanych masowo. Podobne opakowania i dwuczłonowa nazwa, w której elementem dominującym jest słowo „polo”, mogą wprowadzać w błąd konsumentów.

WSA uchylił decyzję UP. Podkreślił, że chociaż sąd przeciwstawia się tendencji zawłaszczania powszechnie znanych słów przez jedno przedsiębiorstwo, to znaki renomowane, jak m.in. Prince Polo, muszą być szczególnie chronione. W tym wypadku pokrywa się zakres towarów i występuje niewątpliwe podobieństwo nazw: wizualne, fonetyczne i znaczeniowe. Zwiększa je dwuczłonowość obu znaków, w których występuje dwa „p” i powtarzający się wyraz „polo”. Stopień identyczności towarów i znaków jest tak znaczny, że kupujący nie dostrzeże różnic. Wyrok WSA z 18 września 2007 r.

(VI SA/Wa 1145/07), na podstawie którego sprawa powinna ponownie wrócić do UP, jest nieprawomocny.

Pojęcie znaku towarowego definiuje art. 120 prawo własności przemysłowej. Jest to:

- Każde oznaczenie przedstawione w sposób graficzny lub takie, które da się w sposób graficzny wyrazić, jeżeli oznaczenie takie nadaje się do odróżniania w obrocie towarów jednego przedsiębiorstwa od tego samego rodzaju towarów innych przedsiębiorstw;

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

- Może nim być w szczególności wyraz, rysunek, ornament, kompozycja kolorystyczna, forma przestrzenna, w tym forma towaru lub opakowania, a także melodia lub inny sygnał dźwiękowy.

UP i sądy, czy to powszechne (rozpatrujące pozwy o nieuczciwą konkurencję), czy administracyjne, mają często do czynienia z mniej lub bardziej udanym naśladownictwem przez różne firmy znaków renomowanych. Skarga niemieckiej firmy Braun GmbH dotarła aż do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Firma ma zarejestrowanych w Polsce sześć znaków słownych i słowno-graficznych Braun, głównie dla sprzętu AGD. W 2003 r. spółka z o.o. Inter Sound z Warszawy zarejestrowała znak słowno-graficzny Brown DD King. Braun zgłosił sprzeciw. Artykuł 132 prawa własności przemysłowej (pwp) określa, kiedy nie można rejestrować znaków identycznych lub podobnych. Tu między oboma znakami istnieje łudzące podobieństwo fonetyczne i znaczeniowe. Wymawia się je tak samo, a brown po angielsku i braun po niemiecku to po prostu brązowy. Zdaniem niemieckiej firmy Inter Sound dokonała rejestracji w złej wierze, z zamiarem wykorzystania renomy znaku Braun. O tym, że jest to znak renomowany, miały przekonać m.in. wyroki sądów powszechnych, przed którymi toczyły się procesy z pozwów niemieckiej firmy. Stwierdzały one, że Braun jest marką znaną konsumentom, renomowaną, której zgodnie z art. 296 pwp przysługuje szczególna ochrona. Renomę potwierdził zresztą także sam UP w innym postępowaniu toczącym się między tymi dwiema firmami.

Tym razem UP uznał jednak, że znaki nie są podobne, i oddalił sprzeciw. W jego ocenie nie wszystkie towary oznaczone Brown DD King są identyczne lub podobne do produktów firmy Braun. Dotyczy to np. telefonów, gier telewizyjnych, lamp i parasolek. Braun nie wykazał też renomy tej marki. Wyroki sądów powszechnych w procesach o czyny nieuczciwej konkurencji nie mają znaczenia, ponieważ dotyczą innej grupy znaków DD Brown.

Wyrok WSA, do którego Braun zaskarżył decyzję UP, był niekorzystny dla Inter Sound. Uchylając decyzję, sąd stwierdził, że jeśli sądy powszechne uznały, iż Braun jest znakiem renomowanym, to UP był obowiązany odnieść się do ich wyroków. Ochrona znaków renomowanych obejmuje także sytuacje, w których możliwe jest skojarzenie niekoniecznie między towarami, lecz tylko między samymi znakami.

W skardze kasacyjnej do NSA spółka Inter Sound twierdziła, że sama tylko możliwość skojarzenia, bez możliwości wprowadzenia w błąd konsumenta, nie jest wystarczającą przesłanką uznania, że znaki są podobne. Odmowa uznania renomy znaku była uzasadniona, ponieważ Braun jej nie wykazał. Nie wystarczy stwierdzić, że jest to nazwa powszechnie znana, trzeba to jeszcze udowodnić – przekonywał podczas rozprawy pełnomocnik Inter Sound. Pełnomocnik firmy Braun podkreślał natomiast, że właśnie renoma jest istotną okolicznością, która powinna mieć decydujące znaczenie dla rozstrzygnięcia przez UP tej sprawy.

NSA oddalił skargę kasacyjną. Przypomniał, że w postępowaniu, które rok wcześniej toczyło się w UP między firmami Inter Sound i Braun, urząd potwierdził renomę znaków Braun. Obecnie zaś nie udokumentował, dlaczego zmienił to stanowisko. Odnosząc się do orzeczeń sądów powszechnych, ocenił jedynie podobieństwo oznaczeń, a nie renomę znaków firmy Braun, będącą podstawą sprzeciwu. Wyrok NSA (z 20 września 2007 r., II GSK 113/07) oznacza, że sprawa wraca do UP, który – wydając nową decyzję – musi się odnieść do kwestii renomy znaków firmy Braun.

Proces o nazwę Toruńskie Pierniki pokazał, że zabiegając o wykorzystywanie renomy znaku, sięga się również do Internetu.

To właśnie w Internecie mieszkaniec Torunia Manfred W. zarejestrował, jako firma Piernikarnia Toruńska, domenę Toruńskie Pierniki pl. Gdy w grudniu 2003 r. Fabryka Cukiernicza Kopernik z Torunia zgłosiła znak słowny Toruńskie Pierniki, Manfred W. wystąpił o unieważnienie rejestracji. Argumentował, że występuje w imieniu producentów toruńskich pierników. Znak, używany od średniowiecza, jest dziedzictwem kulturowym Torunia, którego nikt nie ma prawa zawłaszczyć.

Dyskutujący o tej sprawie w Internecie przypominali, że do 1956 r. w Toruniu istniało aż pięć fabryk wypiekających pierniki i to one zapracowały na ich obecną markę. Inni pytali, o jakich właściwie toruńskich piernikarzy chodzi, skoro „żadna tradycja ich nie interesuje, tylko kasa”. Manfred W. nie prowadzi żadnej działalności piekarniczej, lecz komputerową.

UP unieważnił znak. Stwierdził, że nie ma on znamion odróżniających ani nie wskazuje na konkretny produkt. Istnieją inni producenci wytwarzający pierniki w tradycyjny sposób. Zgodnie z art. 7 ust. 2 ustawy o znakach towarowych nie można rejestrować oznaczeń rodzajowych mających charakter ogólnoinformacyjny.

W skardze do WSA w Warszawie sprywatyzowana w 1989 r. Fabryka Cukiernicza Kopernik SA stwierdziła, że znak nie jest dziedzictwem kulturowym wszystkich mieszkańców Torunia, lecz jest związany z konkretnym producentem. To właśnie Fabryka Kopernik, założona w 1751 r., jest kontynuatorem tradycji rzemiosła piernikarskiego w Toruniu. Nikt inny nie produkuje pierników zgodnych z tradycyjną recepturą. Znak, używany przez wiele lat, nabrał tzw. wtórnej zdolności odróżniającej. Ma 19. pozycję w rankingu polskich marek.

W sądzie Fabryka Kopernik wygrała. WSA uchylił decyzję UP. Zdaniem sądu wniosek o unieważnienie był niewłaściwy. Nie wiadomo, czy występuje w nim Manfred W., czy bliżej nieokreśleni piekarze. Nie wiadomo więc także, czy miał interes prawny, aby żądać unieważnienia rejestracji. UP wezwał go wprawdzie do uzupełnienia braków, ale – mimo że nie zostały uzupełnione – wydał decyzję. Nie można wywłaszczać przedsiębiorcy z przyznanego mu znaku w drodze postępowania tak rażąco naruszającego prawo – stwierdził sąd.

Wyrok z 19 września 2007 r.

(VI SA/Wa 989/07) jest nieprawomocny.

Poznańska Palarnia Kawy Astra odkupiła przed kilkoma laty od spółki Argenta z Krakowa i zarejestrowała w 2000 r. znak Café Pele dla kaw przeznaczonych głównie na rynek rosyjski. Pele to pseudonim słynnego piłkarza.

Rejestrację zakwestionowała brazylijska Companhia Cacique de Cafe Soluvel, posługująca się od 1970 r. marką Café Pele za zgodą piłkarza. W 2003 r. Sąd Okręgowy w Poznaniu zakazał Astrze używania tej nazwy. Skądinąd Astra jej w ogóle nie używała, toteż Sąd Apelacyjny stwierdził, że nie naruszyła ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

Brazylijski koncern wystąpił wtedy do UP o wygaszenie rejestracji na rzecz Astry z powodu nieużywania znaku przez ostatnie pięć lat. Przewidując taką możliwość, art. 169 ust. 1 pwp dopuszcza jednak usprawiedliwienie w razie „ważnych powodów nieużywania znaku”.

Na takie właśnie „usprawiedliwione przeszkody” powołał się UP, odmawiając w 2006 r. uznania wygaśnięcia znaku z powodu jego nieużywania. Między obiema firmami toczył się proces sądowy, a Companhia Cacique wystąpiła do UP o unieważnienie rejestracji dla Astry.

W skardze do WSA w Warszawie brazylijska firma podkreśliła, że Astra sama ponosi winę za sprawy sądowe. Będąc jednym z największych importerów kawy w Polsce, musiała wiedzieć, że już od lat 70. brazylijska Café Pele była sprzedawana w naszym kraju w dużych ilościach. Nie mogła też używać pseudonimu piłkarza jako znaku towarowego, ponieważ nie ma na to jego zgody.

WSA uznał jednak, że Astra nie używała znaku z ważnych powodów, o których mówi art. 169 ust. 1 pwp, i oddalił skargę brazylijskiej firmy.

W skardze kasacyjnej do NSA Companhia Cacique argumentowała, że rozsądny przedsiębiorca nie nabywa znaku, o którym w branży powszechnie wiadomo, że należy do innej firmy. W opinii NSA natomiast Astra zachowała się rozsądnie, nie używając tego znaku ze względu na postępowania sądowe oraz na obecne postępowanie przed UP o unieważnienie znaku. W razie przegranej mogła się bowiem narazić na konsekwencje odszkodowawcze. Świadomie wstrzymano sprzedaż do czasu rozstrzygnięcia sporu. Dlatego NSA oddalił skargę kasacyjną brazylijskiej firmy (wyrok z 20 września 2007 r., II GS K 127/07).

Astrze daleko jednak do pełnego zwycięstwa. Mimo że wygrała sprawę o wygaszenie znaku, nadal nie może go używać. Companhia Cacique wystąpiła bowiem do UP o jego unieważnienie.