Zasada in dubio pro tributario znajduje się w prezydenckim projekcie nowelizacji ordynacji podatkowej, nad którym pracują już posłowie. Pierwotnie rząd nie widział potrzeby jej wprowadzenia, ale zmienił zdanie. O zasadzie mają się też wypowiedzieć obywatele. W referendum odpowiedzą na pytanie, czy są za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika. Uczestnicy debaty „Rzeczpospolitej" nie mają wątpliwości, że takie podejście jest potrzebne.

Janusz Cichoń, wiceminister finansów:

Od samego początku, kiedy klauzula rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatników pojawiła się w formule projektu prezydenckiego, podkreślaliśmy, że jest to ze wszech miar słuszna idea. Podpisujemy się pod nią obiema rękami. Mówiłem to także podczas dyskusji w Sejmie, podkreślając jednocześnie, że mamy wiele wątpliwości. Dotyczą one zwłaszcza tego, gdzie ona powinna być umieszczona w ordynacji podatkowej i jak powinna zostać zredagowana.

Te obawy podzielili eksperci sejmowi, największe autorytety, jeśli chodzi o ogólne prawo podatkowe, m.in. prof. Dzwonkowski, prof. Etel, prof. Gomułowicz czy prof. Dembowska-Romanowska. Wszyscy wskazują na to, że ta propozycja jest obarczona pewnymi wadami i trzeba nad nią trochę popracować. Wygląda na to, że te uwagi wziął sobie do serca również prezydent i jego kancelaria, bo w propozycji referendalnej brzmienie proponowanego przepisu zostało zmodyfikowane.

Tomasz Beger, doradca podatkowy:

Cieszy mnie ta otwartość ministerstwa na wprowadzenie tej reguły. Nie będę jednak ukrywał, że do ostatecznej jej formy mam wiele zastrzeżeń. Przede wszystkim obawiam się, że te niedające się usunąć wątpliwości będą pojawiać się dopiero na etapie postępowania sądowoadministracyjnego. Bo organ podatkowy zazwyczaj jest pewien, jak rozumieć prawo podatkowe.

Jacek Bajger, doradca podatkowy:

Zgadzam się. Przede wszystkim trzeba będzie określić, jaka ma być rola klauzuli. Czy należy traktować ją szeroko, otwierając wielką furtkę do rozstrzygania na korzyść podatnika każdej wątpliwości, przeciwko czemu z pewnością będzie protestować resort finansów? Czy też należy ograniczyć jej stosowanie tylko do wyjątkowych sytuacji, biorąc pod uwagę, że żyjemy w państwie prawa, w którym konieczność ponoszenia pewnych obciążeń i wypełniania obowiązków jest sytuacją naturalną? Dlatego skutki wprowadzenia tej zasady nie powinny przekreślać jednego z podstawowych obowiązków, jakim jest płacenie podatków.

Co do zasady jestem jednak przekonany, że klauzula powinna być, a o tym, jak ma wyglądać, należy rozmawiać. Nawet dopuszczając możliwość pewnych modyfikacji już po jej wprowadzeniu do ordynacji podatkowej. Żaden przepis nie jest od początku idealny. Myślę, że wszyscy chcemy, żeby in dubio pro tributario stała się naczelną zasadą polskiego prawa podatkowego.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Andrzej Nikończyk, doradca podatkowy:

Biorąc pod uwagę harmonogram prac nad dużą nowelizacją postępowania podatkowego, której wejście w życie zaplanowano ok. 2018 r., cieszę się, że resort finansów samą zasadę in dubio pro tributario chce wprowadzić wcześniej. Boję się, że zasady w formie proponowanej przez projekt prezydencki nie zmienią jakościowo sytuacji polskich podatników. Problemem są spory podatkowe i trwanie w nich trzy–cztery lata, kłopoty, jakie się z tym wiążą, np. z płynnością finansową, płatnościami, bankami. I jeśli ta zasada nie zacznie działać już na najniższym poziomie, czyli na poziomie organu podatkowego, kontroli podatkowej czy czynności sprawdzających, niewiele się zmieni.

Tomasz Beger:

Chciałbym dotknąć dość ulotnego aspektu proponowanej zasady, jakim jest korzyść podatnika. Mogę sobie wyobrazić, że dwie strony transakcji będą widziały ją inaczej (np. jedna będzie obstawać przy opodatkowaniu VAT, druga wręcz przeciwnie). I tu pojawia się pytanie, co wówczas. Czy „korzyść" ma być przypisana do jednego z podatników, czy może do obu równocześnie?

Andrzej Nikończyk:

Moim zdaniem w tym przypadku mamy do czynienia z sytuacją, gdy ta korzyść będzie traktowana indywidualnie. Rozumiem więc, że to od podatnika będzie zależało, co uzna dla siebie za korzystne. To, co dla 99 proc. będzie optymalne, dla jednego procentu – nie. W takim przypadku zasada rozstrzygania wątpliwości nakaże nam rozstrzyganie na korzyść wątpliwości inaczej niż w stosunku do tych 99 proc. podmiotów. Oczywiście przy założeniu, że sam przepis jest niejasny.

Jacek Bajger:

Zwróćmy uwagę na jeszcze jedną kwestię. Właściwie chcę przestrzec przed stawianiem znaku równości między zasadą rozstrzygania wątpliwości podatkowych na korzyść podatnika a zasadą prawa karnego rozstrzygania wątpliwości na korzyść oskarżonego. I niebezpiecznego moim zdaniem doszukiwania się tutaj podobieństw. Jeśli chodzi bowiem o prawo karne, to mamy do czynienia z sytuacją, gdy ktoś jest już o coś oskarżany. Inaczej będzie w prawie podatkowym. Chcemy, żeby podatnik nie był z góry traktowany jako ktoś, kto zrobił coś złego, ale tylko żeby wszelkie wątpliwości interpretacyjne związane ze stosowaniem przepisów podatkowych były rozstrzygane z korzyścią dla niego. Taka zmiana podejścia na dalszą metę będzie korzyścią dla wszystkich, także dla pewności obrotu i dla samego fiskusa.

Janusz Cichoń:

Zakładam wręcz zalecenie Rady Ministrów, że powinniśmy szybko procedować nad klauzulą łącznie z dużą nowelą ordynacji podatkowej przygotowaną przez rząd. Jestem przekonany, że w ciągu paru tygodni ordynacja podatkowa z klauzulą in dubio pro tributario wyjdzie z Sejmu.

Jesteśmy na etapie konsultacji międzyresortowych i społecznych. Mamy nadzieję, że do końca sierpnia zostaną przygotowane ogólne założenia nowej ustawy. I będzie ona ujmowała równowagę między interesem indywidualnego podatnika a interesem publicznym.

Powiedzieli dla „Rzeczpospolitej"

Janusz Cichoń | wiceminister finansów

Konkret polega na tym, że zapisujemy klauzulę rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatników w wersji bliskiej propozycji prezydenckiej. Trzeba jednak pamiętać, że to nie ja będę ją ostatecznie redagował. Dziś to parlament jest gospodarzem procedowania nad tym przedłożeniem. Znam opinie posłów i wiem, ze skłaniają się do tego, żeby propozycję poprzeć. Znając stanowisko rządu, będę zwracał uwagę na to, że formuła zaproponowana w referendalnym pytaniu jest do zaakceptowania niemalże wprost i można ją w ordynacji podatkowej umieścić. Pewnie nie w formule art. 2, może w innym miejscu ordynacji podatkowej. Warto zwrócić uwagę, że w sztandarowym projekcie rządu, tj. nowej ordynacji podatkowej, która jest wprawdzie na początkowym etapie, ale kierunkowe założenia już mamy, zasada rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatników też się znalazła. Mamy tam pełen katalog zasad podatkowych, których z pewnością w obecnej ordynacji podatkowej brakuje.

Tomasz Beger | doradca podatkowy, partner w RSM Poland

Cieszę się, że Ministerstwo Finansów opowiada się za tym, żeby klauzula rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatników już teraz trafiła do ordynacji podatkowej, bez czekania na nowe otwarcie w postaci dużej nowelizacji. Jednocześnie wszyscy chyba mamy świadomość, iż wprowadzenie tej zasady samo w sobie spowoduje problemy interpretacyjne. Dlatego im szybciej ta zasada pojawi się jako norma prawna, tym więcej będzie czasu na przemyślenie i weryfikację, jak ona zadziała w praktyce. Pozwoli to na dokonanie ewentualnych korekt już w ramach nowej ordynacji podatkowej. Biorąc pod uwagę obecnie zaproponowaną formę klauzuli, nasze wątpliwości dotyczą przede wszystkim tego, co kryje się pod pojęciem „niedające się usunąć wątpliwości". Wszyscy mamy obawy, że opatrzone tym atrybutem wątpliwości będą się pojawiać dopiero na etapie postępowania sądowoadministracyjnego. Zastanawiające jest też to, co będzie rozumiane przez „korzyść podatnika".

Jacek Bajger | doradca podatkowy, partner w KPMG

Klauzula rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatników wywołuje wiele emocji. Warto zwrócić uwagę, że już teraz słyszy się głosy kontestujące to, czego jeszcze nie ma. Rzeczywiście obawy mogą dotyczyć sędziów sądów administracyjnych. I mogą się okazać słuszne, ponieważ istnieje duże ryzyko, że klauzula nie będzie stosowana na poziomie postępowań podatkowych, ale dopiero wtedy, gdy spór trafi na wokandę. Urzędnicy, którzy stosują prawo, nie mają raczej wątpliwości. Pojawiają się one natomiast przy różnicy poglądów, która z punktu widzenia interpretowania niektórych przepisów jest absolutnie naturalna. Inaczej ten sam przepis może być postrzegany przez fiskusa, a inaczej przez podatnika. Oczywiście każdy będzie patrzył z korzyścią dla siebie. I tu jest ta różnica. Odnośnie do klauzuli diabeł tkwi w szczegółach. Wszystko zależy od tego, jak zdefiniujemy wątpliwość, na czym ona ma polegać, kiedy można mówić o korzyści, którą ktoś może osiągnąć, i co jest tą korzyścią.

Andrzej Nikończyk | doradca podatkowy, partner w KNDP, przewodniczący Rady Podatkowej Konfederacji Lewiatan

Trochę mnie martwi, że resort finansów rozważa wprowadzenie klauzuli nie do zasad ogólnych, ale w jakieś inne miejsce. Wyobrażam sobie, że może chodzić np. o przepisy dotyczące zasad ogólnych postępowania podatkowego. Takie rozwiązanie wykluczy możliwość stosowania zasady do innych postępowań, np. interpretacyjnego. W praktyce podatnik, który wystąpi o udzielenie interpretacji np., czy ma koszt, dowie się, że go nie ma. A potem w postępowaniu wymiarowym okaże się, że ma do niego prawo, bo wątpliwości będzie trzeba rozstrzygać na jego korzyść. To spowoduje tworzenie dwóch obszarów interpretacyjnych. W debacie sejmowej duża część ekspertów podnosiła, że ta klauzula jest zbędna. Padały argumenty, że konstytucja nie pozwala na stosowanie przepisu, który nie podlegałby wykładni zasadniczej. Po prostu należałoby go pominąć. Niemniej uważam, że wprowadzenie tej zasady do ordynacji podatkowej jest słuszne.