O szczepieniu przeciwko Covid-19 rozmawia się dziś w sytuacjach towarzyskich i zawodowych, choć jest to informacja stanowiąca element życia prywatnego. I choć brakuje przepisów penalizujących takie pytania, w niektórych sytuacjach mogą być podstawą pozwu.

Wrażliwe w internecie


Choć fakt zaszczepienia się jest informacją wrażliwą dotyczącą zdrowia, pytania kolegów z pracy, czy przyjęliśmy szczepionkę, nie łamią RODO.

Czytaj więcej

RPO do premiera o ograniczeniach dla niezaszczepionych: tak, ale w ustawie

– Jego przepisów nie stosuje się bowiem do tzw. celów osobistych i domowych – tłumaczy Paweł Litwiński, adwokat, wspólnik w kancelarii Barta Litwiński. I dodaje, że problem zaczyna się dopiero wówczas, gdy dane te zostają upublicznione, np. w internecie. 


– Jeśli któryś z pracowników pisze w nim, że pani czy pan X nie zostali zaszczepieni, będziemy mieć do czynienia z rozpowszechnianiem wrażliwych danych zdrowotnych, co podlega przepisom RODO. Plotki, że ktoś się nie zaszczepił, mogą stanowić wyłącznie przedmiot pozwu o naruszenie dóbr osobistych w sądzie cywilnym. Plotkując, że ktoś nie został zaszczepiony, naruszamy jego strefę prywatną i musimy się liczyć, że adresat będzie chciał temu przeciwdziałać. Ale to przeciwdziałanie jest trudne i skierowanie sprawy do sądu będzie należało do rzadkości – dodaje mec. Paweł Litwiński.

Mecenas Rafał Kania, partner w Kancelarii Sendero, uważa, że zarówno współpracownicy, jak i pracodawca mają prawo wiedzieć, czy pracująca z nimi osoba została zaszczepiona: 


– Inaczej niż wielu moich kolegów prawników nie uważam, że informacja, czy ktoś się zaszczepił, musi być objęta ścisłą tajemnicą. Według mnie pracodawca ma prawo do tej wiedzy, chociażby dlatego, że zgodnie z prawem pracy musi zapewnić bezpieczeństwo pracownikom. Przepisy mówią o dbałości o dobro zakładu pracy, który tutaj stanowi pewną wspólnotę – mówi mec. Rafał Kania. 


Kwestia kultury


– Rolą pracodawcy jest właściwie zarządzać informacją o szczepieniu i nie dopuszczać do nękania pracowników. Ma obowiązek przestrzegać zasad antymobbingowych – zastrzega mec. Kania.


Mecenas Jolanta Budzowska, radca prawny reprezentująca poszkodowanych pacjentów, podkreśla, że nie ma obowiązku odpowiadania na pytanie współpracowników, czy jesteśmy zaszczepieni. 


– To pytanie z obszaru najbardziej wrażliwych informacji o człowieku, a jego zadanie podlega ocenie według kryterium kultury osobistej pytającego i poszanowania prywatności. Od nas zależy, czy wykażemy się asertywnością, odmawiając odpowiedzi – dodaje mec. Budzowska.

Magdalena 
Rycak, radca prawny, partner w Rycak Kancelaria Prawa Pracy i HR

Opinia dla "Rzeczpospolitej"

Pracownicy nie mają obowiązku odpowiadać na pytania kolegów, czy są zaszczepieni, nie muszą także mówić, dlaczego nie poddali się szczepieniu. 
Jeżeli jednak pozostali współpracownicy zaczynają taką osobę izolować i doprowadzać ją do zaniżonej oceny własnej przydatności zawodowej, takie zachowania mogą zostać uznane za mobbing. Musi jednak zostać spełniony szereg dodatkowych warunków, takich jak ostracyzm, celowe niedawanie rozwijającej pracy. 
Kolejnym warunkiem jest czas: takie zachowanie ze strony współpracowników musi być uporczywe i długotrwałe. 
Samo powiedzenie komuś, że przez swoje niezaszczepienie naraża współpracowników i ich rodziny na zachorowanie, nie nosi znamion mobbingu ani dyskryminacji.