Skuteczniejsza walka z szarą strefą to jeden z najważniejszych celów nowych przepisów o grach hazardowych. Rząd chce zezwolić na urządzanie hazardu poza kasynami, ale w bardzo ograniczonym zakresie.

Projektowana nowelizacja ustawy o grach hazardowych dopuści gry na automatach w salonach gier. Monopol na taką działalność będzie jednak miało państwo, a konkretnie Totalizator Sportowy. Dziś gra na tzw. jednorękich bandytach poza kasynami jest nielegalna.

Zniesiony będzie też zakaz urządzania gier hazardowych w internecie (dziś w sieci mogą działać tylko bukmacherzy). Jednak prawo do prowadzenia internetowych kasyn będzie zastrzeżone dla państwa.

Co więcej, operatorzy telekomunikacyjni zostaną zobowiązani do blokowania stron internetowych, poprzez które będzie urządzany hazard przez podmioty inne niż państwowy monopolista. Ma powstać specjalny rejestr domen internetowych wykorzystywanych przez podmioty próbujące łamać ten monopol. Firmy realizujące płatności internetowe nie będą mogły pod groźbą kary realizować przelewów dla podmiotów urządzających nielegalny hazard internetowy.

Nowe przepisy dopuszczą również organizowanie gry w pokera poza kasynami. Będą to mogły robić tylko podmioty posiadające licencję na prowadzenie kasyna i pod kilkoma warunkami, m.in. zgłoszeniem takiego procederu władzom celnym.

Eksperci z dużą rezerwą odnoszą się do rządowych planów monopolizacji hazardu internetowego.

– To przypomina nieco limitowanie sprzedaży alkoholu: jeśli wprowadzimy prohibicję, to błyskawicznie rozkwitnie czarny rynek. Lepiej zatem rozsądnie ograniczać działalność hazardową niż jej zabraniać – uważa Bartosz Andruszaniec, radca prawny w kancelarii Legaltube. Podaje przykłady państw, w których ustanawiano państwowe monopole hazardowe. – Tak się stało w Szwecji i w Portugalii, ale przyniosło to rozkwit szarej strefy. Inaczej postąpiły władze np. Danii i Wielkiej Brytanii, gdzie wprowadzono system licencji i w rezultacie około 80 proc. rynku gier to podmioty legalnie działające – mówi ekspert.

Przeciwko państwowemu monopolowi na salony gier na automatach protestuje Izba Gospodarcza Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych. W liście do premier Beaty Szydło działacze Izby zauważyli, że nie ma szans na zarobienie przez państwo 1,5 mld zł na takiej działalności, skoro najpierw będzie trzeba wydać 5 mld zł na zakup tychże automatów.

Izba również przytacza przykład Danii, która po okresie prób z państwowym monopolem na „jednorękich bandytów" zdecydowała się w 2001 roku przejść na system licencji. „Dania ma obecnie jeden z najniższych na świecie odsetek graczy mających problem z hazardem, zaledwie 0,5 proc." – czytamy w oświadczeniu Izby.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

etap legislacyjny: trafi do Sejmu