Wprowadzenie Polskiego Ładu zmieniło warunki prowadzenia biznesu. Wielu przedsiębiorców rozważa przejście na ryczałt od przychodów ewidencjonowanych, by zaoszczędzić na podatku. Kusi ich prosta ewidencja i stawka zdrowotna określana kwotowo. Łatwo jednak wpaść w pułapkę. Eksperci wskazują, że konieczne jest uproszczenie przepisów. Ministerstwo Finansów zapowiada takie zmiany, ale dopiero od 2023 r.

Czytaj więcej

Marek Kobylański: Ryczałt pełen niewiadomych

Pozorne uproszczenie

– Przejście na ryczałt może być uproszczeniem, gdy przedsiębiorca nie jest VAT-owcem i świadczy jednorodne usługi, opodatkowane jedną stawką. W innych sytuacjach może oznaczać duże komplikacje. Kto rozlicza VAT, i tak musi prowadzić pełną ewidencję dla tego podatku i składać co miesiąc JPK. Jeśli świadczy kilka rodzajów usług, może płacić kilka stawek ryczałtu, od każdej usługi odrębnie – mówi Cezary Szymaś, współwłaściciel biura rachunkowego ASCS-Consulting.

Przykładowo podatnik świadczący usługi informatyczne zapłaci stawkę 12 proc., a gdy dodatkowo wynajmuje przestrzeń serwerów – 8,5 proc. Jeśli poza tym wykonuje inną działalność, np. handel przez internet, zapłaci 3 proc. Stawkę 3 proc. zapłaci też przedsiębiorca, który sprzeda samochód wykorzystywany w działalności gospodarczej. Gdy otrzyma zapłatę w innej walucie, będzie też musiał rozliczyć różnice kursowe: zwiększyć lub zmniejszyć przychód według właściwej stawki.

Inny przykład to sportowiec-influencer, który prowadzi działalność w mediach społecznościowych. Od przychodów z działalności reklamowej zapłaci 15 proc. Nie wiadomo jednak, jaką stawką rozliczyć udzielenie licencji na wizerunek, np. w książkach, które nie spełnia definicji usług reklamowych. Wątpliwości też budzi stawka od treningów online i przychodów ze sprzedaży e-booków.

– Przedsiębiorcy nie wiedzą, jaką stawkę wybrać, bo ustawa ryczałtowa nie określa tego wprost. Przepisy odwołują się do klasyfikacji PKWiU, często z oznaczeniem „ex", które wyłącza usługę z danego grupowania – mówi Cezary Szymaś.

Czytaj więcej

Jak "Polski Ład" wpłynie na zarobki - poradnik

Skarbówka nie pomaga

Przedsiębiorcy coraz częściej pytają skarbówkę we wnioskach o interpretację indywidualną, czy np. mają płacić 8,5 proc., czy 15 proc. Skarbówka jednak często żąda od podatnika, by uzupełnił wniosek i sam określił właściwy dla jego działalności kod PKWiU.

Jak wyjaśnia Łukasz Szczygieł, doradca podatkowy, of counsel w Kancelarii Kasprzyk & Wojdan, interpretacja zapewnia podatnikowi pełną ochronę, jeśli to organ interpretacyjny sam dokona klasyfikacji świadczonych usług według PKWiU i na tej podstawie określi właściwą stawkę ryczałtu. – W przeciwnym razie interpretacja może nie mieć żadnej realnej wartości. Może się okazać, że podatnik zastosował niewłaściwą klasyfikację i płaci ryczałt według zaniżonej stawki, choć formalnie uzyskał potwierdzenie swojego stanowiska w interpretacji indywidualnej. Powstaje wówczas ryzyko dopłaty podatku wraz z odsetkami – mówi Łukasz Szczygieł.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Ministerstwo Finansów widzi problem, jednak na jego rozwiązanie trzeba będzie poczekać. Wiceminister Jan Sarnowski zapowiadał w rozmowie z „Rzeczpospolitą" z 28 grudnia 2021 r., że zmiany mają wejść w życie w 2023 r. – Celem jest uproszczenie przepisów i racjonalizacja stawek. Matryca stawek ma charakter historyczny, dlatego chcemy odejść od klasyfikacji PKWiU, by powiązać stawki z rodzajem wykonywanych usług czy zawodem, co uprości ich stosowanie – powiedział.

– Kierunek zmian proponowanych przez MF jest słuszny. Szkoda, że nie pomyślano o tym wcześniej, już na etapie zmian w Polskim Ładzie. Przepisy o ryczałcie wymagają większej reformy, a zawarte w niej stawki nie zawsze odzwierciedlają realia gospodarcze. A to zwiększa ryzyko sporu z fiskusem – mówi Grzegorz Grochowina, szef zespołu zarządzania wiedzą w departamencie podatkowym KPMG w Polsce. Dodaje, że wielu przedsiębiorcom myli się klasyfikacja PKWiU i PKD.

Czytaj więcej

Polski Ład - poradnik: Kto zyska, a kto straci na „obniżce” podatków
Konrad Piłat - doradca podatkowy w kancelarii KNDP

Wielu przedsiębiorcom Polski Ład kojarzy się z wprowadzeniem składki zdrowotnej, której podstawą obliczania jest dochód i nie jest odliczana od podatku. Starają się zatem wybrać taką formę prowadzenia działalności, w której składki zdrowotnej nie ma w ogóle, albo jest określona kwotowo. Co do zasady możliwości są dwie. Pierwsza to spółka, która jest podatnikiem CIT. Druga to wybór opodatkowania w formie ryczałtu. Zdecydowanie można zaobserwować ogromny wzrost zainteresowania tym rozwiązaniem. Wraz z nim od razu pojawiły się różne wątpliwości interpretacyjne. Dotyczą one przede wszystkim wyboru odpowiedniej stawki podatku. Trzeba przy tym uwzględnić, że w niektórych przypadkach jeden podatnik płaci ryczałt według różnych stawek. Musi to potwierdzać prowadzona przez niego ewidencja. Należy też pamiętać, że w przypadku wyboru ryczałtu przedsiębiorca zapłaci podatek także wtedy, gdy poniesie stratę. Jeśli istnieje takie ryzyko, to warto rozważyć inne formy opodatkowania.