W dyskursie dotyczącym kontrowersyjnego rządowego pomysłu wprowadzenia tzw. podatku od reklam nie można tracić z oczu także wątku dotyczącego VAT.

Jak zauważa Michał Wojtas, doradca podatkowy, wspólnik w kancelarii EOL, państwo sporo zarabia na opodatkowaniu reklam VAT.

– Zgodnie z ustawą o VAT usługi reklamowe są opodatkowane podstawową 23-proc. stawką. Nie ma żadnych preferencji w postaci niższej stawki czy zwolnienia podatkowego – przypomina Michał Wojtas.

Czytaj też: Podatek od reklam niezgodny z konstytucją

Ekspert podkreśla też, że wszyscy podatnicy, którzy są w łańcuchu świadczenia usług reklamowych, wykazują dochód. To rodzaj usług niematerialnych, które nie są specjalnie kosztotwórcze.

– To usługi wysoko prowizyjne, z których do budżetu z tytułu opodatkowania m.in. PIT i CIT wpływa relatywnie więcej niż w innych branżach – tłumaczy Michał Wojtas.

Nie przekonuje go też argument, że wprowadzenie tzw. podatku od reklam to efekt regulacji unijnych.

Ekspert przypomina, że po pierwsze nie ma jeszcze jednej konkretnej polityki unijnej w tym zakresie. Rząd wcześniej deklarował zresztą, że będzie czekał z wprowadzeniem odpowiednich rozwiązań na decyzje unijne.

– Po drugie, chociaż chciał wprowadzić podatek cyfrowy od platform internetowych, czyli międzynarodowych gigantów z tej branży, wycofał się z tych planów pod naciskiem Stanów Zjednoczonych. Teraz nagle rząd chce wprowadzić rozwiązania, które uderzą bezpośrednio w krajowy rynek medialny, głównie polskie firmy, ponieważ zapewne liczy, że za nimi nikt się nie wstawi – uważa Michał Wojtas.

Autopromocja
Historia Uważam Rze

Teraz z darmową dostawą i e‑wydaniem gratis!

ZAMÓW

Ekspert zwraca także uwagę, że kolejny raz rząd pod pretekstem dostosowywania polskich przepisów do prawa unijnego wprowadza rozwiązania dużo dalej idące niż takie, których wymaga Unia Europejska.

Ponadto, w jego ocenie wprowadzenie tzw. podatku od reklam budzi poważne wątpliwości jeśliby je oceniać w kontekście konstytucyjnego zakazu podwójnego opodatkowania.

– Biorąc pod uwagę, że opłaty od reklam nie będzie można wliczać do kosztów uzyskania przychodów, to proponowane zasady jej naliczania mogą doprowadzić do co najmniej nadmiernego opodatkowania branży medialnej, bo firmy będą ją musiały sfinansować z czystego zysku. To coś na zasadzie państwowego Janosika, który nie tyle zabiera bogatym, by dać biednym, co zabiera prywatnym, żeby dać państwowym – mówi Michał Wojtas.