Resorty zdrowia i sprawiedliwości są bowiem odpowiedzialne za przygotowanie projektu nowelizacji ustawy – Prawo farmaceutyczne, w którym znaleźć się mają przepisy o nowej opłacie. Projekt zakłada, że  apteki, punkty apteczne, hurtownie farmaceutyczne oraz wytwórcy i importerzy produktów leczniczych mieliby płacić roczną opłatę proporcjonalną do wielkości swojej działalności. 

Zgodnie z projektem, mają obowiązywać następujące stawki opłaty:

- 250 zł od zezwolenia na prowadzenie punktu aptecznego;

- 500 zł od zezwolenia na prowadzenie apteki ogólnodostępnej;

- 1000 zł od zezwolenia na prowadzenie hurtowni farmaceutycznej albo od wpisu do Krajowego Rejestru Pośredników w Obrocie Produktami Leczniczymi;

- 3000 zł od zezwolenia na wytwarzania lub import produktów leczniczych albo od wpisu do Krajowego Rejestru Wytwórców, Importerów oraz Dystrybutorów Substancji Czynnych.

Ale to nie wszystko. Opłata roczna miałaby być powiększona o 0,02 proc. przychodu rocznego uzyskanego w poprzednim roku podatkowym tj. o 20 zł od każdych 100 tysięcy złotych rocznego przychodu. Z powiększenia byliby zwolnieni jedynie mikroprzedsiębiorcy.

Czytaj więcej

Aptekarz jako funkcjonariusz publiczny? Jest projekt ustawy

Prezydium Naczelnej Rady Aptekarskiej uważa, że opłata roczna ma obejmować podatek od posiadania zezwoleń oraz podatek od przychodu z działalności objętej zezwoleniami.

„Zważywszy na obecną, bardzo trudną sytuację ekonomiczną podmiotów prowadzących apteki ogólnodostępne i punkty apteczne, spowodowaną szeregiem zaniechań legislacyjnych, w tym dotyczących niewłaściwego unormowania sposobu naliczania oraz wysokości marż detalicznych, negatywne skutki wprowadzenia dodatkowej opłaty rocznej dotkną przede wszystkim pacjentów, ponieważ podmioty zobowiązane do uiszczania opłat zmuszone będą do przerzucania kosztów nowego podatku na osoby korzystające z usług aptek i punktów aptecznych” - czytamy w  opublikowanym stanowisku Prezydium NRA.

NRA uważa, że pomysł jest niewłaściwy, a wprowadzenie daniny odbije się ostatecznie na pacjentach. Zwraca też uwagę, że opłata o wartości  0,02 proc. przychodu oznacza w istocie podwójne opodatkowanie tych samych przychodów uzyskiwanych przez podmioty inne niż mikroprzedsiębiorcy.

Zdaniem samorządu aptekarzy, opłata narusza konstytucyjną zasadę równości wobec prawa oraz zakaz dyskryminowania w sferze gospodarczej. Nie będą jej bowiem płacić takie podmioty sprzedające leki jak stacje benzynowe, sklepy spożywcze czy sklepy zielarskie.

Propozycję skomentował również Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej w rozmowie z "Rynkiem Zdrowia" . Współfinansowanie nadzoru nad obrotem nazwał "pewnego rodzaju haraczem".

- Apteki mają same sobie zapłacić za funkcjonowanie urzędu państwowego. Przecież już dzisiaj płacą 15 tys. zł za zezwolenie na prowadzenie apteki. Ponoszą bardzo wysokie koszty za każdą zmianę, kiedy na przykład właścicielka apteki  zmienia nazwisko albo zostaje zmieniona nazwa ulicy, przy której mieści się apteka.