Dla obu ustawa o podatkach i opłatach lokalnych przewiduje odrębne stawki od budynków lub ich części. Skutkuje to tym, że DPS nie płacą podatków w ogóle, a niepubliczne domy opieki dla seniorów płacą 25,74 zł od mkw. Chyba że zajmują pomieszczenia związane z udzielaniem świadczeń zdrowotnych, bo wówczas płacą 5,25 zł. Ale nie w Myślenicach. A takich przypadków jest więcej.

W interesie ludzi

– Od czterech lat walczę. Cały obiekt ma 2,5 tys. mkw., mieszka w nim 75 osób. Wcześniej płaciłam podatki od podmiotów leczniczych. Po kontroli okazało się, że musimy udowadniać w gminie, że część zabiegów medycznych musi odbywać się w pokojach. Urząd z uporem maniaka twierdzi, że tylko 400 mkw., w których znajdują się gabinety fizjoterapeutyczne, służy leczeniu, reszta to mieszkanie. Sprawę skierowałam do samorządowego kolegium odwoławczego, ale odpowiedź jest wymijająca – mówi Anna Marona, dyrektor Domu pod Klonami. Jej dom opieki został zakwalifikowany podatkowo tak samo jak sklep czy fabryka.

Jak mówi mec. Michał Modro, ekspert BCC, taki sposób kwalifikacji jest do podważenia. Są zresztą pierwsze dowody na to w postaci wyroków samorządowego kolegium odwoławczego i sądów administracyjnych. Nawet mimo stanowiska Ministerstwa Finansów wydanego w sprawie nierównego opodatkowania placówek świadczących całodobową opiekę z 20 maja 2021 r.

Czytaj więcej

DPS prawie jak przychodnia. Będzie mógł wykonywać działalność leczniczą

Orzecznictwo opiera się na wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 17 września 2017 r. (II FSK 3360/17) oraz na wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 26 września 2013 r. (K 22/12).

– Wspólnie z Krajowym Rejestrem Domów Opieki weszliśmy na formalną ścieżkę odwołań od decyzji podatkowych. Skoro nie traktujemy tych podmiotów jednakowo, a zgodnie z ustawą o pomocy społecznej są w nich udzielane świadczenia zdrowotne, to powinny płacić maksymalnie 5,25 zł od mkw. Tym bardziej że budynki przeznaczone na domy opieki muszą spełniać wszystkie wymogi prowadzenia działalności leczniczej – uzasadnia Modro. – Mimo to różnica w podatku wynosi ok. 400 proc. Dlatego uważamy, że zrównanie zasad jest uzasadnione celami społecznymi.

Zjeść ciastko i je mieć

Według raportu NIK na jeden powstający DPS w Polsce powstaje sto niepublicznych. W DPS koszty udzielania świadczeń mogą być nawet do 100 proc. wyższe. Dlatego samorządy, jak mówi mec. Modro, wynajmują miejsca dla swoich pensjonariuszy w prywatnych domach opieki, ponieważ nie mają własnych lub jest ich zbyt mało. Ale nadal opodatkowują je maksymalnie.

Według projektu Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej DPS mają dostać prawo prowadzenia działalności leczniczej. To dzięki ustawie o minimalnym wynagrodzeniu, którego nie dostaną pielęgniarki z DPS. Ministerstwa proponują, że dadzą DPS możliwość zakładania podmiotów leczniczych i wystawiania w konkursach ofert na pomoc pielęgniarską. Tylko że wtedy DPS zaczną prowadzić działalność gospodarczą. I będą płaciły takie same, wyższe, podatki jak inni.

– Gdzie tu sens? – pytają zainteresowani.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Andrzej Lejczak, prezes Krajowej Izby Domów Opieki

Według danych GUS ok. 2030 r. osiągniemy szczyt populacji w wieku 65+, na poziomie 14 mln osób. Instytucjonalnie nie jesteśmy do tego przygotowani.

Świat jest oswojony z tym, że osoby na emeryturze przez 10 do 20 lat żyją aktywnie, a w wieku 80–85 lat mogą zamieszkać w instytucji opieki, która się nimi dobrze zajmie. W Polsce mamy coraz większą świadomość, gonimy pod tym względem świat, ale rząd nie ma żadnej strategii. Nie mamy takiego systemu jak we Francji, gdzie funkcjonuje bon opiekuńczy, z którego korzystają placówki publiczne i prywatne. Przez 30 lat w naszym kraju nikt nie wpadł na takie rozwiązanie, abyśmy całe życie część składek opłacali na ten cel. Dziś, przed wyborami, jest za późno. Nikt nie zaryzykuje takich propozycji. Ale takie propozycje zmian w systemie przygotowujemy na czas po wyborach.