Pracodawcy, którzy skierowali zatrudnionych do pracy w domu, powinni przejrzeć te polecenia i sprawdzić dokładnie, do kiedy ta praca ma być wykonywana.

Bardzo skąpa regulacja pracy zdalnej przewidziana w ustawie antycovidowej dawała i ciągle daje dużą swobodę przedsiębiorcom w decydowaniu kto, kiedy i na jaki okres zostanie oddelegowany do pracy poza biurem. Wielu z nich, nie wiedząc, jak długo trzeba będzie się tak izolować, w decyzjach o skierowaniu do pracy w domu wpisało: „w czasie trwania stanu epidemii”. A ta właśnie została odwołana od poniedziałku przez ministra zdrowia Adama Niedzielskiego.

Czytaj więcej

Nadchodzi koniec ulgowej taryfy koronawirusowej

Nieusprawiedliwiona nieobecność w pracy

Z wyjaśnień Państwowej Inspekcji Pracy do art. 3 ustawy z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem Covid-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (dalej: przepisy antycovidowe) wynika, że skierowanie do pracy zdalnej następowało na podstawie polecenia pracodawcy.

Ustawa nie wskazuje jednak, w jakiej formie to polecenie powinno być wydane, więc nawet ustnie, co teraz może mieć ogromne znaczenie, gdy przełożony i załoga będą musieli ustalić kto, co i kiedy powiedział i co miał na myśli. Nie wszyscy pracodawcy potwierdzili to polecenie na piśmie lub w służbowym e-mailu.

Są też i takie przypadki, gdy pracodawca potwierdził okres polecenia pracy zdalnej, obligując zatrudnionych do zachowania dystansu tylko w czasie stanu epidemii Covid-19.

– To nie jest tak, że pracodawca może teraz ukarać dyscyplinarnie pracowników, bo nie wrócili w poniedziałek do pracy – komentuje Rafał Kania, partner w Kancelarii Sendero. – Gdyby jednak po zdezaktualizowaniu się tych poleceń pracodawca wezwał załogę do pracy i ktoś się nie stawił w biurze, to przełożony ma już pełne spektrum kar do wykorzystania za taką nieuzasadnioną nieobecność. Trzeba jednak pamiętać, że komunikacja pomiędzy pracodawcą a pracownikiem ma tu zasadnicze znaczenie. I na taką komunikację będą też zwracały uwagę sądy, gdyby doszło do sporu między zatrudnionym i pracodawcą, czy obowiązki pracownika podczas powrotu z pracy zdalnej były należycie wykonywane.

Obecnie obowiązujące przepisy nie przewidują bowiem sposobu odwołania takich pracowników z pracy zdalnej.

Czytaj więcej

Koniec stanu epidemii. Jakie będą skutki podatkowe dla firm?
Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Firmy chcą widzieć swoich pracowników

Część zamieszania z powrotem zatrudnionych zdalnie do pracy stacjonarnej po odwołaniu stanu epidemii wynika też z tego, że część przedsiębiorców chce powrotu swoich pracowników. Szukają jednak pretekstu do takiej niemile widzianej przez większość zatrudnionych operacji.

W takiej sytuacji wielu przedsiębiorcom wygodniej wskazać ministra zdrowia jako odpowiedzialnego za decyzję o ich powrocie do pracy stacjonarnej, niż brać ciężar takiej decyzji na siebie.

Tym bardziej że przepisy antycovidowe nie określają maksymalnego okresu wykonywania pracy zdalnej. Decyzja należy do pracodawcy. Z wytycznych Państwowej Inspekcji Pracy wynika, że pierwotnie określony czas świadczenia pracy zdalnej może być skracany lub wydłużany. Obowiązkiem pracownika jest zaś stosowanie się do poleceń pracodawcy.

Szczególną uwagę na swoje polecenia pracy zdalnej powinni zwrócić także funkcjonariusze służb wymienionych w przepisach o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Służby Ochrony Państwa, Państwowej Straży Pożarnej, Służby Celno-Skarbowej i Służby Więziennej oraz ich rodzin.

W myśl art. 3 ust. 2 przepisów antycovidowych mają do nich zastosowanie wszystkie zasady pracy zdalnej dotyczące cywilnych pracowników.

Opinia dla "Rzeczpospolitej"
Grzegorz Ruszczyk, partner w kancelarii Zawirska Ruszczyk

Z formalnego punktu widzenia polecenia pracy zdalnej przewidujące skierowanie do pracy w domu na czas stanu epidemii od 16 maja straciły ważność i zatrudnieni powinni powrócić do pracy stacjonarnej. Pierwotnie obowiązujące przepisy antycovidowe, które dały możliwość skierowania zatrudnionych do takiej pracy, nie przewidywały trybu jej odwołania. Dopiero wyjaśnienia Państwowej Inspekcji Pracy wskazały, że skierowanie do pracy zdalnej odbywa się w formie polecenia, które można odwołać. Wynika to z przepisów. Ale mamy inną sytuację – wydania polecenia pracy zdalnej w warunkach, które zostały odwołane. Takie polecenie staje się nieaktualne, gdy ziści się określona w nich przesłanka. A w części firm był to stan epidemii. Tak się składa, że coraz więcej przedsiębiorców rozważa przywrócenie pracy stacjonarnej. Może się więc okazać, że będą chcieli wykorzystać odwołanie stanu epidemii do powrotu zatrudnionych do biur.