Praktyka rynkowa stosowana przez przedsiębiorców wobec konsumentów jest nieuczciwa, jeżeli jest sprzeczna z dobrymi obyczajami i w istotny sposób zniekształca lub może zniekształcić zachowanie rynkowe przeciętnego konsumenta przed zawarciem umowy dotyczącej produktu, w trakcie jej zawierania lub po jej zawarciu. Przykładem takiego zachowania może być zachwalanie własnego produktu jako wyróżniającego się na rynku, lepszego od podobnych produktów konkurentów, posiadającego specyficzne cechy, jeżeli wszystko to nie jest zgodne z prawdą. Jeżeli firma może udowodnić, że wszystkie podawane przez nią dane są prawdziwe, to oczywiście ma do tego prawo, jeżeli jednak próbuje naginać rzeczywistość, może to skończyć się nałożeniem wysokiej kary. Za co? Za naruszenie tzw. zbiorowych interesów konsumentów. Zgodnie bowiem z art. 24 ustawy o ochronie konkurencji ?i konsumentów (DzU z 2007 r. ?nr 50, poz. 331 ze zm.) zakazane jest stosowanie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. Jak wyjaśnia ten przepis, przez taką praktykę rozumie się bezprawne działania przedsiębiorcy, które narusza takie interesy. Bezprawność działania może dotyczyć zarówno naruszenia norm prawnych (np. przepisów konkretnej ustawy lub rozporządzenia), jak ?i norm obyczajowych i moralnych, co nazywa się naruszeniem zasad współżycia społecznego. Artykuł 24 wymienia także przykłady takich zachowań i wskazuje na:

- ?naruszanie obowiązku udzielania konsumentom rzetelnej, prawdziwej i pełnej informacji,

- ?stosowanie nieuczciwych praktyk rynkowych lub czynów nieuczciwej konkurencji.

A to jasno wskazuje na to, że np. reklama produktu, która wprowadza w błąd, może być potraktowana jako praktyka naruszająca zbiorowe interesy konsumentów. Istnieją także przepisy, które precyzują, co należy rozumieć pod pojęciem wprowadzenia w błąd. Zawiera je ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (DzU z 2007 r. nr 171, poz. 1206). Zgodnie z zawartym w niej art. 5 praktykę rynkową uznaje się za działanie wprowadzające w błąd, jeżeli działanie to w jakikolwiek sposób powoduje lub może powodować podjęcie przez przeciętnego konsumenta decyzji dotyczącej umowy, której inaczej by nie podjął. Zgodnie z ust. 2 tego artykułu wprowadzającym w błąd działaniem może być w szczególności:

- ?rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji,

- ?rozpowszechnianie prawdziwych informacji w sposób mogący wprowadzać w błąd,

? ?działanie związane z wprowadzeniem produktu na rynek, które może wprowadzać ?w błąd w zakresie produktów lub ich opakowań, znaków towarowych, nazw handlowych lub innych oznaczeń indywidualizujących przedsiębiorcę lub jego produkt.

0 proc. zanieczyszczeń

Jeden z dystrybutorów węgla ?w reklamie produktu stosował hasło „0 proc. zanieczyszczeń". Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, w odpowiedzi na skargi klientów, wszczął przeciwko firmie postępowanie. Wykazało ono, że ?w praktyce węgiel kamienny o zawartości popiołu 0 proc. nie istnieje, a węgiel sprzedawany przez tego przedsiębiorcę nie może być pozbawiony wszystkich zanieczyszczeń, biorąc pod uwagę stosowane technologie oczyszczania węgla ?i przy uwzględnieniu źródła, z jakiego węgiel ten jest pozyskiwany przez dostawców przedsiębiorcy. W konsekwencji, w ocenie urzędu antymonopolowego, używanie takiego hasła reklamowego było całkowicie nieuprawnione. Miało ono na celu wywołanie w świadomości konsumentów mylnego przeświadczenia, że węgiel sprzedawany przez tego przedsiębiorcę został tak skutecznie oczyszczony, że nie zawiera żadnych zanieczyszczeń, co w świetle informacji uzyskanych od polskich producentów węgla jest praktycznie niemożliwe. Tym samym takie postępowanie przedsiębiorcy może być przykładem reklamy (działania) wprowadzającej w błąd w świetle zacytowanych wyżej przepisów.

Autopromocja
FIRMA.RP.PL

Sprawdzona, pogłębiona i kompleksowa wiedza dla MŚP

CZYTAJ WIĘCEJ

Tylko u nas

Innym przykładem naruszenia przepisów może być reklamowanie produktu jako wyróżniającego się na rynku, gdy nie jest to zgodne z prawdą. W tym przypadku firma posługiwała się hasłem „Tylko ?u nas suchy węgiel". I znów, ?w ocenie urzędu antymonopolowego, wprowadzało to w błąd konsumentów. Używając takiego hasła, przedsiębiorca sugerował, że jedynie przez niego sprzedawany węgiel ma pożądaną wilgotność, węgiel sprzedawany zaś przez konkurencyjnych przedsiębiorców jest nadmiernie zawilgocony. Tymczasem, jak wynika ?z ustaleń UOKiK, hasło to było nieprawdziwe. Przede wszystkim warto zauważyć, że w Polsce działa ponad 26 tys. firm zajmujących się handlem węglem. Tym samym przedsiębiorca musiałby sprawdzić sposób przechowywania towaru u wszystkich i wszędzie stwierdzić, że węgiel jest np. przechowywany na otwartych placach bez przykrycia, aby mieć pewność, że tylko jego węgiel jest suchy. To byłoby praktycznie niewykonalne. A zatem choćby z tego względu firma nie była uprawniona do formułowania tak kategorycznego stwierdzenia i wyróżnienia się w tym zakresie na tle konkurencyjnych przedsiębiorstw. ?W żaden sposób nie można wykluczyć, że inni przedsiębiorcy sprzedający węgiel również mogą mieć w ofercie węgiel o tych samych parametrach wilgotności lub nawet wyższych, czyli także mogą mieć w ofercie węgiel suchy.

Polski czy importowany

Wreszcie przedsiębiorca w swojej reklamie przedstawiał się jako autoryzowany diler Krajowej Spółki Węglowej (spółka cywilna). W ocenie UOKiK użycie w przekazie reklamowym nazwy spółki cywilnej, w której ma miejsce zestawienie określeń „Krajowa" ?i „Węglowa", w zestawieniu z faktem mnogości spółek węglowych i różnorodności ich nazw, może sprawiać wrażenie próby nawiązania do nazw dużych spółek węglowych działających w Polsce (spółek produkujących bądź dystrybuujących hurtowo węgiel kamienny, czyli np. Kompanii Węglowej SA, Katowickiego Holdingu Węglowego SA, Południowego Koncernu Węglowego SA, Jastrzębskiej Spółki Węglowej SA). Wywołanie zaś przekonania, że węgiel pochodzi od jednej z uznanych na polskim rynku spółek produkujących węgiel, sugeruje jednocześnie, że węgiel ten pochodzi z polskich kopalń. Trudno zaś porównywać wymienione wyżej spółki i Krajową Spółkę Węglową s.c. Jedyne podobieństwo między nimi dotyczy bowiem nazwy, która może wywoływać w świadomości konsumentów takie samo przekonanie o jakości węgla i źródle jego pochodzenia geograficznego. Tymczasem potencjał gospodarczy, czas istnienia na rynku, wolumen sprzedaży, liczba odbiorców oraz inne elementy świadczące o pozycji danego przedsiębiorcy na rynku są ?w przypadku ww. spółek węglowych i Krajowej Spółki Węglowej s.c. nieporównywalne, z korzyścią dla tych pierwszych. Istotą takiego działania mogło być wywołanie ?w świadomości konsumentów przekonania, że węgiel sprzedawany przez przedsiębiorcę jest węglem polskim. Przekonanie takie byłoby całkowicie błędne, gdyż jak ustalił UOKiK, cały węgiel sprzedawany przez przedsiębiorcę był węglem pochodzącym ?z importu. Warto także dodać, że równolegle z posługiwaniem się hasłem „Autoryzowany Dealer Krajowej Spółki Węglowej" przedsiębiorca tylko jeden ze swoich produktów opisywał i reklamował jako „ekogroszek import". A to także mogło sugerować, że wszystkie inne produkty są pochodzenia polskiego. Zdaniem UOKiK, używając hasła „Ekogroszek Import", firma jednocześnie informowała, że węgiel nie pochodzi z polskich kopalń. Tym samym brak oznaczenia import w opisie pozostałych sprzedawanych przez przedsiębiorcę asortymentów węgla mogło sugerować, że węgiel ten jest węglem pochodzenia polskiego. A to, jak już zostało wskazane, nie było zgodne z prawdą. Więcej na temat argumentacji samej firmy, jak i urzędu antymonopolowego można przeczytać w uzasadnieniu decyzji (Decyzja UOKiK ?nr RBG 48/2013).

Mniejsza kaloryczność

Postępowanie przeciwko firmie składywęgla.pl zostało wszczęte ?w czerwcu 2013 roku. UOKiK przeanalizował reklamy prasowe spółki, pozyskał także ekspertyzy laboratoryjne oraz opinie polskich producentów węgla. Pozwoliły one ustalić, że węgiel sprzedawany przez przedsiębiorcę nie ma takich parametrów, jakie są wymieniane w reklamach. Ze specjalistycznych badań Inspekcji Handlowej wynika, że przedsiębiorca w reklamach zawyżał kaloryczność sprzedawanego węgla. Takie działanie jest niezgodne z prawem. Wprowadza bowiem w błąd konsumentów.

Przykłady z ustawy

Zgodnie z art. 5 ust. 3 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym wprowadzające w błąd działanie może ?w szczególności dotyczyć:

- ?istnienia produktu, jego rodzaju lub dostępności,

- ?cech produktu, w szczególności jego pochodzenia geograficznego lub handlowego, ilości, jakości, sposobu wykonania, składników, daty produkcji, przydatności, możliwości ?i spodziewanych wyników zastosowania produktu, wyposażenia dodatkowego, testów i wyników badań lub kontroli przeprowadzonych na produkcie, zezwoleń, nagród lub wyróżnień uzyskanych przed produkt, a także ryzyka i korzyści związanych ?z produktem,

- ?obowiązków przedsiębiorcy związanych z produktem, w tym usług serwisowych i procedury reklamacyjnej, dostawy, niezbędnych usług i części,

- ?praw konsumenta, w szczególności prawa do naprawy lub wymiany produktu na nowy albo prawa do obniżenia ceny lub ?do odstąpienia od umowy,

- ?ceny, sposobu obliczania ceny lub istnienia szczególnej korzyści cenowej,

- ?rodzaju sprzedaży, powodów stosowania przez przedsiębiorcę praktyki rynkowej, oświadczeń i symboli dotyczących bezpośredniego lub pośredniego sponsorowania, informacji dotyczących sytuacji gospodarczej lub prawnej przedsiębiorcy lub jego przedstawiciela, w tym jego imienia i nazwiska (nazwy) ?i majątku, kwalifikacji, statusu, posiadanych zezwoleń, członkostwa lub powiązań oraz praw własności przemysłowej ?i intelektualnej lub nagród i wyróżnień.