Przedsiębiorcy, którzy mają teraz niskie dochody i nie zależy im na podatkowych kosztach, mogą zwolnić tempo rozliczania środków trwałych. Fiskus potwierdza, że w obniżce stawek amortyzacji nie ma nic podejrzanego, a przesunięcie kosztów na przyszłe lata jest dozwolonym działaniem. Tak wynika z opinii zabezpieczającej wydanej przez szefa Krajowej Administracji Skarbowej. Powinna ucieszyć wszystkie firmy, które dopasowują koszty do swojej sytuacji finansowej. O opinię wystąpiła spółka, która wykorzystywane w działalności gospodarczej środki trwałe do tej pory amortyzowała na ogólnych zasadach. Planuje jednak obniżenie stawek amortyzacji. Dlaczego? Ma do rozliczenia straty z lat ubiegłych, a także odsetki. Niepotrzebne jej więc są teraz wysokie podatkowe koszty z amortyzacji. Stawki podwyższy w następnych latach, kiedy podatkowe odpisy bardziej jej się przydadzą.

Czytaj także:

Amortyzacja: jeśli firma nie płaci podatku przez epidemię, może przesunąć koszty na przyszłe lata

Przepisy pozwalają

Czy takie działanie jest dozwolone? Spółka nie ukrywa, że obniżanie i podnoszenie stawek amortyzacji firmowego majątku ma jej dać korzyści podatkowe. Fiskus nie miał jednak nic przeciwko. Potwierdził, że przepisy pozwalają na obniżanie i zwiększanie, w zależności od potrzeb, stawek amortyzacji. Przyznał, że zaplanowanie amortyzacji jest sposobem na zarządzanie podatkowymi kosztami przedsiębiorstwa. Dzięki temu firma ma wpływ na wysokość swoich obciążeń. Może odsunąć w czasie powstanie zobowiązania lub obniżyć je. Takie planowanie nie jest jednak sztucznym działaniem, mającym na celu unikanie opodatkowania (opinia zabezpieczająca nr DKP2.8011.13.2020).

Przypomnijmy, że takie opinie chronią przed zastosowaniem przez skarbówkę klauzuli obejścia prawa, czyli przepisów pozwalających podważać transakcje dające podatkowe korzyści. Klauzula obowiązuje od 15 lipca 2016 r. Do końca 2018 r. pozwalała kwestionować operacje dające korzyści powyżej 100 tys. zł rocznie. Od 1 stycznia 2019 r. limitu już nie ma. Skarbówka może więc podważyć każdą transakcję dającą nawet minimalne oszczędności podatkowe.

Opinia zabezpieczająca przed zastosowaniem klauzuli obejścia prawa kosztuje 20 tys. zł. Trzeba czekać na nią nawet pół roku.

Działalność w strefie

Ministerstwo Finansów poinformowało „Rzeczpospolitą", że do 11 grudnia szef KAS wydał 25 opinii zabezpieczających. Znaczna ich część dotyczy właśnie obniżek stawek amortyzacji.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Wcześniej występowały o nie firmy, które korzystają ze zwolnienia z podatku, np. działające w specjalnej strefie ekonomicznej. Argument za obniżką był podobny, jak w sprawie opisanej wyżej: chcemy przenieść koszty na czas, kiedy będą bardziej potrzebne. Czyli na okres, w którym firma będzie już opodatkowana.

Fiskus w tych sprawach także przyznawał, że obniżka stawek amortyzacji skutkująca przesunięciem podatkowych kosztów na przyszłe lata nie jest sprzeczna z celem ustawy o CIT. Artykuł 16i ust. 5 na nią zezwala. Jest to sposób na zachowanie kosztu na czas, kiedy firma będzie mogła go uwzględnić przy obliczaniu podatku. Dzięki tej możliwości dokona optymalnego dla niej wyboru zasad rozliczania odpisów amortyzacyjnych (np. opinia zabezpieczająca nr DKP3.8011.14.2020).

Będą zmiany dla zwolnionych z podatku

Żonglowanie stawkami dla niektórych firm niedługo się jednak skończy. Od Nowego Roku obniżki stawek amortyzacyjnych nie będzie można zastosować w okresie zwolnienia z podatku. Albo w czasie rozliczania się ryczałtem płaconym od przychodów (bez odliczania kosztów). Tak wynika z nowelizacji ustaw o PIT, CIT i ryczałcie (Dz.U. z 2020 r., poz. 2123).

Ograniczenie nie dotyczy jednak firm, które nie korzystają ze zwolnienia z podatku albo ryczałtu. One nadal będą mogły obniżać stawki amortyzacji. Powinni się nad tym zastanowić zwłaszcza ci przedsiębiorcy, którzy w czasie epidemii koronawirusa ponieśli straty i podatkowe koszty przydadzą im się dopiero za kilka lat.

Firma, która dokonuje odpisów amortyzacyjnych co miesiąc, może przejść na niższe stawki w przyszłym roku. Większe możliwości manewru mają przedsiębiorcy, którzy naliczają amortyzację kwartalnie albo rocznie.

Trzeba też podkreślić, że wspomniana nowelizacja dotyczy tylko środków trwałych wprowadzonych do ewidencji po 31 grudnia 2020 r. Firma korzystająca ze zwolnienia z podatku (bądź ryczałtu) nie zastosuje do nich obniżonych stawek amortyzacji. Środki trwałe ujęte w ewidencji wcześniej może amortyzować na starych zasadach. Czyli z prawem do obniżki stawek.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Grzegorz Kuś, radca prawny i doradca podatkowy w PwC

Przepisy pozwalają na obniżkę stawek amortyzacji. Od 2021 r. nie będzie jednak można tego robić w okresie zwolnienia z podatku środków trwałych wprowadzonych do ewidencji po 31 grudnia 2020 r. Ograniczenie dotknie głównie firm działających w specjalnych strefach ekonomicznych albo Polskiej Strefie Inwestycji. A także korzystających z innych zwolnień, np. organizacje pożytku publicznego. Czy za takie zwolnienie z podatku można uznać estoński CIT? Uważam, że nie. Estoński CIT to forma rozliczenia polegająca na zawieszeniu opodatkowania aż do wypłaty zysku. Patrząc systemowo na przepisy, moim zdaniem nie jest to zwolnienie. Tak więc spółka, która skorzysta z estońskiego CIT, powinna mieć prawo do obniżania stawek amortyzacji, z zastrzeżeniem specyficznych dla tego mechanizmu reguł prowadzenia ksiąg. Oczywiście musi przeanalizować, czy przy tej formie rozliczenia obniżka ma sens.