Zgodnie z art. 302 § 1 kodeksu karnego kto, w razie grożącej mu niewypłacalności lub upadłości, nie mogąc zaspokoić wszystkich wierzycieli, spłaca lub zabezpiecza tylko niektórych, czym działa na szkodę pozostałych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch.

Z łatwością można dostrzec, że przepis ten może powodować w praktyce wiele wątpliwości.

Nietrudno bowiem wyobrazić sobie sytuację, gdy dłużnik prowadzi np. przedsiębiorstwo zajmujące się produkcją i przechowywaniem mrożonek. Jeśli nie zapłaci rachunku za prąd, zasilanie zostanie odcięte i wszystkie mrożonki ulegną zepsuciu. Czy może zatem zapłacić, nie narażając się na odpowiedzialność karną?

W celu udzielenia odpowiedzi na to pytanie trzeba najpierw określić, kogo dotyczy zacytowany przepis. Zgodnie z jego literalnym brzmieniem jest to dłużnik, któremu „grozi niewypłacalność lub upadłość” i jednocześnie który „nie może zaspokoić wszystkich wierzycieli”.

Definicja niewypłacalności znajduje się w art. 11 ustawy z 28 lutego 2003 Prawo upadłościowe i naprawcze (DzU z 2009 nr 175, poz. 1361 ze zm.; dalej puin).

Niewypłacalność występuje w dwóch przypadkach.

- Dłużnik nie wykonuje swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych – art. 11 ust. 1 puin po nowelizacji z 2009 r.

W praktyce orzeczniczej przyjęło się uważać, że pojęcie niewypłacalności jest związane nie z majątkiem, ale z zachowaniem dłużnika. Nie jest przy tym istotne, czy dłużnik nie wykonuje wszystkich zobowiązań, czy tylko niektórych z nich.

Nieistotny jest również rozmiar niewykonywanych przez niego zobowiązań. Nie ma także znaczenia, czy dłużnik nie wykonuje zobowiązań o charakterze cywilno- czy publicznoprawnym (wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie z 29 stycznia 2008, I SA/Lu 717/07).

Autopromocja
Historia Uważam Rze

Teraz z darmową dostawą i e‑wydaniem gratis!

ZAMÓW

Jednocześnie nie można mówić o niewypłacalności, gdy dłużnik nie płaci, ponieważ nie uznaje obowiązku zapłaty (zachowujące swoją aktualność orzeczenie Sądu Najwyższego z 29 kwietnia 1938, C III 487/38). Tak samo należy ocenić sytuację, gdy dług jest już wymagalny, ale wierzyciele zgadzają się na późniejszą zapłatę.

- Zobowiązania dłużnika przekroczą wartość jego majątku, nawet gdy na bieżąco te zobowiązania wykonuje (w przypadku dłużnika będącego osobą prawną albo jednostką organizacyjną niemającą osobowości prawnej, której odrębna ustawa przyznaje zdolność prawną, np. spółką jawną) – art. 11 ust. 2 puin.

Nie należy się przy tym opierać jedynie na bilansie przedsiębiorstwa, raczej trzeba zestawić długi przedsiębiorcy z jego majątkiem. Przy ocenie stanu nadmiernego zadłużenia trzeba odnieść się do wszystkich długów – warunkowych, bezwarunkowych, wymagalnych i niewymagalnych.

Realne niebezpieczeństwo

Upadłość ogłasza się w stosunku do dłużnika, który już stał się niewypłacalny (art. 10 puin).

Niewątpliwie w art. 302 § 1 k.k. ustawodawcy chodziło o  uwzględnienie możliwie szerokiego kręgu podmiotów. Groźba niewypłacalności występuje wtedy, gdy wprawdzie dłużnik nie jest jeszcze formalnie niewypłacalny, ale jednocześnie ta niewypłacalność stanowi dla niego realne niebezpieczeństwo (art. 492 ust. 2 puin).

Nie ma przy tym sprzeczności między „grożącą niewypłacalnością” a „grożącą upadłością”. Może się bowiem zdarzyć, że pomimo niewypłacalności dłużnika nie zostanie ogłoszona jego upadłość.

Będzie tak np. w sytuacji, gdy majątek dłużnika nie wystarczy na pokrycie kosztów postępowania upadłościowego (art. 13 ust. 1 puin).

Z kolei zawężenie w postaci cechy „niemożności zaspokojenia wszystkich wierzycieli” ma na celu podkreślenie, że chodzi o przyczyny niewypłacalności związane właśnie z majątkiem, a nie z osobą dłużnika.

Dlatego art. 302 § 1 k.k. nie dotyczy takich dłużników, którzy nie płacą, bo nie chcą. Oczywiście nie zmienia to faktu, że może zostać ogłoszona ich upadłość.

Trzeba przy tym zaznaczyć, że art. 302 § 1 k.k. odnosi się jedynie do stanów faktycznych sprzed ogłoszenia upadłości.

Po wydaniu przez sąd postanowienia o ogłoszeniu upadłości upadły, co do zasady, traci możliwość zarządu swoim majątkiem, a czynności prawne upadłego dotyczące mienia wchodzącego do masy upadłości, wobec którego upadły utracił prawo zarządu, są nieważne.

Jeden z wielu

Istota omawianego zagadnienia polega na tym, że przedsiębiorca dostarczający dłużnikowi prąd jest nikim innym jak jednym z jego wierzycieli.

Gdyby rzeczywiście doszło do ogłoszenia upadłości dłużnika, to wierzytelność z tytułu zapłaty za prąd znalazłaby się dopiero w czwartej kategorii należności podlegających zaspokojeniu z funduszów masy upadłości (art. 342 ust. 1 pkt 4 puin). Płacąc wcześniej, dłużnik faworyzowałby zatem jednego ze swoich wierzycieli.

Z korzyścią dla wierzycieli

Zachowanie dłużnika, aby było zagrożone karą, musi być podjęte na szkodę wierzycieli.

W przypadku znajdujących się w chłodni mrożonek nietrudno wskazać, że działania dłużnika mają w istocie korzystny wpływ na sytuację majątkową jego wierzycieli, bo z dniem wydania przez sąd postanowienia o ogłoszeniu upadłości majątek upadłego staje się masą upadłości, która służy zaspokojeniu wierzycieli upadłego (art. 61 puin).

Jeśli mrożonki przed ogłoszeniem upadłości zepsują się, to majątek dłużnika w większości przypadków ulegnie znacznie bardziej dotkliwemu uszczupleniu niż w razie zapłacenia rachunku za prąd. Dlatego nie można uznać, że dłużnik działa ze szkodą dla wierzycieli.

Małe komplikacje

Sytuacja by się skomplikowała, gdyby dłużnik dysponował np. urządzeniami chroniącymi pobliską rzekę przed zanieczyszczeniem. W razie odcięcia źródła prądu urządzenia mogłyby przestać działać i nieczystości dostałyby się do rzeki.

W interesie wierzycieli nie leżałaby wówczas zapłata za prąd, nie miałaby ona bowiem bezpośredniego znaczenia dla chociażby utrzymania majątku dłużnika w niezmienionym stanie. Dlatego możliwe byłoby postrzeganie zapłaty za prąd jako działania na szkodę wierzycieli.

Dłużnikowi może jednak grozić odpowiedzialność karna za  przestępstwa przeciwko środowisku (rozdział XII k.k.). Innymi słowy w każdym wypadku dłużnik odpowiadałby karnie. Taka sytuacja jest oczywiście niedopuszczalna, ponieważ prawo nie może wymagać od swoich adresatów jednoczesnego czynienia i nieczynienia czegoś.

Niewątpliwa kolizja

W przedstawionej sytuacji mamy do czynienia z tzw. kolizją obowiązków. Zgodnie z art. 26 § 5 k.k. należy wówczas odpowiednio stosować przepisy dotyczące stanu wyższej konieczności. Jeżeli kolizja obowiązków dotyczy dóbr różnej wartości, wtedy dłużnik powinien spełnić obowiązek chroniący dobro bardziej wartościowe.

Jeśli obydwa dobra są takiej samej wartości, dłużnik może spełnić którykolwiek z obowiązków. Ważne jest to, aby dobro, w stosunku do którego dłużnik nie spełnia swojego obowiązku, nie przedstawiało wartości oczywiście wyższej.

Dobry miernik

Prawodawca pośrednio wskazał, jak ocenia wartość poszczególnych dóbr chronionych przez prawo karne.

Takim miernikiem jest zagrożenie karą. Jeśli więc popełnienie przestępstwa z  art. 302 § 1 k.k. zagrożone jest karą pozbawienia wolności do  dwóch lat, natomiast ten, kto powoduje zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od trzech miesięcy do lat pięciu (art. 181 § 1 k.k.), to oczywiste że ochrona środowiska naturalnego jest ważniejsza. Dlatego, w podanym przykładzie, dłużnik powinien zapłacić za prąd.

Autor jest współpracownikiem KKG Kubas Kos Gaertner, doktorantem na Wydziale Prawa i Administracji UJ

Czytaj też:

 

Zobacz:

» Firma » Dłużnicy

» Firma » Upadłość i postępowanie naprawcze