Przedsiębiorcy mają jeszcze tydzień (termin wypada 22 lutego) na wpłatę pierwszej zaliczki na PIT/CIT. Epidemia koronawirusa wpłynęła jednak na sytuację finansową wielu firm i powinny się zastanowić, czy nie warto zmienić formuły rozliczeń ze skarbówką.

Najwygodniejsze dla przedsiębiorców są zaliczki uproszczone. Nie muszą ich liczyć co miesiąc, płacą fiskusowi stałą kwotę (rozliczający PIT odliczają jeszcze część składki zdrowotnej). Sęk jednak w tym, że zaliczki uproszczone są obliczane od dochodu (w CIT od podatku) za 2019 r. Czyli jeszcze z czasów przed koronawirusem. Jeśli firmie w czasie epidemii spadają dochody (choćby przez obowiązujące obostrzenia), nie opłaca jej się odprowadzać zaliczek liczonych od wskaźników z 2019 r. Sporo bowiem nadpłaci fiskusowi. I odzyska pieniądze dopiero po złożeniu zeznania rocznego (w którym wykaże nadpłatę do zwrotu).

Czytaj także: Ustawa antykryzysowa: z uproszczonych zaliczek na PIT można zrezygnować

Decyzja na cały rok

Nie wszyscy przedsiębiorcy jednak tracą na epidemii koronawirusa.

– Niektóre branże, np. informatyczna, kurierska czy e-commerce, wręcz zyskały. Im z kolei mogą się nie opłacać zaliczki zwykłe, czyli liczone od bieżącego dochodu. Jeśli mają teraz większe zyski, lepiej płacić zaliczki uproszczone, czyli obliczane na podstawie dochodu bądź podatku z 2019 r. Dzięki temu skredytują się u fiskusa. Podatek będą musiały dopłacić dopiero w przyszłym roku – tłumaczy Grzegorz Gębka, doradca podatkowy w kancelarii GTA.

Co zrobić, żeby zmienić w tym roku zasady odprowadzania zaliczek?

– Przedsiębiorcy nie muszą już składać w tej sprawie zawiadomienia w urzędzie skarbowym. Jeśli jednak zaczną płacić w lutym zaliczki w określonej formule, muszą już być konsekwentni. Nie można w trakcie roku przeskakiwać z jednych na drugie, może się to bowiem skończyć powstaniem zaległości wobec urzędu skarbowego – podkreśla Grzegorz Gębka.

Marek Kończak, radca prawny w kancelarii Ożóg Tomczykowski, przypomina, że tarcza antykryzysowa wprowadziła wyjątek od tej zasady. Ci, którzy płacili zaliczki uproszczone, mogli w trakcie zeszłego roku przejść na normalne. Dotyczyło to małych podatników, czyli firm mających roczne przychody do 2 mln euro. Pod warunkiem, że ponieśli negatywne konsekwencje ekonomiczne epidemii koronawirusa.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

– Ta preferencja nie została jednak przedłużona na 2021 r. – mówi Marek Kończak.

Wniosek o ograniczenie poboru

Tym, którzy się zagapią i zaczną płacić niekorzystne dla siebie zaliczki, pozostaje jeszcze wnioskowanie, na podstawie art. 22 § 2a ordynacji podatkowej, o ograniczenie ich poboru. We wniosku trzeba uprawdopodobnić, że zaliczki będą niewspółmiernie wysokie w stosunku do rocznej daniny.

Pamiętajmy też, że zaliczki uproszczone nie przysługują nowym firmom ani tym, które w poprzednich latach nie wykazały dochodu bądź podatku. Z kolei ci, co płacą normalne, mogą zdecydować się na kwartalne rozliczenie. Ten przywilej przysługuje małym podatnikom oraz rozpoczynającym działalność.

Nie trzeba płacić zaliczki, jeśli nie przekracza 1 tys. zł. Dotyczy to tych, którzy odprowadzają zwykłe (miesięczne lub kwartalne). Płacącym w uproszczony sposób ta preferencja nie przysługuje.

Liniowy czy skala

Przedsiębiorcy powinni się też zastanowić, oprócz formuły zaliczek, nad sposobem opodatkowania swoich dochodów z działalności. Szerzej pisaliśmy o tym w „Rzeczpospolitej" z 28 grudnia 2020 r. Na przykład o zmianie powinny pomyśleć osoby, które są na podatku liniowym i tracą na epidemii. Jeśli nie zanosi się na poprawę ich sytuacji finansowej, muszą przeliczyć, czy jest sens trzymać się liniowego PIT i czy nie lepiej przejść na skalę.

– O zmianie formy rozliczenia swoich dochodów w nowym roku należy poinformować fiskusa. Trzeba to zrobić do 20. dnia miesiąca następującego po uzyskaniu pierwszego przychodu. Jeśli więc właściciel firmy wystawi pierwszą fakturę w styczniu, zawiadomienie powinien przesłać do 22 lutego, bo 20 przypada w sobotę – tłumaczy Grzegorz Gębka.

Rafał Ciołek doradca podatkowy, partner w Andersen

Odprowadzane przez przedsiębiorców zaliczki są wpłatami na poczet rocznego podatku. Nie można lekceważyć obowiązku ich uiszczania, gdyż zgodnie z ordynacją podatkową traktuje się je tak jak podatek. Oznacza to, że niezapłacenie albo zaniżenie zaliczki na PIT/CIT powoduje powstanie zaległości, od której naliczane są odsetki za zwłokę. Tylko jednak do momentu złożenia zeznania rocznego. Tak wynika z art. 53a ordynacji podatkowej. Po złożeniu deklaracji rocznej fiskus nie może już dochodzić niezapłaconych bądź zaniżonych zaliczek. Przestaje też naliczać od nich odsetki za zwłokę. W zeznaniu porównujemy kwoty wpłaconych zaliczek ze zobowiązaniem za cały rok. Jeśli wynika z niego, że przedsiębiorca musi dopłacić fiskusowi i nie zrobi tego w terminie, niezapłacona kwota staje się zaległością podatkową. Od następnego dnia po terminie nalicza się od niej odsetki.