Ministerstwo Finansów rozważa jednoinstancyjne postępowanie podatkowe. Generalnie od decyzji fiskusa przysługiwałaby skarga do sądu administracyjnego. Sprawy nie badałby już organ odwoławczy, np. izba skarbowa. Eksperci alarmują, że to ograniczy podatnikom możliwość obrony.

Nie dla dowodów

– To bardzo zły pomysł – uważa Krzysztof Musiał, doradca podatkowy, partner w kancelarii Musiał i Partnerzy. Zauważa, że obecnie w połowie spraw po wydaniu decyzji przez organ pierwszej instancji pojawia się konieczność uzupełnienia dowodów. Zazwyczaj dopiero wtedy podatnik dowiaduje się, jaki stan faktyczny ustalił fiskus i jak go przełożył na stan prawny.

Podobnie uważa Mariusz Korzeb, doradca podatkowy, ekspert Pracodawców RP.

– Często decyzje organów skarbowych oparte są na niepełnym materiale dowodowym. Dlatego postępowanie odwoławcze jest istotne, bo podatnik ma realną szansę przedstawienia istotnych okoliczności faktycznych i dowodów. Rezygnacja z dwuinstancyjnego trybu odbierze im możliwość obrony – podkreśla ekspert.

Dzisiejsza procedura sądowoadministracyjna praktycznie wyklucza możliwość przeprowadzania postępowania dowodowego.

Zdaniem Artura Nowaka, doradcy podatkowego, partnera w kancelarii DZP Domański Zakrzewski Palinka, po takiej rewolucyjnej zmianie podatnik byłby zawsze na przegranej pozycji. W wielu przypadkach do czasu wydania decyzji przez organ pierwszej instancji nie wiedziałby, jakiej konkretnie tezy ma bronić i jakie wnioski dowodowe należy przedstawić. Stwarzałoby to ogromne niebezpieczeństwo dla podatnika.

Wiele wątpliwości

Zastrzeżeń do rozwiązania proponowanego we wstępnej wersji regulacji o Krajowej Administracji Skarbowej jest więcej. Krzysztof Musiał nie ma wątpliwości, że jedna instancja w podatkach to katastrofa także dla sądów administracyjnych. Dziś poza Warszawą na załatwienie sprawy w wojewódzkim sądzie administracyjnym czeka się ok. czterech miesięcy. W ocenie Musiała jednoinstancyjność wydłużyłaby ten czas do co najmniej roku.

– Przy obecnym modelu postępowania sądowego i jego fundamentalnych ograniczeniach dowodowych podatnicy po wprowadzeniu zmian, wpadliby w pułapkę – dodaje Artur Nowak.

Eksperci nie kryją, że proponowany model mógłby się sprawdzić tylko po gruntownej reformie sądownictwa administracyjnego.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

– Niezbędny byłby także nowy mechanizm wstrzymania wykonania decyzji podatkowych do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez sąd – podkreśla Mariusz Korzeb.

Opinia dla „Rz"

Marek Zirk-Sadowski, prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego

Radykalna reforma administracji publicznej, zwłaszcza wprowadzenie jednoinstancyjnego postępowania, wymagałaby rozważenia zmian także w sądownictwie administracyjnym. Pojawiają się sygnały, że takie prace trwają w zakresie postępowania podatkowego. Co do zasady zmiany, które miałyby przyspieszyć załatwianie spraw obywateli przez urzędników, są godne poparcia. Gdyby jednak ten pomysł został urzeczywistniony i mielibyśmy system jednej instancji w postępowaniu podatkowym, to dzisiejszy system sądowy w zakresie prawa podatkowego byłby niewystarczający. Niewystarczające wydają się nie tylko struktura, ale także zadania sądu administracyjnego. Sąd pierwszej instancji musiałby wówczas być sądem reformatoryjnym we wszystkich sprawach podatkowych.