“Rz” dotarła do zapowiadanego przez premiera Donalda Tuska, a przygotowanego przez Ministerstwo Pracy, projektu zmian przepisów [link=http://aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=76037]kodeksu pracy[/link]. Chodzi o napisany od nowa rozdział k.p. regulujący czas pracy. Nowe rozwiązania mają stanowić podstawę rozmów i negocjacji dla związków zawodowych i organizacji pracodawców wchodzących w skład Komisji Trójstronnej.

[srodtytul]Zmiany w handlu i opt-out[/srodtytul]

Projekt przewiduje możliwość wykonywania pracy w wymiarze wyższym niż 48 godzin tygodniowo. Pracownik musi jednak wyrazić na to pisemną zgodę. Takie klauzule opt-out mogliby podpisywać jedynie zatrudnieni na podstawie umów o pracę na czas nieokreślony. Nie wiedzieć czemu dyskryminowane są w tej mierze osoby pracujące na czas określony. Resort nie wskazał na razie, ile maksymalnie mógłby wynosić przedłużony tygodniowy wymiar czasu – ma to być przedmiotem negocjacji. Wiadomo tylko, że okres rozliczeniowy nie będzie mógł przekraczać trzech miesięcy.

Zmieni się także przepis dotyczący handlu w niedzielę – praca w tym dniu ma być dozwolona w placówkach handlowych przy wykonywaniu prac koniecznych ze względu na ich użyteczność społeczną i codzienne potrzeby ludności. Tak ogólne kryteria sprawiają, że zdecydowana większość sklepów będzie mogła bez przeszkód pracować w niedziele. Tymczasem obecnie zasadą jest zakaz handlu w tym dniu, a czynne są głównie stacje benzynowe. Nie wiadomo jednak, czy przez przeoczenie, czy też świadomie została poważnie ograniczona możliwość świadczenia innej pracy w niedziele i święta. Rzecz w tym, że w te dni miałyby być zamknięte zakłady wykonujące prace w systemie zmianowym.

[srodtytul]Tańsze nadgodziny[/srodtytul]

Projekt przewiduje też nowe zasady obliczania i opłacania nadgodzin. Zgodnie z propozycją za pracę w godzinach nadliczbowych uważana jest każda praca ponad obowiązujący pracownika wymiar w przyjętym okresie rozliczeniowym (obecnie definicja ta jest bardzo skomplikowana, co utrudnia liczenie nadgodzin).

– Ta zmiana zdecydowanie ułatwi pracodawcom obliczanie nadgodzin. Bardzo korzystne dla przedsiębiorców są także propozycje ustalania dodatków wypłacanych za ponadwymiarową pracę – uważa Arkadiusz Sobczyk, radca prawny w Kancelarii Sobczyk & Współpracownicy.

Zasadą ma być wypłata za nadgodziny dodatku w wysokości 50 proc. wynagrodzenia (obecnie może to być nawet 100 proc.). Przewidziano także możliwość innego ustalania dodatku – w zależności od długości okresu rozliczeniowego czasu pracy. I tak – dodatek ma wynosić 50 proc. wynagrodzenia, jeżeli okres rozliczeniowy nie przekracza jednego miesiąca, 80 proc., jeśli nie przekracza czterech miesięcy, i 100 proc., gdy jest dłuższy niż cztery miesiące. Tak więc tylko zatrudnieni w firmach, które zastosują taki sposób ustalania dodatku, mogą liczyć na lepiej wyceniane nadgodziny. Każdy pracodawca będzie wspólnie z załogą decydował o tym, która forma ustalania dodatku ma obowiązywać w ich przedsiębiorstwie. Będzie to określone w układzie zbiorowym lub regulaminie pracy.

– Taka regulacja praktycznie przesądza o tym, że większość będzie otrzymywała dodatek w tej najniższej, 50-procentowej wysokości – wskazuje Arkadiusz Sobczyk. Zwraca jednak uwagę, że w projekcie zaproponowano niewielki, 20-proc., dodatek za pracę w tzw. wolną sobotę w związku z nieudzielaniem dnia wolnego, a to niewątpliwie korzystne rozwiązanie dla pracodawców.

Autopromocja
RADAR.RP.PL

Przemysł obronny, kontrakty, przetargi, analizy, komentarze

CZYTAJ WIĘCEJ

[ramka][b] Opinia: prof. Jerzy Wratny, Instytut Pracy i Spraw Socjalnych[/b]

Dokument, jaki otrzymała Komisja Trójstronna, razi niespójnością, brakiem myśli przewodniej i chaosem legislacyjnym. Są co prawda elementy uelastyczniania czasu pracy, np. dłuższe okresy rozliczeniowe czy klauzule opt-out, jeżeli jednak celem ma być uelastycznianie czasu pracy, to dlaczego znika zadaniowy czas pracy i wprowadza się surowe zasady ustalania harmonogramu czasu pracy? Dlaczego nie ma takich rozwiązań proponowanych przez Komisję Kodyfikacyjną jak job sharing, czyli dzielenie pracy na jednym stanowisku między dwóch zastępujących się w miarę potrzeby pracowników. Przyjęcie projektu w tej postaci stanowiłoby regres w stosunku do obowiązującego prawa zarówno z punktu widzenia funkcji przepisów prawa pracy, jak i pracy legislacyjnej. [/ramka]

[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora:

[mailto=t.zalewski@rp.pl]t.zalewski@rp.pl[/mail][/i]