Skarbówka coraz śmielej sięga w walce z podatnikami po prawo cywilne. Dlaczego w ogóle fiskus chodzi do sądu cywilnego?

Grzegorz Grochowina, menager w KPMG: Gdy okaże się, że minie termin przedawnienia według prawa podatkowego, fiskus sięga po instytucje prawa cywilnego. W sprawie, którą ostatnio zajmował się sąd apelacyjny fiskus uznał, że zwrot podatnikowi nadpłaty był bezpodstawnym wzbogaceniem i poszedł do sądu. Powstał jednak spór czy jest to w ogóle sprawa cywilna – trafił aż do Sądu Najwyższego, ten zaś uznał, że skoro twierdzenia fiskusa zmierzają do tego, że jest to roszczenie cywilnoprawne i takie podaje okoliczności, to jest to sprawa cywilna i należy ją rozpatrywać.

Wyrok jaki zapadł w sądzie apelacyjnym kształtuje korzystną dla podatników zasadę, że fiskus nie jest uprawniony do sięgania po instrumenty prawa cywilnego, zwłaszcza te z którymi łączy się dłuższy 10-letni termin przedawnienia, w sytuacji gdy istnieją narzędzia prawa podatkowego, które pozwalają mu się zabezpieczyć.

W tej konkretnej sprawie sąd apelacyjny uznał, że istniały przepisy prawa podatkowego, które pozwalały fiskusowi się zabezpieczyć. To, że fiskus nie skorzystał z nich leżało po jego stronie. Gdyby jednak podatnikowi przydarzyła się taka sytuacja, że nie ma właściwych przepisów w prawie podatkowym, które pozwalają fiskusowi odzyskać podatek, istnieje luka, która pozwala przejść na grunt prawa cywilnego. Takim przykładem jest skarga paulińska. Sąd Najwyższy wskazuje, że w prawie podatkowym nie ma podstaw prawnych do uzyskiwania tych celów, które daje właśnie skarga paulińska. Stanowisko SN pozwala sądom cywilnym z jednej strony przedstawiać kolejne takie sytuacje, z drugiej zaś ukształtowana jest szeroka wykładnia sprawy cywilnej (może ona opierać się również na zdarzeniach z zakresu prawa administracyjnego). Sąd musi przeanalizować, czy twierdzenia fiskusa mają swoje uzasadnienie w prawie cywilnym.

Myślę, że SN będzie nadal reprezentował pogląd, że sprawa cywilna to taka, która opiera się na zdarzeniach cywilnoprawnych i to się nie zmieni.

Pytany o to, co by się stało gdyby sąd apelacyjny wydał wyrok niekorzystny dla podatnika, odpowiedział, że fiskus uzyskałby szerokie pole do popisu, zwłaszcza w podatku VAT. Na szczęście tak się nie stało.

W ustnych motywach wyroku sądu apelacyjnego – nie ma jeszcze pisemnego uzasadnienia - sędzia sprawozdawca powoływała się na zasadę demokratycznego prawa i tego, że przedawnienie musi tworzyć stabilną sytuację dla podatnika. Mogę wyrazić podziw dla sędziego, który zagadnienie bardzo skrupulatnie przeanalizował.

W omawianych sprawach fiskus ma jednak przewagę. Przedstawia sądom cywilnym zagadnienia z zakresu prawa podatkowego, a to jest domeną fiskusa a nie sędziów w sądzie cywilnym. To jest pewna trudność dla sędziów.

Pewną zachęta dla fiskusa by chodzić do sądów cywilnych jest też to, że jest zwolniony z kosztów sądowych nie musi więc obawiać się – w przeciwieństwie do podatnika – przegranej (w zakresie kosztowym). Skłonność fiskusa do wykorzystywania elementów prawa cywilnego jest więc większa.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Omawiane spory wymagają współpracy prawnika z doradcą podatkowym. Podatnicy nie powinni ich prowadzić sami.

Zobacz wideo: Kiedy fiskus szuka pomocy w sądach cywilnych?